Klasyki / Felietony

Trzeba było nie pisać o tanich Fiatach 125p w Serbii. Ktoś już wykorzystał te informacje w najgorszy możliwy sposób

Klasyki / Felietony 06.06.2019 417 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 06.06.2019

Trzeba było nie pisać o tanich Fiatach 125p w Serbii. Ktoś już wykorzystał te informacje w najgorszy możliwy sposób

Michał Koziar
Michał Koziar06.06.2019
417 interakcji Dołącz do dyskusji

Wygląda na to, że ktoś przeczytał to co pisałem o cenach Dużych Fiatów w byłej Jugosławii i chce zrobić na tym interes. To nic złego. Problem w tym, że robi to kompletnie nie tak.

O tym jak nieprzemyślane handlarskie spekulacje zabytkowymi furami zabijają rynek klasyków w Polsce pisaliśmy już nie raz. Ostatnio sytuacja zaczęła się chyba normować, a sprzedawcy zamiast próbować łapać jelenia – zwyczajnie zarabiają dzięki racjonalnym marżom.

Jak się okazuje – nie do końca. Jakiś czas temu w przeglądzie ofert polskich aut z zagranicy pokazywałem, że ceny Fiatów 125p w byłej Jugosławii, w tym przede wszystkim Serbii, są bardzo korzystne. Ponownie wspominałem o tym m. in. w tekście o remoncie mojego Dużego Fiata. Wygląda na to, że ktoś albo przeczytał te teksty, albo sam to równolegle odkrył i postanowił na tym zarobić. Oto oferta, o której mowa.

Fiat 125p na sprzedaż Serbia
Źródło: OLX
Autor: Michał
Zrzut ekranu pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

W zarabianiu na handlu autami nie ma nic złego. Kupić tanio, umyć, wyczyścić, może wypolerować, sprzedać drożej, o to w tym chodzi. Być pierwszym tam gdzie jest okazja. Szkopuł w tym, że trzeba to robić z głową. Tutaj wszystko jest nie tak.

Czy ja śnię?

Po kolei. Udam, że na razie nie widzę ceny, wynoszącej 17 tys. zł za wóz do remontu. Po pierwsze – samochód nie stoi w Polsce. Trzeba dzwonić na serbski numer, nie można go też obejrzeć. Chyba że akurat macie wolny weekend by jechać do Serbii na oględziny. Myślicie, że w związku z tym sprzedawca zrobił świetne zdjęcia, dobrej jakości, dokładnie dokumentujące stan pojazdu? Wiecie, takie żeby można było podpisywać umowę w ciemno.

Oczywiście, że nie. Machnął kilka fotek tosterem (albo telefonem z bardzo brudnym obiektywem) nie zdejmując auta z lawety. Wspaniale. Z opisu dowiedziałem się jedynie, że sprzedawca ma wszystkie blachy do remontu. Niech zgadnę, nie są wliczone w cenę? Poza tym bezcenna informacja – samochód kupiony od pierwszego właściciela. Faktycznie, to zmienia wszystko w przypadku auta, które na oko i tak wymaga kapitalnego remontu.

Brakuje jeszcze tylko dopisków „niebity, garażowany, jeżdżony tylko do cerkwi”.

Trzymajcie mnie

Teraz wisienka na torcie, czyli kwestia ceny. Po pierwsze, ta z ogłoszenia jest podana bez kosztów transportu, które trzeba doliczyć, razem z tłumaczeniami dokumentów i resztą papierologii. Wobec tego trzeba zapłacić nie przeszło 17 tys. zł, ale jeszcze sporo więcej, bo laweciarze nie jeżdżą na zasadzie „będziesz miał do portfolio”.

Co dostajemy w zamian? Fiata 125p z 1970 r., zmontowanego w fabryce Zastavy. Powstawały tam na tej samej zasadzie co jugosłowiańskie 1100p w Polsce. Pod tym kątem to ciekawy egzemplarz. Nie dość, że to jeszcze wersja z klamkami potocznie zwanym skalpelami, to z tyłu ma charakterystyczny znaczek 125pz. Nie jest to jednak jakiś niesamowity biały kruk, tylko nadal żerański Duży Fiat, jedynie poskładany w całość w Kragujevacu. Na tym plusy się kończą. Właściciel uczciwie napisał że to samochód do remontu. Na oko kapitalnego, nawet na słabych zdjęciach widać, że był chałupniczo malowany i naprawiany blacharsko. Niemal na pewno wymieniono progi na takie bez mocowań na listwy ozdobne, których też nigdzie nie widać na zdjęciach.

Fiat 125p na sprzedaż Serbia
Źródło: OLX
Autor: Michał
Zrzut ekranu pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

Wobec tego płacąc łącznie zapewne około 19-20 tys. (z transportem, papierologią, opłatami itp) dostaniemy Fiata 125p z 1970 r. do remontu kapitalnego, który jak wszystko wskazuje raczej jest niekompletny, nie do końca oryginalny i był już naprawiany. Tymczasem za 24 tys. można kupić w Polsce bardzo podobnego, ale w idealnym stanie. Fajna ta cena niebieskiego 125pz, taka niezbyt racjonalna.

Cudowne pomnożenie ceny

Jeśli myślicie, że sprzedawca chce tyle, bo przecież musi zarobić i widocznie jugosłowiańskie Duże Fiaty dużo kosztują, to wyprowadzę was z błędu. Aktualne oferty 125p z Serbii rzadko przekraczają 1000 euro. Za o 5 lat młodszy egzemplarz wczesnego MR-a do remontu, na oko trochę mniej polepiony, trzeba dać 350 euro. Ja wiem, że to już nie aż tak poszukiwany model, ale to za mało, by żądać za wóz z 1970 r. prawie 12-krotnie wyższej ceny, czyli 4 tys. euro.

Pozostałe Duże Fiaty kosztują również po kilkaset euro. Droższe są tylko 2, oba w świetnym stanie. Pierwszy to MR z 1980 r., z wszystkimi detalami, łącznie z „licencja Fiat”, za 1200 euro. Drugi ma już raczej cenę z kosmosu, ale nadal niższą niż ten z polskiego OLX. To egzemplarz z 1977 r. za niecałe 3000 euro. Ten pierwszy pewnie się sprzeda, ten drugi to raczej coś w stylu ludzi żądających 50 tys. za Poloneza Caro Plus.

Fiat 125p na sprzedaż Serbia
Źródło: OLX
Autor: Michał
Zrzut ekranu pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

Podsumowując: wszystko nie tak

Nie mam nic przeciwko zarabianiu na handlu klasykami. Praca jak każda inna. Przeszkadzają mi tylko sytuacje, które są psuciem rynku, a trudno mi inaczej nazwać to ogłoszenie. Po pierwsze, mam przekonanie graniczące z pewnością, że handlarz wyrwał to auto za kilkaset euro. Po tyle chodzą kanty do remontu w Serbii. Stwierdził, że sprzeda je w Polsce drożej – w teorii dobry plan, pochwalam.

Problem w tym, że nie tylko ustalił cenę, która nawet jak na polski rynek jest przesadzona, ale tak naprawdę nic nie zrobił by ktokolwiek chciał skorzystać z jego oferty. Nie przywiózł auta do Polski, nie udokumentował jego stanu na zdjęciach, nie podał ceny łącznie z kosztami transportu. Jedyną jego przewagą nad jakimkolwiek ogłoszeniem z np. kupujemprodajem.com jest język, w którym je sporządzono. Za to najprawdopodobniej doliczył sobie sporą kwotę do ceny.

Równie dobrze mógłbym zadzwonić na numer z serbskiego ogłoszenia.

Poza tym wszystko jest dokładnie tak, jakbym kupował Fiata z Serbii na własną rękę – trzeba zadzwonić za granicę, zaryzykować albo jechać daleko by go obejrzeć. Konieczne jest też opłacenie jego transportu. Z Serbem spokojnie dogadam się po angielsku, czy nawet łamanym polsko-ogólnosłowiańskim (sprawdzona taktyka).

Fiat 125p na sprzedaż Serbia
Źródło: OLX
Autor: Michał
Zrzut ekranu pobrany zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

Za co więc mam wielokrotnie przepłacać? Za to, że ten sprzedawca był pierwszy u poprzedniego właściciela? Gdyby wystawił potem auto w cenie wyższej, ale racjonalnej – są szanse, że bym się zdecydował. Jednak w sytuacji, kiedy w Polsce za podobną kwotę dostępne są takie same samochody w idealnym stanie, a sprzedawca nawet nie pofatygował się by auto przywieźć do Polski, czy choćby sfotografować – wróżę temu biednemu pezejacovi doszczętne zgnicie gdzieś na podwórku i serbski złom. Chyba że sprzedawca zejdzie z ceny i potraktuje kupujących poważniej.

Razem z tym autem być może umrze pasja kolejnego miłośnika klasyków, który chciał sobie przywieźć takiego Fiata 125p z Serbii. Handlarz go uprzedził, po czym wystawił kanta za nierealną kwotę. Pasjonat byłby gotowy nawet zapłacić nieco więcej, dać zarobić człowiekowi, który był szybszy, znalazł to auto i kupił. Ale najpierw cena musiałaby być choć trochę racjonalna, a oferta przygotowana w minimalnym stopniu porządnie. W tej wersji wygląda jak wielka manifestacja braku szacunku do kupujących.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie