Wiadomości

Fiat 500X zamyka listę bestsellerów w Polsce. Co poszło nie tak?

Wiadomości 23.05.2020 180 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 23.05.2020

Fiat 500X zamyka listę bestsellerów w Polsce. Co poszło nie tak?

Piotr Barycki
Piotr Barycki23.05.2020
180 interakcji Dołącz do dyskusji

Miał być raj, miał być cud, a przynajmniej dobra sprzedaż. Kiedy Fiat 500X wchodził na rynek, wieszczono mu świetlaną przyszłość i chwalono za prawie wszystko, co możliwe. Obecnie włoski crossover zamyka listę najpopularniejszych modeli tego typu w Polsce. Co się stało?

Samar podał wyniki sprzedaży popularnego w Polsce segmentu B-SUV, które niestety potwierdzają, że Fiat 500X nie stał się wielkim hitem. W tym roku, jak do tej pory, 500X kupiło zaledwie 46 klientów. Przez 4 miesiące, co oznacza, że każdego miesiąca z salonów wyjeżdża mniej niż 12 egzemplarzy. Czyli jakieś 0,4 Fiata 500X dziennie.

Zapewniło to wprawdzie miejsce zestawieniu, ale ostatnie – 20. Daleko nawet za przedostatnim Peugeotem 2008 i C4 Cactusem (115 egzemplarzy), Mini Contrymanem (170) czy wyraźnie droższym Q2. Nawet bliźniaczy Renegade radzi sobie nieporównywalnie lepiej (311). Ba, dość specyficzny wizualnie Ford Ecosport znalazł 379 fanów, którzy sięgnęli do portfela i kupili go.

Przewińmy jednak szybko na szczyt listy. Co na niej znajdziemy? Skodę Kamiq, która jest najlepszej drodze, żeby stać się absolutnie najpopularniejszym małym crossoverem w naszym kraju. Do końca kwietnia sprzedano jej aż 1710 egzemplarzy. Druga w zestawieniu Kia Stonic może się pochwalić wynikiem na poziomie 1049 sztuk, natomiast trzeci T-Roc – 1015.

suv utrata wartości

Dlaczego więc Skodzie – która jest autem bardzo dobrym, ale raczej niezbyt wybitnym – się udało, a 500X nie? Może coś jest nie tak z wymiarami, ceną albo wyposażeniem? Zobaczmy.

Może chodziło o rozmiar?

Fiat 500X

Na pierwszy rzut oka nic na to nie wskazuje. Kamiq ma 4241 mm długości, podczas gdy 500X – 4248 mm. 7 mm długości. Oba więc można spokojnie uznać za tak samo kompaktowe – tak samo łatwo zajmiemy nim miejsce na parkingu (albo tak samo trudno) i tak samo łatwo zmieścimy je w garażu.

Może więc chodzi to, że Kamiq jest np. wyższy i wygląda bardziej SUV-owo? Otóż nie. Fiat ma bowiem 1600 mm wysokości, natomiast Skoda – 1531 mm. Czyli Skoda jest całkiem zauważalnie niższa, choć trochę bardziej pudełkowata, przez co może bardziej kojarzyć się z większymi modelami. Ale wyższa na pewno nie jest.

Są natomiast dwa aspekty, w których Kamiq wygrywa. Pierwszy to rozstaw osi – 2651 mm kontra 2580 mm to dość spora różnica, aczkolwiek pierwszy Nissan Juke miał tylko 2530 mm rozstawu osi, a sprzedawał się na prawie całym świecie jak szalony.

Skoda wygrywa też bagażnikiem, oferując 400 l pojemności, przy 350 l 500X. Niby też różnica, ale ponownie – Juke miał… 251 l i mało komu z kupujących to przeszkadzało. Jak ktoś chce praktycznego crossovera, to kupuje ostatecznie kombi.

Czyli… niestety żadnych wskazówek. Fiat tworząc 500X wziął sobie na celownik segmentowe standardy i nawet trochę je podkręcił, a i tak to nie pomogło.

To może cena?

Fiat 500X

Jeśli chodzi o cenę startową, to też raczej nie w tym tkwi problem. Idąc do salonu Skody jesteśmy pewni, że za Kamiqa zapłacimy minimum 69 650 zł, jeśli pominąć ewentualne rabaty, których się spodziewamy.

Idąc natomiast do salonu Fiata, jesteśmy przygotowani na minimalny wydatek równy… 69 900 zł. Po raz kolejny remis, aczkolwiek do cen jeszcze za chwilę wrócimy.

To może wersje silnikowe?

Fiat 500X

Kamiq ma prostą gamę silnikową – trzycylindrowe TSI 1.0 o mocy 95 KM lub 115 KM, w tej drugiej wersji łączone z DSG, albo czterocylindrowe 1.5 TSI 150 KM z manualem albo automatem. Koniec. Żadnych diesli, żadnych wersji usportowionych, żadnego 4×4, bo i po co to kupującym w tym segmencie.

Fiat 500X, w tym momencie, ma trochę szerszą ofertę. Bazową jednostką jest trzycylindrowe Firefly Turbo 1.0 o mocy 120 KM. Ponad nim stoi 1.3 150 KM z przekładnią DDCT, a powyżej tego znajdziemy jeszcze… dwa diesle. Tak, dwa diesle w małym crossoverze – 1.3 MultiJet 95 KM i 1.6 Multiget 120 KM, oba dostępne z manualem albo – w wersji Cross – z DDCT (tylko 1.6) .4×4? Nie. Coś mocniejszego? Nie.

500X wygrywa więc obecnością diesli (choć w obecnych czasach to raczej martwy fragment tego segmentu), przegrywa natomiast chyba tylko tym, że nie ma opcji na automat + najsłabszy silnik benzynowy. Ale to tyle.

To może wersje wyposażenia?

Fiat 500X

I tutaj przyznaję się, że jest to coś, od czego się obiłem, przynajmniej na chwilę.

Kamiq ma banalnie prostą ofertę. Jedna wersja (na razie, niedługo dojdzie jeszcze wersja wyglądająca terenowo) i cztery poziomy wyposażenia – Active, Ambition, Style i jak kogoś poniesie to Monte Carlo. Koniec, można sobie wybierać.

Fiat natomiast… ach. Na stronie produktu znajdziemy informację o czterech odmianach – Sport, Urban, Cross i City Cross. Wchodzimy jednak do konfiguratora, gdzie mamy tylko trzy wersje, a do tego pod nieco innymi nazwami – Sport, Urban Look i Cross Look. Wersja Sport jest najprostsza, bo obejmuje tylko odmianę Sport. Wersja Urban Look obejmuje już natomiast odmianę Urban i Lounge. Cross Look to z kolei City Cross albo Cross.

I tak, teoretycznie to jest proste – trzy wersje stylistyczne, potem w każdej ewentualnie poziomy wyposażenia (w cenniku jest zresztą prościej niż w konfiguratorze). I tak – czepiam się, bo cały czas coś nie idzie mi szukanie powodu, dla którego Kamiqowi tak się udało, a 500X nie. Przecież 500X można sobie wybierać do woli, a Kamiq jest jeden – przynajmniej jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Raczej też nie chodzi przy tym o korzystne recenzje w prasie – w końcu 500X zgarniał bardzo pozytywne opinie w czasach, kiedy wchodził na rynek.

To może samo wyposażenie?

Fiat 500X

Załóżmy, że szukamy czegoś rozsądnego (to dlaczego przeglądamy małe crossovery?), czyli odrzucamy wersję bazową, bo przeważnie są okropne i bierzemy w o jedno w górę. 

W przypadku Kamiqa będzie to odmiana Ambition z silnikiem 1.0 95 KM w odmianie Ambiton – 76 050 zł. W przypadku Fiata 500X – Urban Look / Lounge 1.0 za…76 600 zł. Prawie zerowa różnica w cenie, niemal identyczne osiągi (Fiat – 10,9 s do setki, Skoda – 11,1 s). To może chociaż wyposażenie?

W 500X znajdziemy na pokładzie m.in.:

  • 3,5-calowy wyświetlacz między zegarami (monochromatyczny)
  • centralny zamek z pilotem
  • czujnik deszczu
  • czujnik zmierzchu
  • czujniki parkowania z tyłu i z przodu
  • elektrycznie sterowane szyby z przodu i z tyłu
  • fotel kierowcy z regulacją wysokości
  • kierownicę wielofunkcyjną pokrytą skórą
  • klimatyzację manualną
  • dzieloną tylną kanapę
  • system wspomagania utrzymania pasa ruchu
  • rozpoznawanie znaków drogowych
  • tempomat
  • 2 porty USB
  • 6 głośników
  • Android Auto i CarPlay
  • Radio Uconnect z ekranem 7″
  • Bluetooth
  • felgi aluminiowe 16″
  • światła LED do jazdy dziennej

I kilka innych dodatków. Jak na samochód, który debiutował dobrych kilka lat temu – nieźle, nawet bardzo nieźle. Szkoda tylko tej manualnej klimatyzacji, ale tę lukę można uzupełnić w wersji Lounge za równe 1200 zł według oficjalnego cennika.

Co takiego może nam z kolei zaoferować Kamiq, że tak znacząco wygrywa z 500X? Prawdę mówiąc… nie mam bladego pojęcia. Czujnik deszczu i zmierzchu w wersji Ambition to dodatkowo płatne opcje. Mamy światła LED, ale tylko w wersji Basic, a nie Full LED. Pasażer może wprawdzie regulować wysokość swojego fotela, a tylna kanapa też jest składana i dzielona, ale już czujniki parkowania z przodu i z tyłu wymagają dopłaty (standard tylko z tyłu). Tempomat? Za dopłatą. Klimatyzacja? Też tylko manualna. CarPlay i Android Auto? Za dopłatą. Radio? 6,5″ (ale z USB-C, chociaż docenię to w naszej redakcji tylko ja). Ok, jest 8 głośników, czyli o 2 więcej niż w 500X.

Skodę, z racji tego, że jest nowszym modelem, można natomiast dużo ciekawiej doposażyć – m.in. w cyfrowy kokpit i podobne gadżety. Wygrywa też trochę dostępnością aktywnych systemów bezpieczeństwa, ale też pamiętajmy, że mowa o segmencie B-SUV – tutaj raczej rzadko kiedy z salonu wyjeżdża auto doposażone pod korek.

To o co chodzi do diabła?

Fiat 500X

Nie wiem, a i pewnie w salonach Fiata też nie mają pojęcia, dlaczego 500X stoi na placach i zbiera kurz. Choć po prawdzie to stoi ich pewnie dosyć niewiele – na Otomoto mamy zaledwie 58 egzemplarzy. Kamiqów jest z kolei dwa razy więcej i pewnie znikają z nich stosunkowo szybko, nawet pomimo panującej pandemii.

Przejrzałem też internetowe opinie na temat Fiata 500X. Nie ma ich przesadnie wiele, ale są przeważnie pozytywne. Przy czym może ten brak zbyt wielu opinii generował niekończącą się pętlę – mało opinii = mało osób chce kupić ten model = mało osób wystawia opinie = mało osób chce kupić ten model. I tak do upadłego.

Może zawiódł po prostu marketing? Może ten model nie stał się wystarczająco rozpoznawalny? Albo przekaz był po prostu niezrozumiały? Przykładowo teraz wchodząc na stronę Fiata 500X widzę hasło reklamowe o treści Przyszłość dostępna już dzisiaj. I nie mam bladego pojęcia, co autor miał na myśli. Przyszłość czego? Przyszłość wyrażona czym? Nie żeby Kamiq ze swoim Kolejny stopień innowacji jakoś mnie porywał, ale tutaj może jeszcze dałoby się to jakoś uzasadnić i przyjąć. Tak samo pozostałe, np. Nowy SUV. Nowe Perspektywy. Hasło Miejski mistrz dla wersji Monte Carlo może na razie skomentujmy lekkim uśmiechem.

Można też zawsze powołać się na argument odwieczny i ostateczny – Polacy kojarzą Fiata głównie z małymi samochodami miejskimi. Tylko to znów sprowadza się do marketingu. Czy 20 lat temu kojarzyliśmy Skodę np. z prawie 5-metrowymi limuzynami z 272-konnymi silnikami? Raczej nie, a mimo to kupujemy takie auta. Czy kojarzyliśmy 15 lat temu Nissana z malutkimi crossoverami? Raczej też nie. Czy Kię kojarzyliśmy z naprawdę dobrze wyglądającymi kombi czy wręcz autami sportowymi (lub para-sportowymi)? Też nie.

Czyli da się ludzi przekonać do nowego. Tylko najwyraźniej w tym przypadku się nie udało.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać