F1

Formuła 1 – w 2021 roku może czekać ją rewolucja. Kolejna

F1 20.07.2019 57 interakcji
Łukasz Kifer
Łukasz Kifer 20.07.2019
F1

Formuła 1 – w 2021 roku może czekać ją rewolucja. Kolejna

Łukasz Kifer
Łukasz Kifer20.07.2019
57 interakcji Dołącz do dyskusji

Dowództwo wyścigowej serii ujawniło plany zmian w konstrukcji bolidów przewidywanych na wyścigowy sezon 2021. Jeśli uda się je wprowadzić, Formuła 1 stanie się znacznie ciekawsza.

To długo wyczekiwane informacje, których ogłoszenie odwlekano od czerwca 2019 r. W końcu jednak trzech ważnych panów – Ross Brawn (dyrektor sportowy F1), Pat Symonds (dyrektor techniczny F1) i Nicolas Tombazis (dyrektor ds. technicznych samochodów jednomiejscowych w FIA) – wspólnie ogłosiło filary planowanych zasad technicznych dotyczących budowy bolidów. Gdyby użyć analogii do gier wideo, w tej chwili Formuła 1 jest strategią czasu rzeczywistego, a dzięki planowanym zmianom może z powrotem stać się grą akcji.

W czasie wyścigów musi być więcej rywalizacji

Przepisy dotyczące aerodynamiki w Formule 1 poszły w zdecydowanie złą stronę. Zbyt dużo zależy od docisku aerodynamicznego generowanego przez spoilery. W tej chwili gdy jeden bolid podąża za drugim w niewielkiej odległości, z powodu turbulencji powietrza traci bardzo dużą część docisku i przyczepności. Według przedstawionego planu siła docisku aerodynamicznego w 2021 r. będzie zredukowana o 50%. Zastąpią ją aktywne aerodynamiczne podwozia, które przysysają bolid do nawierzchni i są znacznie mniej podatne na zawirowania powietrza.

Druga istotna zmiana to wprowadzenie znacznie bardziej wytrzymałych opon, które pozwolą kierowcom na bardziej agresywną jazdę i próby wyprzedzania. Rozważane jest też zakazanie koców grzewczych w sezonie 2021.

Formuła 1 Williams FW42

Stawka powinna być bardziej konkurencyjna

W tej chwili pomiędzy czasem w kwalifikacjach osiąganym przez najszybszy bolid, a tym który zamyka stawkę, jest różnica 3 sekund. Zdaniem Brawna to zdecydowanie zbyt dużo i nie jest to dobra sytuacja, gdy tylko trzy zespoły w stawce mają szansę na wygranie wyścigu.

Uproszczenie aerodynamicznej budowy bolidów ma wyrównać stawkę. Ponadto, aby samochody były bardziej konkurencyjne, rozważane jest zredukowanie liczby systemów pomagających kierowcom oraz danych telemetrycznych przekazywanych w czasie rzeczywistym do inżynierów wyścigowych. Dzięki temu kierowcy będą musieli radzić sobie samodzielnie z utrzymaniem dobrej kondycji bolidów i opon.

Formuła 1 stanie się bardziej sexy

Skoro jest królową sportów motorowych, musi budzić większe emocje fanów. Co prawda osiągane czasy są lepsze niż kiedykolwiek, ale kibice coraz rzadziej wieszają plakaty z bolidami F1 nad łóżkiem. Trzeba to zmienić. Dlatego przedstawiciele Formuły 1 konsultują się z fanami, badając ich oczekiwania względem wyglądu bolidów i charakteru torów wyścigowych. W pierwszej chwili brzmi to absurdalnie, ale koniec końców, to oni (my) płacą za to to widowisko. Uproszczona aerodynamika również pomoże projektować znacznie ładniejsze nadwozia, a w proces ich projektowania mają być zaangażowani nie tylko specjaliści od opływu powietrza, ale również samochodowi styliści.

Formuła 1 Mercedes

Większa dostępność cenowa

Formuła 1 musi być tańsza. W tym celu planowane jest określenie górnych granic budżetów zespołów i ujednolicenie części komponentów: obręczy kół, układów hamulcowych, chłodnic, wyposażenia mechaników w garażach, zakaz stosowania hydraulicznych zawieszeń i niektórych kosztownych materiałów oraz zatrzymanie na kilka lat procesu rozwoju skrzyń biegów.

Mówi się też ograniczeniu czasu badań w tunelu aerodynamicznym oraz liczebności zespołów. Z granic budżetowych za to byłyby wyłączone pensje kierowców oraz działania marketingowe.

Zbyt piękne by było prawdziwe?

Na razie to oczywiście tylko luźne propozycje planowanych zmian, które będą do września 2019 r. konsultowane z zespołami i kierowcami. Czy uda się je wprowadzić? Trudno powiedzieć. Kluczowe jest porozumienie z największymi zespołami. One najpewniej będą oponentami zmian, na których stracą. Tak naprawdę to wpływ dominujących teamów jest największym problemem Formuły 1. Sytuację dodatkowo utrudnia absurdalne prawo weta przyznane Ferrari.

Szansa na zdecydowaną zmianę kierunku, w którym podąża królowa sportów motorowych jest jednak realna. Po pierwsze zarząd zdaje sobie sprawę, że nie jest dobrze i otwarcie o tym mówi. Muszą być jakieś powody. Podobno nie wszystko im się zgadza w tabelkach z wynikami finansowymi.

Po drugie właściciel F1 – organizacja Liberty Media, szuka osoby, która zastąpi na stanowisku dyrektora generalnego Chase’a Careya. Jego kontrakt wygasa pod koniec 2020 r. Na giełdzie nazwisk pojawia się kilku aktualnych szefów zespołów (Totto Wolf, Christian Horner), ale również Alejandro Agag. Hiszpański biznesmen aktualnie rządzi Formułą E i ma bardzo rozległe znajomości. Gdyby tak rzeczywiście się stało, zespoły nie miałyby łatwo. Agag jest twardym graczem, który nie bierze jeńców, a jego poglądy są zbieżne z planami szefostwa Formuły 1. Z pewnością próbowałby rządzić Formułą 1 twardą ręką i w spektakularny sposób, na wzór legendarnego Berniego Ecclestone’a.

A jakie jest Wasze zdanie na temat planowanych zmian? Zmniejszenie docisku i wytrzymalsze opony brzmią super, ale czy tańsza Formuła 1 i bolidy projektowane przez stylistów to dobry kierunek?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie