Wiadomości

Bollinger B1 prawie gotowy. Oto prawdziwy następca Defendera. Elektryczny

Wiadomości 27.09.2019 95 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 27.09.2019

Bollinger B1 prawie gotowy. Oto prawdziwy następca Defendera. Elektryczny

Adam Majcherek
Adam Majcherek27.09.2019
95 interakcji Dołącz do dyskusji

Ma być elektryczny i maksymalnie użytkowy. Design? A dajcie spokój!

Trudno, na elektryczną przyszłość nie ma rady, trzeba się jakoś dopasować. Dopasowują się nie tylko producenci samochodów osobowych – swojej przyszłości szukają też firmy tworzące pojazdy użytkowe. Skoro już nawet Ford planuje produkcję elektrycznego F-150, to znaczy, że nie ma odwrotu. 

Ale zanim na rynek wjedzie elektryczny pick-up Forda, wcześniej kawałek tortu chce uszczknąć Rivian oraz Bollinger. 

Ta druga firma pokazała dwa prototypy bliskie produkcji i chwali się, że ma już 32 tys. zamówień. Na co? Na rasową terenówkę i terenowego pick-upa, zaprezentowane jako Bollinger B1 i Bollinger B2.

Bollinger B1

Oba pojazdy skonstruowano na takim samym podwoziu i w oparciu o te same podzespoły. Każdy będzie napędzany dwoma silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 614 KM i imponującym momencie obrotowym – 905 Nm. 

Bollinger B2

Te parametry mają pozwalać Bollingerom na rozpędzanie się do 60 mil/h, czyli 96 km/h w 4,5 sekundy. Nie możemy się doczekać tych irracjonalnych wyścigów spod świateł, w których kwadratowa szafa na kołach będzie objeżdżać dowolny wóz sportowy. Za szybko jednak nie pozostanie z przodu, bo skończy przyspieszać na 160 km/h. 

Bollinger B2

Za zasilanie silników odpowiadać ma zestaw akumulatorów o pojemności 120 kWh. Sosu z nich wystarczy by przejechać do 320 km, więc zasadniczo bez szału, ale z drugiej strony to przecież nie będą wozy do latania po autostradach. Za to Bollinger obiecuje ponadprzeciętne zdolności załadunkowe – prawie 2,4 t załadunku i możliwość ciągnięcia 3,4-tonowej przyczepy. A 391 mm prześwitu i 254 mm skoku amortyzatora gwarantują terenową sprawność tej maszyny.

Bollinger B1

Ciekawostką jest możliwość przewożenia przedmiotów o nieograniczonej długości, np. tubajforów. Na tę okoliczność Bollinger ma otwór w ścianie grodziowej, więc po uniesieniu pokrywy silnika można wsunąć do środka wąski przedmiot o dowolnej długości – będzie leżał sobie w między fotelami w kabinie.

Bollinger B1

Cały wystrój wnętrza przypomina o użytkowym przeznaczeniu auta. Nie ma miękkich obić, eleganckich dodatków ani bajeranckiego wykończenia. Najbardziej bajeranckie są chromowane ramki wokół klasycznych, okrągłych zegarów. Co ciekawe, w kierownicy prototypowego modelu nie przewidziano nawet poduszki powietrznej. 

Bollinger B1

Ogólnie to auto wygląda, jakby przeniesiono je wprost z jakiejś gry komputerowej sprzed 20 lat. Albo gdyby projektował je uczeń którejś z pierwszych klas podstawówki. Z drugiej strony, nie mogę się pozbyć wrażenia, że Bollinger ma w sobie coś ze starych Defenderów. I może być znakomitą alternatywą dla tych, dla których nowy Defender jest zbyt ładniusi i za nowoczesny. 

Bollinger B2

Pierwsze auta mają trafić do sprzedaży w przyszłym roku. 

Bollinger B2
Zjem cię

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać