Felietony

Albo kiedy wolisz spowodować karambol niż narazić lakier swojego auta na kontakt z gradem

Felietony 03.08.2021 542 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 03.08.2021

Albo kiedy wolisz spowodować karambol niż narazić lakier swojego auta na kontakt z gradem

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk03.08.2021
542 interakcje Dołącz do dyskusji

Czego nie należy robić podczas jazdy po autostradzie w trudnych warunkach atmosferycznych? Lepiej unikać zatrzymywania się w dziwnych miejscach. Nawet gdy trwa gradobicie.

Gradobicie to nic przyjemnego, zwłaszcza dla właściciela samochodu. Kule gradu zostawiają wgniecenia na karoserii. Nie tak łatwo je potem wyciągnąć. Trzeba szukać specjalistycznego zakładu, no i cała operacja może się negatywnie odbić na wartości auta.

Jeśli podobne zjawisko pogodowe (uwaga: będzie ich pewnie coraz więcej) zastanie kogoś w mieście, ma pewne możliwości ochronienia lakieru swojego auta. Najłatwiej będzie po prostu zaparkować w garażu albo pod wiatą. Jeśli ktoś nie ma swojego, może pojechać do galerii handlowej.

Gorzej, jeśli gradobicie zastanie kogoś w trasie

Tutaj raczej niewiele da się już zrobić i trzeba się pogodzić z tym, że posiadanie auta wiąże się z tym, że od czasu do czasu ktoś lub coś może je uszkodzić. Jeśli mamy AC, to dobrze. Jeśli nie, gorzej, no trudno.

Niektórzy mimo wszystko próbują. Widać to na tym filmie.

Nie róbcie tak. Zatrzymywanie się w dziwnych miejscach na autostradzie to pomysł z pogranicza „fatalnego” i „dramatycznie złego”. Tym gorzej, jeśli robi się to podczas burzy, ulewy albo czegoś podobnego, bo inni kierowcy mają wtedy zbyt wielkich szans na wczesne zobaczenie, co się dzieje i odpowiednią reakcję. Może dojść do karambolu.

Kilka widocznych na nagraniu osób nie doszła jednak do podobnych wniosków. Jak pisze autor filmu, wszystko działo się podczas ulewy i gradobicia (nie słychać uderzeń gradu, bo podłożono muzykę), więc prawdopodobnie chodziło właśnie o ochronę lakieru i blachy w samochodach. Być może niektórym po prostu było też trudno jechać w takim deszczu. Stwierdzili więc, że bezpieczniej będzie stanąć pod wiaduktem (lub zaraz za nim, jak kierowca starego Sorento). Nie mieli racji, to nie było bezpieczne.

Jazda podczas ulewy nie jest łatwa…

…ale gdy już jedziemy, trzeba sobie jakoś z tym poradzić. Jeśli w okolicy nie ma żadnego zjazdu czy parkingu, stawanie pod wiaduktem naprawdę nie jest dobrym pomysłem. Lepiej włączyć wycieraczki na maksymalną prędkość, zwolnić i po prostu uważać. Ulewy kiedyś się kończą.

A jeśli chodzi o grad, lekarstwem może być grat. Bo mniej go szkoda.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać