Ciekawostki

Europa przespała moment – już za późno na budowanie elektrycznej potęgi

Ciekawostki 01.11.2018 37 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 01.11.2018

Europa przespała moment – już za późno na budowanie elektrycznej potęgi

Adam Majcherek
Adam Majcherek01.11.2018
37 interakcji Dołącz do dyskusji

Pociąg z elektrycznymi samochodami już odjechał w kierunku Chin i wskoczenie do niego może okazać się niemożliwe.

Elektryczne samochody mają być odpowiedzią na potrzebę poprawy jakości powietrza w Europie. I podobno są naturalną fazą rozwoju motoryzacji w ogóle. Tyle że Chińczycy wpadli na to wcześniej i mocno nam odskoczyli. Według niektórych na tyle mocno, że Europa nie ma już szans by ich dogonić.

Europejscy producenci chcąc ratować swoje wyniki finansowe i zwiększyć szansę na sukcesy w przyszłości, inwestują w produkcję w Chinach. 

W sumie to logiczne, bo właśnie tam mają najwięcej klientów i produkując na miejscu unikają wysokich obciążeń podatkowych nakładanych na importowane pojazdy. Do tego produkując na miejscu mają łatwiejszy dostęp do akumulatorów, które stanowią ok. 40 proc. wartości samochodu elektrycznego. A to właśnie w Chinach produkuje się ich najwięcej. Stamtąd pochodzi ok. 2/3 światowej produkcji akumulatorów litowo-jonowych. Żeby pokazać jak bardzo jesteśmy w tyle, wystarczy sprawdzić, ile akumulatorów produkuje Europa. Według science.com – aż 1 proc.

Chińczycy kupują połowę elektrycznych samochodów świata, więc międzynarodowe koncerny nie mogą ich lekceważyć. Dlatego np. Volkswagen w ubiegłym roku zapowiedział, że zainwestuje tam 12 mld dol. i do 2025 r. wprowadzi na rynek 40 elektrycznych modeli. A już sprzedaje na tamtejszym rynku 4 mln aut rocznie. Podobne wyniki osiąga GM. Tesla – będąca liderem sprzedaży samochodów elektrycznych w USA – buduje w Szanghaju fabrykę zdolną do produkcji 500 tys. aut rocznie. To pięciokrotnie więcej, niż produkuje w Stanach Zjednoczonych. W chińskie fabryki inwestuje też BMW, które w przyszłym roku chce produkować tam ponad pół miliona aut, czy Mercedes, który produkuje tam 430 tys. aut rocznie, co stanowi 70 proc. lokalnej sprzedaży tej marki. Nissan chce sprzedawać w Chinach ponad 2,5 miliona aut w 2022 r., a dziś sprzedaje 1,5 mln. O 1/3 mniej sprzedaje Toyota, ale też będzie walczyć o zwiększenie udziałów w rynku.

Oczywiście nie mówimy wyłącznie o samochodach elektrycznych, ale one będą pewnie wciąż zyskiwać na popularności.  

Do Chin przenoszą się nie tylko producenci samochodów.

W ich ślady idą też dostawcy, chociażby producenci akumulatorów. Holenderskie Lithium Werks wolało zainwestować tam niż w Europie. Ma w Chinach już dwie fabryki i organizuje 1,8 miliarda dolarów na budowę kolejnej. Kees Koolen z rady nadzorczej Lithium Werks w rozmowie z CNN przyznał, że jest tam znacznie lepsza infrastruktura i o wiele łatwiej można postawić fabrykę. Za to w Europie trzeba przejść niekończącą się ścieżkę biurokratycznych utrudnień. Według niego chiński rząd ma długoterminową wizję elektrycznej przyszłości, której Europie wciąż brakuje. 

Unia Europejska próbuje to zmienić, szuka sposobów na zachęcenie producentów do inwestowania na Starym Kontynencie. I widać pierwsze oznaki poprawy. Szwedzki Northvolt założony przez Petera Carlssona, byłego pracownika Tesli, planuje budowę fabryki akumulatorów w Gdańsku. LG rozwija fabrykę w podwrocławskich Kobierzycach i chce budować u nas 300 tys. modułów akumulatorów rocznie. 

Niestety – to wciąż kropla w morzu potrzeb. 

Nawet jeśli będą powstawały kolejne obiekty tego typu, będziemy napotykać kolejne problemy. Przez ostatnie lata Chińczycy mocno spenetrowali rynek i zabezpieczyli sobie główne źródła kluczowych surowców potrzebnych do budowy akumulatorów, takich jak lit czy kobalt. A ich cena wciąż rośnie. Stąd ciągłe starania, by ograniczyć wykorzystanie tych drogich i rzadkich surowców w procesie produkcji. 

Inspiracja w przemyśle lotniczym?

Europejscy producenci połączyli siły i stworzyli Airbusa, by stworzyć konkurencję dla amerykańskiego Boeinga. Być może podobną drogą powinni teraz pójść producenci samochodów?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie