Wiadomości

Może to jest jakiś sposób? Holendrzy stworzyli najbardziej „eko” drogę w historii

Wiadomości 26.11.2020 28 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 26.11.2020

Może to jest jakiś sposób? Holendrzy stworzyli najbardziej „eko” drogę w historii

Piotr Barycki
Piotr Barycki26.11.2020
28 interakcji Dołącz do dyskusji

Nie pierwszą, bo pierwsza powstała już dwa lata temu, ale ta jest najbardziej dwutlenkowęglowonegatywna.

Co to za droga? Jak podaje tamtejszy Autoweek, to droga numer N470 pomiędzy Delft i Zoetermeer, licząca sobie 17 km długości. Jeśli ktoś nie może jeszcze umieścić jej odpowiednio na mapie Niderlandów, to podpowiadam – posiłkując się Google Maps – że to tak mniej więcej między Rotterdamem a Hagą: 

Street View z kolei podpowiada, że druga ma po jednym pasie w każdą stronę, a do tego wygląda dość malowniczo. Choć raczej niepozornie.

I co jest w tej drodze ciekawego?

Że jest – pod względem emisji CO2 – negatywna. Czyli jej budowa, utrzymanie i użytkowanie ma pochłonąć więcej CO2 niż zostanie na te potrzeby wyemitowane.

Zdjęcie: hrgroep.nl

Póki co to oczywiście tylko kalkulacje i szacunki – które nie wiadomo, czy będą weryfikowane (o ile jest to w ogóle możliwe) – ale na papierze zapowiada się dobrze. Jeśli chodzi o emisje związane z tą drogą, wyliczono je a 1600 ton CO2. Jeśli natomiast chodzi o pochłaniane i zaoszczędzone CO2, to tutaj bez kozery mówi się podaje się wartości w okolicach 5000 ton CO2. Czyli 1600 ton wychodzi, 5000 ton jest zaoszczędzone. Wściekli Amerykanie w reakcji na te doniesienia jeszcze agresywniej rolling coalują swoje diesle.

Skąd te oszczędności i wyliczenia? Po pierwsze do zasilania m.in. oświetlenia drogowego wykorzystuje się panele fotowoltaiczne (mam nadzieję, że ich produkcja też została uwzględniona w kalkulacjach), które przekazują energię do akumulatorów (ta sama uwaga). Samo oświetlenie też dostosowuje się do warunków – przykładowo zmniejszając intensywność świecenia w sytuacji, kiedy nikogo nie ma akurat na drodze.

Zdecydowano się też zastosować twardszą mieszankę asfaltową, która ma zmniejszyć opory toczenia, a co za tym idzie – zmniejszyć spalanie. Przy czym nie są to jakieś imponujące wyniki, bo poprzednie holenderskie eksperymenty zakładały, że taka konstrukcja drogi może zmniejszyć spalanie o około 2,5 proc.

Na koniec postawiono na smart światła, które mają sprawić, że kierowcy będą musieli rzadziej zwalniać, hamować i przyspieszać, a ruch będzie płynniejszy.

I nie jest to pierwsza taka droga w Holandii.

Dwa lata temu powstała pierwsza negatywna pod względem emisji CO2 droga, która zresztą miała kilka ciekawych rozwiązań ekstra. Przykładowo ciepło z powierzchni jezdni było odzyskiwane i wykorzystywane do… ogrzewania sąsiadującej drogi rowerowej. A jeśli tam akurat nie było ono potrzebne, to mogły z tego systemu korzystać zlokalizowane w pobliżu firmy.

W tym przypadku (droga N211) emisja konstrukcyjna miała wynieść 4000 ton CO2, natomiast oszczędności – 13 000 ton CO2. Czyli pewnie zmieściłoby się tam trochę samochodów, które emitują ciut zbyt dużo CO2.

Ale w tym momencie wracamy do Stanów Zjednoczonych…

… i przypominamy sobie, że tam ktoś z czystej złośliwości i głupoty wywali w powietrze absurdalne ilości dwutlenku węgla. Wielokrotnie więcej, niż byłyby w stanie zaoszczędzić drogi w Niderlandach, a i to przy założeniu, że faktycznie te optymistyczne założenia znalazłyby swoje potwierdzenie w rzeczywistości. I to jest chyba całkiem dobra odpowiedź na pytanie dlaczego nie możemy mieć fajnych rzeczy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać