Samochody używane / Klasyki

Dziwny „Fiat 850” na Otomoto – Lombardi Grand Prix. Cóż to za wynalazek?

Samochody używane / Klasyki 07.07.2018 5 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 07.07.2018

Dziwny „Fiat 850” na Otomoto – Lombardi Grand Prix. Cóż to za wynalazek?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk07.07.2018
5 interakcji Dołącz do dyskusji

Zdjęcia z tego ogłoszenia mogłyby sprawdzić się jako zagadka dla znawców motoryzacji – co to za samochód? I czy warto go kupić?

Jak często wpisujecie na Otomoto hasło „Fiat 850”? Zapewne nie zrobiliście tego nigdy. Ale jeżeli wpadliście na to, by zrobić to w ciągu kilku ostatnich dni, zapewne trafiliście na ten dziwny samochód z 1971 roku.

Czy to Saab Sonett?

Lombardi-Grand-Prix

Sylwetka tego auta może się niektórym kojarzyć z tym szwedzkim coupe. Ale to nie Saab, ani nie Lotus, czy żaden brytyjski samochód. Sprzedający oznaczył go jako Fiata 850, a w opisie wyjaśnił, o co dokładniej chodzi.

Jest to Lombardi Grand Prix.

Lombardi-Grand-Prix-4

A skąd w opisie Fiat 850? Otóż ten samochód jest oparty właśnie na tym Fiacie. Lombardi to włoska firma karoseryjna, istniejąca w latach 1947-1973 i założona przez Francisa Lombardiego, znanego pilota z czasów I wojny światowej. Początkowo przedsiębiorstwo działało w branży lotniczej, ale szybko zmieniło profil na projektowanie nadwozi samochodów. Najbardziej znanym projektem Lombardi był Fiat 2300 ze szklanym dachem, zbudowany dla papieża Pawła VI i uznawany za pierwszy „prawdziwy” samochód typu papamobile, ale największą popularność zdobyło właśnie Grand Prix.

Grand Prix, podobnie jak Fiat, ma silnik z tyłu i napęd na tył.

Lombardi-Grand-Prix-7
Ależ ta konsola środkowa jest nowoczesna. Nawet dziś.

Ten model był produkowany w latach 1968–1972. Karoserię zaprojektował Giuseppe Rinaldi. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest niski przód z długą maską i elektrycznie wysuwanymi reflektorami. Może za sprawą elektrycznych silniczków włączenie świateł wymaga mniej wysiłku, niż w Oplu GT, w którym trzeba siłować się ze specjalną dźwignią?

Pod pokrywą pracowały silniki o mocy od 37 do… 100 KM.

Lombardi-Grand-Prix-6

Nawet najsłabsza wersja, z motorem o pojemności 817 centymetrów sześciennych, nie była powolna, ponieważ samochód ważył 630 kg (!). Najmocniejszy wariant nie był za to sprzedawany jako Lombardi, a jako Abarth Scorpione SS. Modyfikacjami modelu Grand Prix zajmowała się również firma Giannini, a pod marką OTAS samochód trafił nawet na rynek Stanów Zjednoczonych. Niestety, nie zrobił tam kariery. Był za drogi, jak na osiągi, które oferował, a w dodatku lubił się przegrzewać.

W sprzedawanym egzemplarzu zamontowano… któż to wie?

Lombardi-Grand-Prix-5

Sprzedający chyba nie do końca wie, co sprzedaje. Przy tak oryginalnym, rzadkim aucie można by się spodziewać rozbudowanego opisu pełnego listy napraw, historii samochodu i wspomnień z nim związanych. Zamiast tego jest typowo handlarskie zdanie „nic nie stuka nic nie puka”.

Jeśli chodzi o silnik, wpisano, że ma on 33 KM. W Lombardi Grand Prix nie było takiego silnika. Możliwe, że jest to 47-konna jednostka i ktoś wpisał kilowaty zamiast koni mechanicznych – wtedy mniej więcej by się zgadzało.

To oczywiście nie skreśla tego egzemplarza.

Lombardi-Grand-Prix-2

Na zdjęciach wygląda przyzwoicie i jeśli ktoś szuka takiego wozu lub po prostu chce kupić coś włoskiego i nietypowego, powinien już dzwonić i umawiać się na oględziny. Sprzedający chciałby dostać za samochód 67 tysięcy złotych. Trudno jest wycenić takie auta. Na portalu mobile.de (gdzie ten egzemplarz również jest wystawiony i dodano nawet zdjęcie jego wnętrza) wszystkie jeżdżące sztuki wyceniono drożej.

Ja bym jeździł. O ile zmieściłbym się do środka.

Zdjęcia z Otomoto i Mobile.de pobrane w ramach dopuszczalnego prawa cytatu. Prawa autorskie należą do ich wykonawcy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie