Klasyki / Felietony

Ta Warszawa pick-up to zwykły obrzyn. Właśnie dlatego jest wspaniała

Klasyki / Felietony 20.02.2019 45 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 20.02.2019

Ta Warszawa pick-up to zwykły obrzyn. Właśnie dlatego jest wspaniała

Michał Koziar
Michał Koziar20.02.2019
45 interakcji Dołącz do dyskusji

Warszawa już od wielu lat ma status klasyka, a pick-up to jedna z najrzadszych i najbardziej poszukiwanych wersji. Gdzieś jednak w kącie, poza otwarciami sezonów, tam gdzie nie dociera blask chromów i idealnego lakieru, można znaleźć prawdziwych świadków historii. Pojazdy przerobione wiele lat temu przez domorosłych konstruktorów.

Np. pick-upy w afrykańskim stylu, które powstały przez ucięcie dachu. Nie chodzi mi jednak o przeróbki zrobione by się wyróżnić, w ramach projektu. Chodzi o autorskie konstrukcje, które powstały ze względu na ograniczony budżet połączony z pilną potrzebą posiadania pojazdu użytkowego. Czymś takim jest ta Warszawa-obrzyn, w której się zakochałem.

fso warszawa pick-up
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: OLX.pl

Chwila, czy ty właśnie zachwalasz pick-upa samoróbkę wyglądającego jak z Trzeciego Świata?

Tak, właśnie to robię. O ile zwykła, oryginalna Warszawa 203 to fajny, choć stosunkowo popularny klasyk, to ten egzemplarz jest czymś wybitnym. Każdy szanujący się selekcjoner zapewne uzna, że nadaje się tylko na dawcę części. Ewentualnie ktoś mógłby pokusić się o próbę przywrócenia tego samochodu do stanu fabrycznego. To najgorsze, co można zrobić. W tej formie jest świadkiem historii polskiej motoryzacji. Żywym pomnikiem.

Garażowe modyfikacje i konstruowanie własnych pojazdów w szopie mają w Polsce bardzo bogatą i długą historię. Czasopismo Motor w latach 50. organizowało nawet konkurs pod nazwą Samochód Amatorski Motoru, zachęcając ludzi do tworzenia autorskich konstrukcji. Pamiętam jak kilka lat temu z fascynacją czytałem o pewnym SAM-ie, którego powstały aż 3 sztuki. Nazwy nie mogę sobie przypomnieć, ale jakością wykonania niewiele odbiegał od produkowanej wówczas Syreny. Jeśli ktoś kojarzy i przypomni w komentarzu, będę dozgonnie wdzięczny.

Własnoręczne przeróbki i autorskie konstrukcje powstawały z różnych powodów – słabej dostępności nowych samochodów, złej sytuacji finansowej czy też by po prostu ulepszyć posiadany pojazd. Łączy je wszystkie jedno – to pomniki zamkniętego rozdziału w polskiej motoryzacji, zakończonego ostatecznie przez zmiany w prawie z 2013 r., znacznie utrudniające rejestrację SAM-ów. Te potworki zasługują by o nie zadbać i zachować jako pomniki. Tak jak projekty tuningowe z dawnych lat.

Nie dość, że tania, to jeszcze świetna.

Skoro już pokrótce wyłuszczyłem dlaczego szczerzę się jak głupi do sera oglądając Warszawę z oberżniętym dachem, to powiedzmy sobie dwa słowa o obiekcie mojego zauroczenia. O ile dotrwaliście do tego momentu bez stwierdzenia, że postradałem zmysły i niezdrowo podniecam się pobijanym gratem z oberżniętym dachem.

Ta niesamowita piękność to egzemplarz z 1967 r. Nieco złachany, ale nie zniszczony. Na pierwszy rzut oka trzyma się nieźle. Urzekają niezaspawane szpary tylnych drzwi i domowej roboty burty wystające znad tylnych błotników. Zresztą cała skrzynia ładunkowa wykonana z drewna jest niesamowicie rasowa. To wszystko za jedyne 6200 zł.

fso warszawa pick-up
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu. Źródło: OLX.pl

Im więcej wiem, tym bardziej jej pragnę.

Opis niestety praktycznie nie istnieje, postanowiłem więc zadzwonić, by dowiedzieć się czegoś więcej. Oczywiście informacje które zdobyłem podczas rozmowy z sympatycznym panem Mirkiem nie są autoryzowane i zostały przekazane jedynie ustnie.

Jak się dowiedziałem samochód jest w rodzinie od bardzo dawna. Pod maską nadal siedzi oryginalny motor S-21, który jednak po zimowym postoju nie chce odpalić. Są więc duże szanse, że usterka nie jest poważna. Warszawa przestała być sedanem około 25 lat temu. Pan Mirek śmiejąc się opowiedział mi też, że jego samochód ma w dowodzie wpisane „samochód ciężarowy unikat”.

Przyznam się, że po tej rozmowie mało brakowało i zamiast pisać te słowa jechałbym właśnie do Kazimierza Dolnego. Niska cena, auto, które jest niezwykle autentycznym świadectwem historii polskiej motoryzacji i właściciel z dystansem. Czego chcieć więcej? Nie, nie obchodzi mnie to, że każdy szanujący się selekcjoner pewnie splunie na widok tej Warszawy. Jak bardzo by nią nie gardził, nadal będzie ciekawsza niż jego Mercedes W123.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie