Wiadomości

Unia Europejska nie odpuszcza – będzie jeszcze mocniej cisnąć producentów

Wiadomości 13.12.2019 126 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 13.12.2019

Unia Europejska nie odpuszcza – będzie jeszcze mocniej cisnąć producentów

Adam Majcherek
Adam Majcherek13.12.2019
126 interakcji Dołącz do dyskusji

Płaczecie, że nie będziecie w stanie spełnić wymogów emisji CO2? To dowalimy wam jeszcze mocniej.

W rozmowach z przedstawicielami różnych marek często słyszę, że wszyscy są ciekawi jak będzie wyglądał rynek motoryzacyjny w przyszłości. Ale nie w tej dalekiej – za 5 czy 10 lat. Wielką niewiadomą jest to, jak będzie wyglądał za dwa lata. Ba, nawet przyszły rok, w którym trzeba będzie wciskać ludziom na siłę samochody elektryczne, wygląda bardzo niepewnie. Tak, świadomie użyłem stwierdzenia wciskać na siłę, bo wielu klientów wciąż nie ma przekonania, że to coś dla nich. Ale nawet jeśli sami nie mają przekonania, to producenci będą przekonywać ich podnoszeniem cen zwykłych modeli, czy okrajaniem gamy. I będą musieli to robić, bo mają nad głowami widmo drakońskich kar.

Europejskie koncerny już dawno apelowały o pomoc.

Działy badań i rozwoju wyciskają z silników spalinowych co się da, do tego wykorzystują wszystkie luki w przepisach by jak najlepiej wypaść w testach. Kolejne modele emitują coraz mniej CO2, przykładowo najnowszym Golfie zamontował nowe TDI z podwójnym wtryskiem czynnika AdBlue, dzięki któremu diesle mają należeć do najczystszych silników spalinowych na świecie. Na wszystkie sposoby próbują dostosować się do nowych przepisów. 

I chyba idzie im za dobrze, bo Unia chce przycisnąć ich jeszcze mocniej.

Komisja Europejska planuje zaktualizować swoje wymogi co do poziomów emisji CO2 w 2030 r. Dzisiejsze plany są takie, że w 2021 r. średnia emisja w gamie nie będzie mogła przekroczyć 95 g/km. Tzn. będzie mogła, ale za każdy gram powyżej trzeba będzie zapłacić karę. Natomiast w 2030 r. by uchronić się przed karą, trzeba będzie obniżyć emisję o kolejne 37,5 proc. czyli do 60 g/km. Dla przypomnienia – średnia emisja w 2018 r. wyniosła 120,4 g/km, więc jest nad czym pracować. 

Przewodnicząca Komisji – Ursula von der Leyen – walkę o klimat postawiła na szczycie celów KE w kolejnych latach. 

I o ile z tym nie dyskutujemy, to jesteśmy ciekawi czy naciski ze strony UE są wprost proporcjonalne do skali zysków, jakie można osiągnąć wprowadzając coraz ostrzejsze limity. Logiczne, że koszty dostosowania się do nowych wymogów trzeba będzie przerzucić na klientów. Ciekawe czy w którymś momencie koszty te dojdą do takiego poziomu, że ludzie w końcu stwierdzą, że czas przestać zmieniać samochody na nowe, bo zwyczajnie będą za drogie, a te którymi aktualnie jeżdżą właściwie mają wszystko czego trzeba? 

Ale wtedy pewnie Unia kary z producentów przerzuci bezpośrednio na użytkowników i to oni będą płacić za emisję CO2 swoich aut. Oj, wtedy to będą czasy. 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać