Klasyki

Ktoś wystawił Forda model T za 900 tys. złotych. Nie wróżę mu sukcesu sprzedażowego

Klasyki 29.10.2019 60 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 29.10.2019

Ktoś wystawił Forda model T za 900 tys. złotych. Nie wróżę mu sukcesu sprzedażowego

Michał Koziar
Michał Koziar29.10.2019
60 interakcji Dołącz do dyskusji

Tak, ten Ford Model T ma przeszło 100 lat i jest w świetnym stanie. To kultowy zabytek, ale w żadnym wypadku nie jest wart 900 tys. zł i nigdy nie będzie. Chyba że w naszym kraju zajdzie zjawisko hiperinflacji.

O Fordzie T słyszał każdy. Przełomowy model, który dzięki masowej produkcji wprowadził motoryzację po strzechy. Prosty, wręcz prymitywny, ale dzięki temu właśnie popularny i legendarny. Mój ojciec często powtarzał nawet żarty o nim, że wybór kolorów ograniczał się do czarnego. W ciągu 19 lat produkcji powstało aż 15 milionów egzemplarzy. Przeważająca część ma już 100 i więcej lat. To wspaniały kawałek historii. Pytanie tylko, jak go wycenić.

Właściciel modelu T z 1917 r., pan Andrzej, uznał, że jego odrestaurowana perełka powinna kosztować 900 tys. zł. Fakt, auto wygląda na stan idealny. Nie można oczywiście powiedzieć, by nadwozie typu roadster należało do najrzadszych i najciekawszych. Pojazd pojawił się w Europie w latach 80., wielce prawdopodobne, że przechodził wtedy remont, więc może mieć już za sobą 2 odbudowy. Zapewne więc te 900 kafli to cena ze środkowej półki. Wcześniejsze i nigdy nie restaurowane egzemplarze pewnie są droższe, młodsze tańsze… Otóż nie.

ford model t na sprzedaż
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OLX
Autor: Andrzej

Ouuuuuu, panie Andrzeju.

Spoglądam na Ebay i oczom nie wierzę. Same okazje. Mnóstwo aut poniżej 100 tys. zł, szereg nieznacznie przekraczających te barierę i pojedyncze rodzynki w wersjach specjalnych w okolicach 200 tys. zł. Chyba powinienem zastawić mieszkanie dom dziadków i ściągnąć kilka modeli T do Europy. Skoro odrestaurowany, ale nie wybitny egzemplarz kosztuje 900 tys. zł… Tyle że nie.

Pan Andrzej na pewno bardzo kocha swoje auto i docenia jego walory historyczne. Nie wątpię, że jego odbudowę zlecił najlepszym profesjonalistom. Nie wypada takiego samochodu sprzedawać za grosze. Problem w tym, że otrzymanie za niego 900 tys. zł jest tak prawdopodobne jak to, że w najbliższym tygodniu Warszawa zostanie zniszczona przez trzęsienie ziemi. Co gorsza, jeśli NBP nie zacznie dodrukowywać banknotów na trzy zmiany – model T nigdy już nie osiągnie takiej wartości.

ford model t na sprzedaż
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OLX
Autor: Andrzej

Nieuchronny spadek cen.

Samochody sprzed II Wojny Światowej globalnie tanieją. Wynika to z bardzo prostego mechanizmu. Ceny klasycznych aut nie rosną wprost proporcjonalnie do ich wieku. Są zależne od mody, w pewnym momencie osiągają szczyt, by kilka lat później zacząć spadać. Przedwojenny blichtr, mosiężne detale, obręcze kół z drewna, mnogość nadwozi różnych firm – to było na topie lata temu. Teraz na aukcjach brylują wozy z lat 60., 70. i 80. Przedwojenne automobile musiały usunąć się w cień, a ich ceny spadają. Co ciekawe, także pojazdy z lat 40. i częściowo 50. docierają do tego punktu na wykresie, gdzie krzywa zaczyna się wyginać w dół. Może poza Mercedesem Gullwingiem. On zawsze będzie drogi przez to, jaką jest legendą.

Domyślam się nawet dlaczego tak się dzieje. Wymiera pokolenie, dla którego te auta mogły być marzeniami z młodości. Młodszych nie obchodzą zbytnio uciążliwe w obsłudze i serwisie stuletnie starocie. Fajnie je obejrzeć w muzeum, ale nikogo nie obchodzą. Za to pieniądze na kolekcjonowanie klasyków mają teraz ludzie, którzy kiedyś wieszali nad łóżkiem plakaty z Porsche 911 SWB. Nie ma więc już szans na znaczny wzrost cen Forda T.

Przykro mi, panie Andrzeju, ale by sprzedać tego Forda trzeba będzie znacznie obniżyć jego cenę.

ford model t na sprzedaż
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OLX
Autor: Andrzej

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać