Wiadomości

Francja zwalnia tempo – nie chce przejścia na samochody elektryczne już w 2035 roku

Wiadomości 13.07.2021 199 interakcji

Francja zwalnia tempo – nie chce przejścia na samochody elektryczne już w 2035 roku

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski13.07.2021
199 interakcji Dołącz do dyskusji

Francja uważa, że zakaz sprzedaży samochodów spalinowych na terenie Unii Europejskiej od 2035 roku jest zbyt restrykcyjny i spowoduje wyłącznie problemy. Tak się dzieje, gdy interesy spotykają się z troską o lepszą przyszłość.

Według ostatnich doniesień medialnych Unia Europejska wprowadzi zakaz sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Obejmie on również hybrydy i samochody dostawcze. Po tej dacie każde nowe auto wyjeżdżające z salonu ma mieć pod maską (bardziej przy kołach, ale to detal) silnik elektryczny. Natomiast do 2030 roku władze unijne chcą, żeby emisja CO2 spadła o 65 proc. w porównaniu z rokiem 2021. To radykalne zaostrzenie kursu, bo według planów ledwie sprzed dwóch lat mówiło się o 37,5 proc. ograniczeniu emisji. Nawet takie ograniczenie miało skutkować zmniejszeniem liczby miejsc pracy, zamykaniem niektórych fabryk i problemami producentów z wypełnieniem norm. Producenci wielokrotnie apelowali do UE o opamiętanie i wprowadzenie bardziej realistycznych planów. Już teraz mają problem ze zmieszczeniem się w limicie 95 g/km, który pozwala na uniknięcie kar finansowych. Jednak Unia pozostawała nieubłagana. Teraz może się to zmienić.

francja zakaz sprzedaży samochodów spalinowych
Zakaz sprzedaży samochodów spalinowych nie dotknie auta, na które czeka cała Francja, czyli Renault 5 (oczywiście elektryczne)

Francja uważa, że zakaz sprzedaży samochodów spalinowych jest złym pomysłem

Producenci aut stwierdzili, że nie ma sensu chodzić w sprawie urealnienia celów bezpośrednio do odpowiednich organów unijnych. Doszli do wniosku, że trzeba pójść do prezydenta Macrona i powiedzieć mu, żeby się za nimi wstawił. To całkiem sprytny plan, ponieważ Francja jako jedno z państw założycielskich Unii Europejskiej ma duży wpływ na kształtowanie aktualnej polityki Wspólnoty. Do prezydenta udali się przedstawiciele Stellantis, Renault, przedstawiciele dostawców: Valeo, Faurecia, Plastik Omnium oraz związków zawodowych pracowników branży motoryzacyjnej. Wychodzi na to, że byli bardzo przekonujący, bo anonimowe źródła z francuskiego pałacu prezydenckiego donoszą, że Francja postanowiła sprzeciwić się unijnym planom.

Zgodnie z doniesieniami Francja chce zmniejszenie emisji do 55 proc. do 2030 r. (mniej o 10 pkt proc. niż chce UE) oraz jak najdłuższego wyłączenia hybryd z zakazu sprzedaży samochodów z silnikiem spalinowym. Mówi się również o staraniach o przesunięcie całkowitego zakazu sprzedaży na kolejną dekadę, np. do 2040 roku. Ma to dać czas niezbędny na inwestycje w gospodarkę i na przebranżowienie się pracowników. Francuski rząd ma do 2025 roku wpompować w branżę motoryzacyjną ponad 17 miliardów euro. Obecnie ta branża bezpośrednio zatrudnia we Francji 190 tysięcy pracowników. Kolejne tysiące miejsc pracy znajdują się w sektorach powiązanych z motoryzacją. Zakaz sprzedaży silników spalinowych ma spowodować redukcję zatrudnienia o co najmniej 100 tysięcy miejsc.

Paryż może być postępowy, ale gdy chodzi o interesy i gospodarkę, trzeba twardo stąpać po ziemi

Stolica Francji przoduje w rozwiązaniach zwalczających samochody. Natomiast sama Francja już taka postępowa nie jest. Przemysł motoryzacyjny opiera się an tradycyjnej sile roboczej, stopień automatyzacji branży jest niski. Związki zawodowe są bardzo silne, pracownicy mają zapewnioną bardzo dobrą płacę i warunki pracy. Powoduje to wysokie koszty wytwarzania aut w kraju. Dlatego też Francuscy producenci woleli przenosić fabryki do Chin, Maroka i innych tanich państw. Tam mogli płacić robotnikom miesięczną stawkę w wysokości mniejszej niż tygodniówka francuskiego pracownika. Od lat wzbudzało to kontrowersje, więc władze Francji poprzez system dopłat wymusiły na producentach konieczność częściowej produkcji w ojczyźnie. Jeżeli całość produkcji odbywa się poza Francją, to wtedy firma nie ma prawa do pomocy z budżetu. Proste i niezwykle skuteczne. Jak poważni są Francuzi w tej kwestii, niedawno przekonał się DS, którego auto produkowane w Chinach nie może być limuzyną dla prezydenta kraju.

Zakaz sprzedaży silników spalinowych mocno dotknie niezautomatyzowaną produkcję

Samochód elektryczny jest znacznie prostszy w budowie. Przykręca się zestaw baterii, wstawia się jeden albo dwa silnik elektryczne, na to wędruje nadwozie i koniec. Brak skomplikowanych układów napędowych, przekładni, układów zasilających. Pyk i działa.

Sprzeciw Francji zmienia sytuację. Niewiadomą pozostaje kwestia niemieckich producentów. Jeżeli oni również uznają, że ten zakaz jest dla nich zbyt dotkliwy, to możemy się spodziewać, że duet Niemcy-Francja wymusi na Unii Europejskiej zmianę kursu. W końcu te dwa państwa najmocniej kształtują politykę unijną. Może się okazać, że piękne ideały, wzniosłe cele znów przegrają z nieubłaganym interesem gospodarczym. Dlatego lepiej spieszyć się powoli. Tak jak ślimaki.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać