Testy aut nowych

Ford nie mógł wybrać lepszej nazwy dla nowej Pumy. Oto wrażenia z pierwszej jazdy

Testy aut nowych 24.01.2020 171 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 24.01.2020

Ford nie mógł wybrać lepszej nazwy dla nowej Pumy. Oto wrażenia z pierwszej jazdy

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk24.01.2020
171 interakcji Dołącz do dyskusji

Ten tekst zawiera: dwa suche żarty, tłumaczenie tezy zawartej w tytule i odpowiedź na pytanie, kto powinien kupić sobie nową Pumę. A do tego sporo wrażeń z jazdy.

Jest rok 1997. A może 2000? Nieważne. Stoisz na ulicy w trochę zbyt szerokich dżinsach i marzysz o zakupie telefonu komórkowego. W twoim walkmanie pewnie gra akurat eurodance. Obok przejeżdża Ford Puma. Wyróżnia się na ulicy i wygląda nieźle, więc się za nim obejrzysz. W środku zapewne siedzi młoda, modnie ubrana kobieta. Za nią możesz obejrzeć się nawet bardziej. Puma to miły dla oka, nieduży samochód dla tych, którzy lubią podążać za trendami.

Co zmieniło się w roku 2020? Bardzo wiele. Przede wszystkim fasony spodni są już kompletnie inne, ale w motoryzacji też miało miejsce kilka małych rewolucji. Tymczasem Puma nadal jest niewielkim, miło wyglądającym samochodem skierowanym głównie do modnych pań mieszkających w mieście.

Tyle że teraz stała się crossoverem.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Nic w tym dziwnego! Puma z 1997 r. była coupe, bo tego wtedy oczekiwał rynek. To takie samochody były na topie. Puma konkurowała z Oplem Tigrą, a chwilę wcześniej można było kupić jeszcze np. Hondę CRX del Sol albo Mazdę MX-3.

W 2020 r. szczytem mody są crossovery. Gdybym miał wymieniać je wszystkie, zabrakłoby mi miejsca w Wordzie. Ostatnio, na topie są te mniejsze, segmentu B. I dlatego pojawiła się nowa Puma. Jest skierowana dokładnie do tego samego klienta (a może klientki?), co wcześniej.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Ta nazwa doskonale pasuje do tego wozu.

Podobieństw jest więcej. Chodzi nie tylko o grupę docelową. Nowa Puma – tak jak poprzednia – doskonale się prowadzi. Jasne, tytuł „najlepiej jeżdżącego crossovera segmentu B” może brzmieć śmiesznie. To trochę tak, jakby wybierać „najpyszniejszą wodę leczniczą” albo „najlepiej grające kieszonkowe radyjko na baterie”. Zawsze coś będzie nie tak, prawda?

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Ale Puma na zakrętach radzi sobie świetnie. Nie świetnie jak na crossovera. Po prostu świetnie. Podczas jazd testowych bardzo długo bawiłem się na pustym, wijącym się odcinku drogi, próbując trzymać idealną linię jazdy, opóźniając punkty hamowania albo dodając gazu w środku łuku. Puma prowadzi się tak, jak powinna. Jest przewidywalna i ma daleko przesunięte granice przyczepności. Dodajmy do tego rewelacyjne opony, radzące sobie nawet na bardzo mokrym asfalcie (do Pumy założono dobre gumy) i to, że – mimo wyższego nadwozia – nie czuć przechyłów. A zawieszenie jest sztywne, ale jeszcze nie na tyle, by to mogło przeszkadzać na dziurach.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Jestem przekonany, że nawet ci, którzy lubili starą Pumę, polubią i nową. Jeśli tylko się nią przejadą.

Co z silnikiem?

Tutaj pojawiają się już różnice względem końca XX wieku. W dawnej Pumie były motory 1.4, 1.6 czy 1.7. W nowej – jak na razie – można dostać jedynie trzycylindrowy silnik 1.0 Ecoboost. Może mieć od 95 do 155 KM, a najwięcej czasu spędziłem akurat za kierownicą odmiany środkowej, o mocy 125 KM. Przejechałem się też mocniejszą, a słabszej nie było do dyspozycji.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

O takich rzeczach, jak system mild hybrid, 20 lat temu nikt nawet nie słyszał. W Fordzie też usłyszeli o tym dopiero niedawno, bo nowa Puma to pierwszy model marki z takim rozwiązaniem. Ale za to działa na piątkę, o czym już wspominałem. Polubiłem tu nawet system start-stop i to pomimo wyłączania silnika przy wciśniętym sprzęgle i wrzuconym biegu.

Sam Ecoboost nie brzmi specjalnie ładnie. W 125-konnej wersji brakuje mu też nieco elastyczności, zwłaszcza na górskich podjazdach. Ale za to pali akceptowalne ilości paliwa (średnio: 7,5 litra podczas dość szybkiej jazdy w górach). I mocno hamuje silnikiem, do czego trzeba się przyzwyczaić.

Odmiana o mocy 155 KM to już bardzo szybki wóz.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Na papierze, słabsza odmiana rozpędza się do 100 km/h w 9,8 s, a mocniejsza w równe 9. Na żywo 125-konna Puma jeździ „wystarczająco”, a 155-konna jest po prostu szybka. I – co najważniejsze – bardziej elastyczna.

Podczas jazd testowych nie miałem okazji przejechać się wersją z automatyczną skrzynią biegów. Nie ma ich jeszcze w ofercie. Ręczna przekładnia działa nieźle i jest precyzyjna. Pytanie brzmi: czy w 2020 roku klienci będą jeszcze chcieli zmieniać biegi samemu? Jeśli nie, obawiam się, że automat sporo tu zepsuje. Skrzynia, którą pamiętam z nowego Focusa, jest powolna, mało płynna w działaniu i psuje radość z jazdy. Może tu jednak trafi jakaś inna?

Jaka jest reszta wozu?

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Wniosek z tej części tekstu, którą właśnie przeczytaliście, powinien być jeden. Jeśli lubicie prowadzić i uznaliście, że potrzebujecie crossovera segmentu B, kupcie nową Pumę. Jeździ tak, jak na Forda przystało. I wcale nie jest gorsza na zakrętach od niższej i mniejszej Fiesty.

A co z innymi aspektami? Zacznijmy od wyglądu. Czy to ładny wóz? Odpowiedzcie sobie sami. Moim zdaniem, na pewno jest proporcjonalny. W widocznej na zdjęciach wersji Titanium wygląda raczej miło, a nie agresywnie. Ostrzej narysowano wersję ST Line. W gamie będzie też ST Line X Vignale, czyli wersja łącząca „luksusowe” detale ze sportowymi.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda
Tak wygląda Puma ST-Line.

Im dłużej patrzyłem na Pumę, tym bardziej mi się podobała. Nie mogę się tylko przyzwyczaić do jej „zdziwionego” przodu. Ford określa grill tego modelu jako „optymistyczny”. Może i tak, ale to nie dla mnie. Zawsze wolałem Joy Division od wesołego popu.

Puma ma 4,186 m długości.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

To nieco więcej niż Fiesta, która mierzy 4,040 m. Jak jest z miejscem w środku? Z przodu bardzo dobrze. Z tyłu gorzej, jeśli ktoś ma powyżej 1,80 m wzrostu. Przestrzeni na kolana i stopy jest dość sporo, ale na głowę już nie. Czy to kolejne nawiązanie do starej Pumy? Tam też trzeba było z tyłu zginać się w chińskie S.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Bardzo pomysłowy jest za to bagażnik. Ma 456 litrów pojemności, czyli aż o 164 litry więcej niż Fiesta. Jest szeroki i ustawny. Ma pomysłowy schowek pod podłogą. Mieści się w nim np. walizka „kabinówka”, choć Ford poleca wozić tam brudne rzeczy. Jest nawet odpływ, który ułatwia czyszczenie. Brzmi jak marzenie działkowca!

Ford Puma 2020 pierwsza jazda
Ford Puma 2020 pierwsza jazdaFord Puma 2020 pierwsza jazda

Kokpit – prawie jak w Fieście.

Funkcjonalnie, dość ładnie, z wystającym, „doczepionym” ekranem. Tradycyjnie, muszę pochwalić klasyczne pokrętła przy wyświetlaczu i zwyczajną, prostą obsługę klimatyzacji. Jeśli już miałbym na coś narzekać, to chyba na cyfrowe zegary. Gdy zmienia się tryb jazdy (jest nawet „terenowy” Trail, choć prześwit Pumy wynosi tylko 166 mm), wyświetla się animacja. Ładna, ale… długa. Całość działa ślamazarnie.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Z ciekawostek: fotele mogą mieć funkcję masażu, co stanowi nowość w segmencie B. Da się też zdjąć z nich pokrowce i szybko je wyprać. Teraz można już pozwolić dzieciom jeść czekoladę w aucie.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Ford Puma 2020 pierwsza jazda
Zegary można sobie zmieniać. Tylko że powoli.

Czy Puma to Forda nowa duma?

Ostrzegałem, że będą tu kiepskie żarty, więc nie przyjmuję reklamacji. Wygląda na to, że czas na małe podsumowanie pierwszych jazd.

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

Jak przystało na dobrego, nowego crossovera, nowa Puma jest w wielu kwestiach lepsza od swojego „klasycznego” pierwowzoru, czyli… no, od starej Pumy też. Ale tym razem chodziło mi o Fiestę. Wygodniej się do niej wsiada, ma większy bagażnik i wcale nie jeździ gorzej. Ale czy jest lepsza od konkurentów?

Ford Puma 2020 pierwsza jazda

To miły w obyciu, funkcjonalny samochód. Może mieć bogate wyposażenie. Da się go skonfigurować na wiele sposobów. Może się podobać. Nie jest zbyt drogi. Ale jego główną zaletą jest jednak to, jak jeździ. Jeżeli nie zwracasz na to uwagi i szukasz po prostu wozu na dojazdy z pracy do domu, przejedź się jeszcze Renault Capturem, Peugeotem 2008 i Volkswagenem T-Crossem, a potem wybieraj. A jeśli lubisz prowadzić, bierz Pumę. Najlepiej w wersji 155 KM. Albo… a nie, moment, Ford prosił, żebym jeszcze nic nie pisał o takim jednym egzemplarzu, który widziałem na prezentacji!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać