Samochody używane / Klasyki

Czy to już youngtimery? Honda Accord Type R kontra Alfa Romeo 156 GTA

Samochody używane / Klasyki 11.06.2019 243 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 11.06.2019

Czy to już youngtimery? Honda Accord Type R kontra Alfa Romeo 156 GTA

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk11.06.2019
243 interakcje Dołącz do dyskusji

Te dwa samochody sporo dzieli, ale jedno na pewno je łączy. Wygląda na to, że są już youngtimerami. A może wcale nie? Oto mały pojedynek używanych, szybkich aut klasy średniej.

Gdy były nowe, kierowano je raczej do innego klienta. Niby oba były po prostu szybkimi wozami klasy średniej, w specjalnych wersjach… Ale wątpię, by wielu fanów Alfy spoglądało na Hondę. Miłośnicy wysokoobrotowych silników z Japonii też raczej nie są wrażliwi na uroki włoskich aut.

Tak czy inaczej, oba są warte uwagi.

Honda Accord Type R to pierwszy i ostatni taki model oferowany w Europie. Dwie kolejne generacje Accorda występowały najwyżej jako Type S. „Najbardziej sportowa” literka R była zarezerwowana dla Civica… albo właśnie dla generacji numer sześć, produkowanej w latach 1998-2002.

Honda Accord Type R
Źródło: Otomoto. Autor: MeH

Pod maską – jak przystało na Hondę – pracuje tu czterocylindrowy silnik bez doładowania. Ma 2,2 litra pojemności i osiąga 212 KM przy 7200 obrotów na minutę. Maksymalny moment obrotowy to 222 Nm przy 6700 obrotów. Jeżeli ktoś przywykł do nowoczesnych motorów z turbo, które wciskają w fotel od samego początku podróży wskazówki po obrotomierzu, pewnie będzie odruchowo zmieniał bieg za wcześnie. Type R wcale nie będzie wtedy mułowaty (180 Nm już przy ok. 2000 obr/min), ale nie pokaże wszystkiego, na co go stać. Warto trochę „powkręcać” ten silnik.

Taka Honda osiąga 100 km/h w 7,2 s.

Oczywiście o ile kierowca umie odpowiednio szybko zmieniać biegi, a nawierzchnia jest sucha. Mamy tu w końcu napęd na przód.

Type R z zewnątrz wyróżnia się dość agresywnym bodykitem z opcjonalnym i charakterystycznym, dużym spojlerem z tyłu. Lubię te dawne japońskie skrzydła. Impreza STI, Lancer Evo, Accord… Kiedyś to były czasy! Teraz już nie ma czasów!

Honda Accord Type R
Źródło: Otomoto. Autor: MeH

„Pod spodem” Type R został usztywniony w stosunku do słabszych wersji. Jest też nieco lżejszy, m.in. z powodu rezygnacji z niektórych elementów wyposażenia, takich jak elektrycznie sterowane szyby z tyłu. Jeżeli pasażer jadący za kierowcą gorzej poczuje się na zakrętach, będzie musiał pokręcić korbką.

Akurat na zakrętach Accord sprawuje się świetnie.

Honda Accord Type R
Źródło: Otomoto. Autor: MeH

Bywa chwalony za to, jak ostrym i zwinnym samochodem jest. Docenia się go za niezłą trakcję (jak na ponad 200 KM i przedni napęd) i za charakter. Po stronie problemów można zapisać m.in. kłopoty z rdzą i trudności ze znalezieniem odpowiedniego egzemplarza. Oraz znaczne zużycie paliwa.

To nie jest popularny model.

Honda Accord Type R
Źródło: Otomoto. Autor: MeH

Nawet na niemieckim mobile.de obecne na sprzedaż jest tylko sześć egzemplarzy w cenach od 3 do prawie 10 tysięcy euro. W Polsce wybór jest jeszcze mniejszy. Z wąskiej oferty rynkowej w naszym kraju wybrałem ten, srebrny egzemplarz (LINK). Pochodzi z 2000 roku (w tym roku przeprowadzono drobny lifting modelu). Wyceniono go na 18 500 zł.

Samochód ma m.in. nieseryjne zawieszenie, sprzęgło czy komputer. Właściciel podkreśla, że regularnie serwisował swojego Accorda i wykonał w nim m.in. „regenerację” silnika. Wspomina też, że jego egzemplarz ma wyjątkowo (jak na Hondę) małe problemy z rdzą. Ma za to kilka obtarć i wymaga dopieszczenia wizualnego.

Ma też instalację gazową.

Accord Type R
Źródło: Otomoto. Autor: MeH

Wiem, że dla niektórych to problem nie do przejścia. Ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony wolę, by ktoś oszczędzał na paliwie, a pieniądze, które mu zostaną, wydawał na utrzymanie auta w należytym stanie. Z drugiej: gaz jakoś nie pasuje mi do wysokoobrotowego silnika Hondy. No i youngtimer z LPG… cóż. To się nie klei. Na szczęście instalację zawsze można wyjąć. Choć to dobry moment na anegdotę. Sprzedawałem kiedyś Audi A3 3.2, które miało instalację LPG. Kupujący bardzo kręcił nosem na ten gaz i mówił, że po zakupie na pewno będzie jeździł tylko na benzynie, a butlę od razu wyjmie. Kilka miesięcy później dzwonił, by zapytać mnie o jakiś szczegół związany z wozem. Przy okazji zapytałem go, czy już wymontował LPG. Pewnie domyślacie się odpowiedzi: Skoro już jest, to jakoś tak już jeżdżę, szkoda nie korzystać…

Cena takiego Accorda to 18 500 zł. Żałuję, że nie jest biały albo czerwony.

Czerwona jest za to Alfa.

Alfa Romeo 156 GTA
Źródło: Otomoto. Autor: Adam

Drugi z omawianych dziś samochodów to Alfa Romeo 156 GTA. To trochę młodszy model – gdy w 2002 roku produkcja Accorda Type R się już zakończyła, z fabryk wyjeżdżały dopiero pierwsze takie Alfy. Były produkowane do 2005 r. w wersjach sedan i kombi. Kombi jest rzadsze – stanowi około 1/3 wyprodukowanych egzemplarzy.

O ile w Hondzie mieliśmy do czynienia z czterocylindrową, wysokoobrotową jednostką, Alfa Romeo poszła zupełnie inną drogą. Wersja GTA ma pod maską legendarne V6 „Busso” (nazywane tak od nazwiska konstruktora), swoimi korzeniami sięgające jeszcze do końca lat 70.

Alfa Romeo 156 GTA na sprzedaż
Źródło: Otomoto. Autor: Adam

W tym wypadku silnik ma pojemność 3.2 i osiąga 250 KM (przy 6200 obrotów na minutę). 156 GTA ma napęd na przód, ale jeśli „złapie trakcję”, jest w stanie jechać 100 km/h po 6,3 s. To o sekundę szybciej niż w Hondzie. Ale można chyba zaryzykować stwierdzenie, że większości nabywców GTA wcale nie chodzi o osiągi. Chodzi o przepiękny dźwięk tego silnika.

Opisywany egzemplarz pochodzi z 2004 roku.

Alfa Romeo 156 GTA
Źródło: Otomoto. Autor: Adam

Przejechał prawie 200 tysięcy kilometrów, a jako nowy wyjechał z salonu we Włoszech. Właściciel podkreśla, że na jego samochodzie nie ma rdzy, a hamulce zostały niedawno wymienione. Modyfikacji jest tu mniej niż w przypadku Hondy: wspomniano tylko o „robionym na zamówienie” tłumiku. Pewnie nieźle brzmi. Nie ma LPG.

Cena: 34 900 zł.

Alfa Romeo 156 GTA
Źródło: Otomoto. Autor: Adam

Za cenę jednej Alfy można by było kupić prawie dwie opisywane Hondy. Ale moim zdaniem wybór wcale nie jest taki łatwy. Doceniam włoski styl, ale jakoś ciągnie mnie w stronę japońskiej szlifierki.

A na co wy macie ochotę? Sushi czy ravioli? No i czy waszym zdaniem któryś z tych samochodów stał się już youngtimerem?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie