Relacje

Po 5 latach powrócił Festiwal Nitów i Korozji. I to z uderzeniem [wielka galeria]

Relacje 24.10.2021 900 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 24.10.2021

Po 5 latach powrócił Festiwal Nitów i Korozji. I to z uderzeniem [wielka galeria]

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski24.10.2021
900 interakcji Dołącz do dyskusji

Festiwal Nitów i Korozji to nazwa znana doskonale wszystkim, którzy są choć w kilku procentach graciarzami. Przez 10 lat odbyło się 10 edycji tego niepoważnego rajdu pojazdów zabytkowych. Potem nastąpiła 5-letnia przerwa.

Wszyscy myśleli, że to już koniec, że formuła się wyczerpała, że graty zniknęły i już ich nie ma. Stado Baranów, które wymyśliło i organizowało Festiwal Nitów i Korozji, na 5 lat zawiesiło pomysł na kołku. Nagle gruchnęła informacja: Nity wracają! Zaczęły się gorączkowe przygotowania. Każdy postanowił wytargać grata, jakiego kitra od lat, jak za starych, dobrych czasów. Teraz, w dobie ofensywy elektromobilności, takie inicjatywy jak Festiwal Nitów i Korozji to jeszcze większy motoryzacyjny punk rock. Tu wszystkie samochody są koszmarne z założenia: śmierdzą, pierdzą i ciekną. Już gorzej się nie da, dzwońcie po ekopatrol.

Już samo miejsce startu dobrano idealnie. Ul. Prądzyńskiego, tuż koło sławnych i opisywanych też w mojej książce rotund Gazowni Warszawskiej, na zapyziałym parkingu koło ruin. Nie ma drugiego tak zapuszczonego i zapyziałego miejsca tak blisko centrum Warszawy.

Cooler as ekke, jak Jack Parow

Parking zresztą błyskawicznie się zapełnił i auta były zmuszone parkować poza nim, wzdłuż ulicy. Zapisało się 126 załóg, kilkadziesiąt było na liście rezerwowej.

Jak zwykle przyjechało mnóstwo aut, które już znam, ale również jak zwykle, byłem zaskoczony widząc niektóre pojazdy. W szczególności amerykańskie. Ale idealne wąskie Caro w kolorze kawy z mlekiem i z pokrowcami na fotele ze sztucznego tygrysa robiło wrażenie.

Nie do końca idealny stan techniczny jest powodem raczej do dumy, niż do wstydu. Na FNiK liczy się stylówa.

Załoga FSOService.pl przyjechała RAF-em, znanym z mojego filmu. Jak Wam się podoba logo czarnobylskiej elektrowni, które zaprojektowałem sam w paincie?
Dawno temu ktoś robił relacje z imprez z perspektywy psa.

Zasada jest prosta: auto ma przejechać cały rajd na kołach. Ten Bis był więc tylko ozdobą równie zgraciałej lawety.

Nie znam człowieka, ale cieszy się z jazdy Polonezem. Podejrzane.

Rywale z tych samych lat, czyli Tatra 613-4 i Mercedes W140.
Mamy znów 1995 r.

Przed startem warto wykonać remont silnika.

Nie ukrywam, że szczególnie zaskoczył mnie ten Ford Econoline. Był naprawdę piękny. Dostał ode mnie wysoką notę w konkursie elegancji, którego byłem jurorem.

Tu natomiast mamy zwycięzcę tego konkursu, który otrzymał nagrodę specjalną ufundowaną przeze mnie.

A tu zdobywcę miejsca na podium (przynajmniej w mojej punktacji).

Chrysler SaGratoga.

Za ładny proszę Pana, to nie ten rajd.
Ostatnie słowa przed startem.
Wystawa lodówek.
Przyjechały dwa Fiaty 500 Giardiniera, oba w tym samym kolorze. One w ogóle bywały w innym?
festiwal nitów i korozji
Wszyscy odwrócili się tyłem od pięknej Lambretty, całkiem niesłusznie.
festiwal nitów i korozji
Dostawczaki polskie i amerykańskie.
festiwal nitów i korozji
Jednym z zadań było wpisanie nazwy ulicy kojarzącej się z danym obrazkiem, np. ulica Nike lub Bema.
Przekrój gratów był naprawdę wyjątkowy.
festiwal nitów i korozji
Spójrzcie, to się nadaje na plakat.
festiwal nitów i korozji
Tak, to są już zabytkowe samochody.

Czy to największe współczesne kombi? Chyba tak.
Festiwal nitów i korozji zaszczyciła przybyciem Warszawa „Norka”, egzemplarz zupełnie niezwykły, oryginalny i z ciekawą historią, wielokrotnie opisywany w prasie.
Dobra, ogień!
Jak coś, to to jest droga jakieś 3 km od Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie
Tym autem zajęliśmy kiedyś pucharowe miejsce w Rajdzie Żuka.
Geo, po angielsku wymawia się DŻIJOŁ
Ależ brzydki samochód!

Żartowałem, jest piękny. Ten Bentley to największy motoryzacyjny sztos Warszawy. Na FNiK jednak konkursu elegancji nie wygra.

Niektórzy sądzą, że Trabant nie może mieć korozji, bo jest z duroplastu. Otóż jest to nieprawda. Może, i to jeszcze jak!

Panie kochany, ja na Targówek zjeżdżam. Na żadne Okęcie nie jadę!
Wołga kombi to jeden z samochodów, które niezwykle mnie kręcą – a to rzadkość, jeśli chodzi o produkcje komunistyczne.
Dopuszczono dwie Multiple – najwyraźniej już czas, żeby nazwać je klasykami.

Ulubiona pizza fordziarzy? Capri-cciosa.
Festiwal rur i peszli.
Zawodnicy poważnie do niego podeszli.
127 seria trzecia, ładny ale za ładny!
Amerykański Golf dwójka. W sumie nigdy nie wiem czy on powinien mieć front od Jetty, czy prostokątne lampy typu Westmoreland. Może to zależy od rocznika.
Zabieram bisa w teczkę i lecę na wycieczkę.
Ten wóz też regularnie odwiedza zabytkowe imprezy. Można do niego zabrać naprawdę wieloosobową załogę.
Mały madafaka, co nie ma kołpaka.
Piękna Corolla, ale znowu za ładna!

Wystosowano wiele ostrzeżeń, że trasa rajdu jest bardzo zła. W związku z tym wiele osób przyjechało zglebionymi wozami, żeby było im trudniej. To jest jakieś!

festiwal nitów i korozji
Ja bym się przestraszył.

 

festiwal nitów i korozji
To już unikat. Te Skody wybiło tak do cna, że znam może 2 na chodzie.
Wspaniałe są takie niewymuszone parady klasyków, które wyglądają jakby znowu było kiedyś dawno temu. Gdyby nie ta nowoczesna zabudowa, oczywiście.
Różowa załoga też miała świetną stylówę.

Na teraz to tyle. Po więcej zaglądajcie na profil WladMotive, ale to za jakiś czas. Ja ze swej strony chciałem pogratulować organizatorom, ale też wszystkim zawodnikom, którzy dojechali na mój punkt i bezbłędnie odpowiedzieli na (bardzo łatwe w tym roku) pytania. Mam nadzieję, że pięcioletnia przerwa to tylko dłuższa chwila na nabranie oddechu i za rok widzimy się znowu. Wszyscy, którzy sądzą, że graciarskie tradycje umierają, są w tzw. mylnym błędzie. A za 20 lat na Festiwal Nitów i Korozji będzie się przyjeżdżać połataną Teslą Model 3 z agregatem prądotwórczym na pokładzie.

Zdjęcia: Chris Girard

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać