Wiadomości

Carrozzeria Touring przeprojektowała po swojemu Ferrari F12. Brawo, jest paskudne

Wiadomości 22.09.2020 43 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 22.09.2020

Carrozzeria Touring przeprojektowała po swojemu Ferrari F12. Brawo, jest paskudne

Piotr Szary
Piotr Szary22.09.2020
43 interakcje Dołącz do dyskusji

Nie jestem jakimś ogromnym fanem nowszych modeli Ferrari, ale akurat model F12 uważałem za jedno z fajniejszych dzieł tego producenta. Problem w tym, że Carrozzeria Touring Superleggera zafundowała mu zmiany, po których auto wygląda okropnie.

Touring nie jest może aż tak rozpoznawalnym studiem stylistycznym jak Pininfarina czy Bertone, ale w swej sięgającej roku 1926 historii miało naprawdę wiele pięknych samochodów. Lamborghini 350 i 400 GT? Aston Martin DB5? Tak, to właśnie dzieła stylistów z Mediolanu. Podobnie jak wiele może nieco mniej pięknych, za to jeszcze ciekawszych projektów – jak choćby Hudson Italia.

Teraz Touring zabrał się za Ferrari F12

Efektem prac jest samochód nazwany Aero 3, mający w zamyśle twórców nawiązywać do klasycznych wozów w stylu streamline – czyli takich jak np. Alfa Romeo 8C 2900B. Trochę szkoda, że Aero 3 nie zbudowano na bazie aktualnie produkowanego Ferrari 812 Superfast – i nawet nie chodzi mi o kwestię nowoczesności całej konstrukcji, ale przede wszystkim o to, że F12 było autem ładniejszym niż 812.

Ferrari F12 cena
Tak wyglądał oryginał.

No właśnie – było…

Zobaczmy, z czym mamy do czynienia. Najlepiej wygląda chyba linia boczna nowego auta, choć nie powiem, żebym był fanem charakterystycznej „płetwy” – tym bardziej, że z jej powodu przesunięta na bok jest tylna tablica rejestracyjna. Do podobnych przesunięć z przodu przyzwyczailiśmy się przez lata z powodu licznych modeli Alfy Romeo z takim rozwiązaniem, ale z tyłu to w nowożytnej motoryzacji nadal rzadkość i rozwiązanie dość osobliwe (pomijam samochody terenowe i dostawcze).

Za najgorszy uważam jednak przód auta. Całość wygląda jak skrzyżowanie Ferrari, Fiskera, Rimaca, losowego pojazdu z gry GTA V i bobra. Na dodatek ktoś wpadł na świetny pomysł dorzucenia do czerwonego nadwozia pomarańczowych akcentów. I to niby Włosi są tymi specjalistami od designu? Pocieszenie w tym takie, że wystarczyłoby wymienić zderzak, żeby to wyglądało po ludzku. Gorzej, że Włosi z Carrozzerii Touring zapewne osłoniliby samochód własnym ciałem (wzmocnionym filiżanką espresso), byle tylko tego zderzaka nie zmieniać.

Ferrari F12 cena

Pod maską bez zaskoczenia – ale to nie szkodzi

Nie szkodzi, bo mowa o wolnossącym, 740-konnym silniku V12 o pojemności 6,3 l, połączonym z 7-biegową skrzynią sekwencyjną. W seryjnym Ferrari wystarczało to na sprint do 100 km/h w 3,1 s i rozpędzenie się do 340 km/h (prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie), co najmniej tak samo dobrze powinno to wyglądać w Touringu Aero 3. Co najmniej, bo Aero 3 jest lżejsze od oryginału o mniej więcej 150 kg – na wadze zobaczymy 1641 kg. Redukcję masy osiągnięto dzięki wykonaniu nadwozia z włókna węglowego.

Powstanie 15 egzemplarzy

3 z nich już sprzedano, ale nie wiadomo w jakiej cenie – ta jest uzależniona od indywidualnych życzeń kupującego. Można jednak spokojnie założyć, że w złotówkach mówilibyśmy o kwocie 7-cyfrowej, i to bynajmniej nie z jedynką z przodu.

Ferrari F12 cena

Ale ja mam dla Was prosty sposób, jak możecie zaoszczędzić co najmniej 1 mln zł. Wystarczy kupić np. ten egzemplarz Ferrari F12 za ok. 1 mln zł brutto. Prawda, że to banalne? I na dodatek samochód ładniejszy!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać