Wiadomości

W Wielkiej Brytanii można dostać mandat za wciskanie gazu. I to bez przekraczania prędkości

Wiadomości 10.06.2019 108 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 10.06.2019

W Wielkiej Brytanii można dostać mandat za wciskanie gazu. I to bez przekraczania prędkości

Piotr Szary
Piotr Szary10.06.2019
108 interakcji Dołącz do dyskusji

Wciskanie pedału gazu wiąże się ze wzrostem prędkości. Normalką jest, że za zbyt wysoką prędkość można dostać mandat. W Wielkiej Brytanii na tapecie jest jednak jeszcze inna kwestia: hałas.

Hałas to też oczywiście kwestia niepożądana i – co więcej – w jakimś stopniu kontrolowana na całym świecie. Przykładowo w Polsce auto generujące zbyt dużo decybeli może nie zaliczyć badania technicznego, jego dowód rejestracyjny może zostać zatrzymany również podczas rutynowej kontroli policyjnej. Tego typu działania nie mają jednak zbyt dużej skuteczności: kontroli policyjnych jest mimo wszystko relatywnie niewiele (kiedy jakąś mieliście? No właśnie), w SKP… nadal wystarczy dobrze poszukać odpowiedniego punktu, a odpowiednia pieczątka bez kłopotów znajdzie się w dowodzie rejestracyjnym.

A gdyby tak wspomóc się systemem monitoringu?

Kamery monitorujące drogi są narzędziem, które służbom się bardzo przydaje – obecnie w Wielkiej Brytanii w użytku jest ok. 8700 takich urządzeń. Dotąd pozwalały one na monitorowanie wykroczeń, które widać. W Wielkiej Brytanii postanowiono dozbroić cały system: do kamer ANPR (automatic number plate recognition) są dokładane detektory hałasu, które będą mogły rejestrować wykroczenia, które słychać.

Koniec ze zbyt głośnymi układami wydechowymi. Koniec z „przegazówkami”.

Większość kierowców oczywiście nie ma się czego obawiać – jeżdżą zupełnie normalnymi, cichymi samochodami, a nawet gdyby docisnęli, to i tak pewnie marne są szanse na to, by system monitoringu nakazał ich wychłostanie wysłanie im mandatu.

głośny wydech mandat Wielka Brytania
Koniec z brum-brum, wrrrrr, a już w szczególności z ŁUTUTUTUTU. / Matti Blume [CC BY-SA 4.0], via Wikimedia Commons
Jeśli jednak poruszasz się po terenie Wielkiej Brytanii czymś głośniejszym niż 74 dB – powinieneś mieć się na baczności. Pół biedy z samochodami w zupełnie seryjnej specyfikacji – nawet Lamborghini podczas spokojnej jazdy nie jest nad wyraz głośne. Ale jeździj tuningowanym Golfem czy Hyundaiem, generującym mnóstwo hałasu już przy 1800 obr./min. i 50 km/h 30 mph, a masz spore szanse, że ANPR i detektory hałasu rozświetlą na czerwono wszystkie ekrany w centrum monitorowania, a policjanci zaczną nerwowo odstawiać filiżanki z herbatą.

Idea jest dobra. Pytanie, jak będzie wyglądała realizacja?

Sekretarz brytyjskiego Departamentu Transportu, Chris Grayling, słusznie zauważa, że duży poziom hałasu jest szkodliwy dla zdrowia. Mówi też jednak, że zanieczyszczenie hałasem sprawia, że życie Brytyjczyków jest „absolutną męką”. Tutaj mi coś nie gra – bo albo w Wielkiej Brytanii faktycznie jest tyle głośnych samochodów, albo… nie wiedzą, co to jest duży hałas. Który może się wcale nie zmniejszyć, skoro system monitoringu nie będzie reagować na normalnie jeżdżące, zwykłe samochody i motocykle. Czas pokaże, czy system faktycznie się sprawdzi i przyniesie dodatkowe wpływy pieniężne, czy może pozostanie drogą zabawką, niepotrafiącą zarobić na własne utrzymanie. Którą opcję obstawiacie?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie