Wiadomości

„Frog” skazany. Idzie do więzienia na dwa i pół roku, ale wcale nie za szaloną jazdę po Warszawie

Wiadomości 15.02.2021 154 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 15.02.2021

„Frog” skazany. Idzie do więzienia na dwa i pół roku, ale wcale nie za szaloną jazdę po Warszawie

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk15.02.2021
154 interakcje Dołącz do dyskusji

Robert N. pseudonim „Frog” usłyszał wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności, ale sąd uniewinnił go w sprawie jazdy po Warszawie, bo uznał, że oskarżony „panował nad swoim samochodem”.

Dwa i pół roku bezwzględnego więzienia, pięć lat zakazu prowadzenia pojazdów i konieczność pokrycia kosztów sądowych w wysokości czterystu złotych. Jak podaje Polsat News, tak brzmi wyrok, który w swojej sprawie usłyszał Robert N. ps. „Frog” w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów. Albo „usłyszałby”, gdyby pojawił się na jego ogłoszeniu.

Prokurator wnioskował o pięcioletnie osadzenie Roberta N. w zakładzie karnym. Obrońca chciał uniewinnienia swojego klienta.

Co ciekawe, jest to wyrok w tak zwanej „sprawie kieleckiej”

O co chodziło w „sprawie kieleckiej”? Najlepiej wyjaśni to przedstawiający ją filmik, wstawiony na YouTube przez… samego „Froga”. Chodzi o sprawę z 2014 r, co niezbyt dobrze świadczy o tempie działania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Swoją drogą, działalność tego człowieka w mediach społecznościowych jest dość osobliwa. Swego czasu próbował korzystać z popularności, którą zdobył po słynnym filmie z białym M3 i udzielał na Instagramie i YouTube porad coachingowych (filmy m.in. pod tytułami „Ogarnij swoje życie”, „Dlaczego warto chodzić na siłownię” czy „Zobacz, jak zarobię 1 mln zł w niecały rok”). Organizował też „śniadania biznesowe” w Warszawie.

Co ze „sprawą warszawską” (również sprzed niemal siedmiu lat)?

To właśnie filmik z szaleństw na ulicach Stolicy zapewnił „Frogowi” sławę. On także – jak i wiele innych przedstawiających szybką jazdę – znajduje się na kanale Roberta N.

Co ciekawe, w tej sprawie również zapadł wyrok, tyle że uniewinniający. Sąd – na podstawie m.in. opinii biegłych – argumentował, że oskarżony „nie wyczerpał znamion sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym”. Wszystko dlatego, że „pomimo brawurowej jazdy, poruszając się z dużą prędkością i powodując dezorganizację na drodze, w krytycznym czasie panował nad swoim pojazdem”.

Przypomniano także, że Robert N. został już ukarany za warszawskie wykroczenia popełnione w białym M3. Owszem – nałożono na niego grzywnę w wysokości 5000 zł oraz zakaz prowadzenia pojazdów, który później złamał.

Widzę w tej sprawie pewną nieścisłość

Czy „Frog” spowodował wypadek podczas pościgu pod Kielcami? Nie. Nie spowodował go także w Warszawie. Podążając za logiką, według której w BMW Robert N. „panował nad swoim pojazdem”, w sprawie jazdy Mercedesem także powinien zapaść wyrok uniewinniający. I tu i tu pojawiła się „duża prędkość”, ale nie ostatecznie nie doszło do tragedii.

Oczywiście, zamiast tego wolałbym, by Frog został uznany za winnego zarówno w „sprawie kieleckiej”, jak i warszawskiej. Teraz całość wygląda dziwnie, bo przecież trudno określić, gdzie leży granica „panowania nad autem”, oddzielająca uniewinnienie od odsiadki, skoro i tak nie doszło do wypadku. Tak czy inaczej, są i jasne strony: wygląda na to, że przez dwa i pół roku będzie na drogach odrobinę mniej „dezorganizacji”.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać