Felietony

Sprowadzam ludzi na drogę graciarstwa i sprawia mi to radość. Jestem złym człowiekiem

Felietony 08.11.2019 1142 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 08.11.2019

Sprowadzam ludzi na drogę graciarstwa i sprawia mi to radość. Jestem złym człowiekiem

Michał Koziar
Michał Koziar08.11.2019
1142 interakcje Dołącz do dyskusji

Graciarstwo uzależnia. Często wystarczy raz zażyć ten narkotyk i już przepadłeś. Za tą tragedią prawie zawsze stoi ktoś, kto da Ci pierwszą dawkę. Albo pomoże ją przyjąć.

Jestem nikczemnikiem. W ciągu ostatnich tygodni przyłożyłem rękę do wciągnięcia w uzależnienie dwóch osób. Najpierw zorganizowałem dla kogoś najpodlejszy towar, czyli Poloneza Caro. Pierwszy grat i od razu tak zły. Brzydzę się sobą. Potem przyszła pora na trudniejsze zadanie. Młodszy kolega, który pojawiał się już na spotkaniach anonimowych graciarzy zwanych spotami, zapragnął kupić sobie trochę gruzu do jazdy na co dzień. Nic prostszego, prawda? Nie do końca, ale udało się pomóc mu kupić Peugeota 309.

Gość jest studentem i uczelnia intensywnie uniemożliwia mu znalezienie stałej pracy. Wobec tego jego własne finanse są ograniczone, a rodzice nadal mogą chronić swoje dziecko przed zgubnym wpływem graciarstwa. Ów kolega nawet przekonał ich, że kupienie starej fury to wcale nie taki zły pomysł, ale nie było łatwo. Obejrzał jedną Skodę Favorit, przekonał rodzicieli, że to uczciwe auto. Niestety, oni postawili twarde warunki – wóz ma sprawdzić ktoś, kto się naprawdę zna, inaczej nie będzie dofinansowania.

peugeot 309 na sprzedaż
Wszystko zaczyna się od pierwszej działki.

Bohater, którego nie potrzebujemy, ale na którego zasługujemy.

I tu wchodzę ja, cały na biało. Rodzice kolegi stwierdzili, że ja się znam (haha, ale beka) i zgodzą się na zakup auta jeśli stwierdzę, że jest dobre. Zupełnie poważnie uznali mnie za coś w rodzaju eksperta (hihi hoho, czaicie, jakiś pożal się Borze Tucholski bloger jako ekspert).

Nie pozostało mi więc nic innego niż za 3,99 zł uzbroić się w śrubokręt płaski z Tesco i wyruszyć na łowy. Skoro można zniszczyć koledze życie graciarstwem, to nie wypada odmówić. Zaczęło się tragicznie. Pojechaliśmy oglądać ładną Skodę Favorit z czarnymi blachami. Stała w pewnym warszawskim komisie o dość wątpliwej renomie. Niestety, niezbyt doświadczony kolega zapomniał przed wyjściem z domu zadzwonić i zapytać, czy auto jeszcze jest na placu. Okazało się, że Skoda sprzedała się dwa dni temu, ale obsłudze nie chciało się zdejmować ogłoszenia. Trudno, bez sensu przejechaliśmy całą Warszawę.

peugeot 309 na sprzedaż
Nie kupuje się samochodów na F.
Peugeot nie jest na F.

Porażka nas nie zraziła. We trzech (w całej zabawie brał udział jeszcze jeden znajomy graciarz) zaczęliśmy przetrząsać warszawski OLX. Nasze priorytety były proste: cena do 3 tys. zł, w miarę ciekawe auto, takie by można było przyjechać na spota bez większego wstydu. Warunek dodatkowy: rodzice stwierdzili, że żadnych Polonezów. Cóż, na twarde narkotyki przyjdzie jeszcze czas.

Kolejna porażka.

Oferta gratów w Warszawie okazała się niezbyt bogata. Peugeoty 205 gdzieś zniknęły, Citroenów AX brak, nie było nawet fajnych starych Volkswagenów Polo. Przeglądamy, przeglądamy aż tu naglej – jest! Mazda 323 z 1989 r. za 2 tys. zł. Zdjęcia raczej marne, ale opis wzbudził nasze zaufanie. Chwyciłem telefon by dowiedzieć się co znaczy magiczne sformułowanie „spód za rok do roboty”. Przy słuchawce spędziłem 15 minut wysłuchując opowieści o historii rodzinnej tego auta. Nadal nic nie wiedziałem o stanie blachy. Trudno, daleko nie było, umówiliśmy się i pojechaliśmy obejrzeć czerwoną strzałę.

Faktycznie, z wyglądu była trochę zmęczona, ale sprawna i zadbana. Właściciel uczciwie odpowiadał na wszystkie pytania, był bardzo uprzejmy i zgodził się na podniesienie auta do oględzin podwozia. Niestety, badanie spodu Mazdy przy użyciu wspomnianego wyżej narzędzia diagnostycznego marki Tesco nie napawało optymizmem. Nawet ignorując korozję, która już pochłonęła od środka przynajmniej jeden tył progu. Niestety, proces utleniania był najbardziej zaawansowany w okolicach dwóch mocowań elementów zawieszenia tylnego. Podziękowaliśmy więc sympatycznemu właścicielowi i wróciliśmy do poszukiwań.

peugeot 309 na sprzedaż
Usiądź w mym wnętrzu a odpocznij sobie.

Do trzech razy sztuka.

Następnym wybranym przez naszą trójcę gratem był Peugeot 309 z 1991 r za 1950 zł. Silnik 1.4, dość uczciwy opis, auto na zdjęciach wyglądało nie najgorzej. Ponownie wziąłem w garść śrubokręt narzędzie specjalne o numerze PSA-0.03217 i wyruszyliśmy na oględziny. Wóz miał wspomaganie kierownicy, elektryczne szyby, ale niestety silnik na gaźniku. O dziwo pracował ładnie, bez przydźwięków przy dodawaniu gazu, nie zauważyliśmy też wycieków. Wnętrze – dobrze utrzymane, karoseria niby pokryta szeregiem dziadkowych zaprawek, ale nie odstraszała. Pozostało wykonać kluczowy test śrubokręta profesjonalne badanie podwozia.

Zgodnie z informacjami podanymi przez sprzedawcę – lewy próg był delikatnie mówiąc słaby, żeby nie powiedzieć, że z tyłu od dołu go po prostu brakowało. O dziwo – korozja nie rozprzestrzeniła się z niego np. na nadkole. Poza tym ruda zaraza zaczęła się już dobierać do drugiego progu w okolicach zgrzewów, ale sytuacja nie jest krytyczna. Reszta podwozia jak przystało na Peugeota z tych lat przetrwała próbę czasu. W takim razie została jeszcze tylko przejażdżka. Hamulce okazały się trochę słabawe, ale zawieszenie i ogólne zachowanie auta na drodze – bez zarzutu. Szybka negocjacja ceny i kolega stał się posiadaczem swojego pierwszego grata.

peugeot 309 na sprzedaż
Szybkie transakcje, wolne fury.

Zadanie wykonane.

Tak oto sprowadziłem kolejną niewinną osobę na drogę graciarstwa. Gość był w euforii. To normalne po pierwszym zażyciu grata. Potem będzie potrzebował mocniejszych i większych dawek rzadszego towaru. Jeszcze nie poznał skutków ubocznych, takich jak upierdliwe awarie i szybkie opróżnianie portfela. Nie wie, że nie ma już dla niego ratunku.

Czy odchodząc stamtąd miałem jakiekolwiek wyrzuty sumienia? Żadnych. Idę naostrzyć śrubokręt i przygotować się do wciągnięcia kolejnej niewinnej duszyczki w graciarstwo.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać