Porady

Pora uwierzyć producentom w sprawie haków. Przepisy wymagają zmiany

Porady 08.12.2021 112 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 08.12.2021

Pora uwierzyć producentom w sprawie haków. Przepisy wymagają zmiany

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz08.12.2021
112 interakcje Dołącz do dyskusji

W starym aucie, to rozumiem, ale żeby z powodu haka w nowym samochodzie trzeba było latać do SKP, to już nie wiem, po co.

Niedawno pisaliśmy o tym, jaka dworska procedura czeka na osoby, które pragną pozbyć się z pojazdu instalacji LPG. Mogą jej nie chcieć, bo uważają ją za brzydką. Ścieżka składa się z pięciu ważnych kroków. Najważniejszy z nich, to konieczność uzyskania negatywnego wyniku badania technicznego. Wygląda to dość kosmicznie, a co najważniejsze, zbędnie, nadmiernie i przeregulowanie. To oczywiście nie jedyna tak strefa w naszych przepisach, które lubią piętrzyć trudności.

Napisał do nas czytelnik, który się nieco zdziwił. Kupił nowy, podkreślam, nowy, salonowy, samochód z hakiem, a i tak musi odwiedzić SKP. Dziwić się nie powinien.

Hak w nowym samochodzie

Montaż haka w samochodzie, który już jest używany i porusza się po drogach, nie budzi takich wątpliwości. Trzeba pojechać na stację kontroli pojazdów i uzyskać wpis w dowodzie rejestracyjnym. Mus to mus, do przeżycia. Niestety, kupno nowego samochodu wcale nie zwalnia z tego przykrego obowiązku.

Czytelnik zgłosił nam, że wydział komunikacji w jego mieście nie chce mu wpisać haka do dowodu rejestracyjnego, mimo że auto jest nowe, a z hakiem wyjechało z fabryki. Pozyskał nawet oświadczenie od producenta. Zapewne w świadectwie homologacji pojazdu też widnieje odpowiednia adnotacja. Ten samochód został wyprodukowany z hakiem, nic nie dokładano po wyjeździe z fabryki. Nie szkodzi, trzeba jechać na SKP, żeby zgodnie z prawem mieć hak w nowym samochodzie.

hak w nowym samochodzie
Producent oświadcza, że sprzedał z hakiem.

 

Twarde jest prawo

Przepisy nie zwalniają nabywców nowych samochodów z odwiedzin na stacji kontroli pojazdów. Dlatego procedura wbijania haka w dowód po nabyciu pojazdu z hakiem wygląda tak:

Wyjeżdżamy autem z salonu z miękkim dowodem rejestracyjnym. Nie ma w nim słowa o haku. Choć, jak udało mi się dowiedzieć, niektóre urzędy mogą pokusić się o taki wpis, co czyni sytuację jeszcze bardziej nonsensowną. Bo na jakiej podstawie można wpisać coś w miękki dowód, skoro nie można w twardy? Przyjąć jednak należy, że w miękkim dowodzie nic na temat haka nie ma.

Dodatkowe badanie techniczne

Następnie jedziemy na SKP, gdzie diagnosta potwierdza, że hak jest i wydaje nam stosowanie zaświadczenie o przeprowadzonym badaniu technicznym. Czyli to samo, co mamy napisane w świadectwie homologacji dla pojazdu. Zapłacimy za to 35 zł. Świadectwo homologacji to nie jest jednak żaden diagnosta, producent nie dysponuje żadnym autorytetem w tej sprawie.

Jak słusznie zauważył nasz czytelnik, może i dysponuje, gdy mowa o systemach bezpieczeństwa, kołach, hamulcach, takich tam nieistotnych sprawach. Wtedy można mu uwierzyć, że to wszystko jest na pokładzie samochodu, ale nie hak. Tu sprawa jest zbyt poważna, to musi jeszcze ktoś potwierdzić.

Jak już potwierdzi, to należy udać się do Wydziału Komunikacji po odbiór stałego dowodu rejestracyjnego. Po badaniu jest 30 dni na zgłoszenie zmian. Tam składamy wniosek o wpis haka i jak mamy szczęście i urząd stara się nie utrudniać życia petentom, to odpowiedni wpis w dowodzie uzyskamy od ręki.

Szczęśliwcy, którzy kupili auto w salonie, przy którym działa SKP, mogą liczyć na skróconą procedurę. Może dealer załatwi to za nich i wyda im dokumenty od razu z badaniem diagnosty. Wtedy muszą udać się tylko do Wydziału Komunikacji po twardy dowód, po który i tak musieliby pojechać.

Hak jest hak

Przepisy nie różnicują haków na haki montowane w pojazdach używanych i haki fabryczne. Można próbować dokonać na swoją korzyść skomplikowanej wykładni odpowiednich rozporządzeń o Warunkach technicznych pojazdów oraz zakresie ich niezbędnego wyposażenia, ale raczej nie ma to sensu. Niestety, jeden urząd może dokonać wpisu na podstawie świadectwa homologacji, ale raczej zażądają dodatkowego badania. Urzędnik może też wyciągnąć artykuł 71 Ustawy – Prawo o ruchu drogowym, którego ustęp 4 brzmi:

Zespół pojazdów składający się z pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t i przyczepy albo autobusu i przyczepy może być dopuszczony do ruchu po uzyskaniu odpowiedniej adnotacji w dowodzie rejestracyjnym pojazdu silnikowego, dokonanej na podstawie przeprowadzonego badania technicznego. Przepis ten nie dotyczy motocykla.

Nie ma legalnego zespołu pojazdów bez dodatkowego badania technicznego. Czyli teoretycznie, hak może być, jeśli nie tworzymy zespołu pojazdów. Nie wychodziłbym jednak z wnioskami tak daleko.

Nie ma zwolnienia z obowiązku przeprowadzenia badania technicznego dla pojazdów wyjeżdżających z hakiem z salonu. Nasz czytelnik nie powinien się więc dziwić. Tu wszystko odbywa się prawidłowo. To tak ma być, a urzędnik nie powinien zachować się inaczej. Hak w nowym samochodzie trzeba potwierdzić dodatkowym badaniem technicznym. Niech dostrzeże w tej sytuacji jeden plus, nie musi uzyskać negatywnego wyniku badania okresowego, jak w przypadku demontażu instalacji LPG. Ale nie wiem, czy jeden bezsens mniej go pocieszy. Wypadałoby wyprostować przepisy w tej sprawie; jeśli można uwierzyć producentowi, że pojazd ma hamulce, to w sprawie haka też można mu zaufać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać