Wiadomości

Dobrze, że nie mam garażu. Elektryczny Hyundai Kona wysadził jeden w powietrze

Wiadomości 29.07.2019 114 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 29.07.2019

Dobrze, że nie mam garażu. Elektryczny Hyundai Kona wysadził jeden w powietrze

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz29.07.2019
114 interakcje Dołącz do dyskusji

Hyundai Kona Electric wybuchł w kanadyjskim garażu. Garaż stracił dach i drzwi, a Hyundai stracił dziewictwo i dołączył do grona wybuchających samochodów.

Elektryczny Hyundai Kona zanotował mocne wejście do świata pojazdów elektrycznych, choć nie o taki rodzaj zainteresowania mu chodziło. Na wyspie Ile Bizard w Kanadzie wyrwało drzwi od garażu, w którym przebywał jeden egzemplarz Hyundaia.

Piero Cosentino – właściciel Hyundaia i garażu – właśnie wbijał widelec w kotleta, którego miał spożyć na lunch, gdy zobaczył czarny dym, który nie miał nic wspólnego z jego zdolnościami kulinarnymi. Wydobywał się spod drzwi prowadzących do garażu, gdzie odpoczywał sobie świeży, czteromiesięczny zakup. I wtedy nastąpiła eksplozja.

elektryczny hyundai kona wybuchł

I była potężna

Zakupiony w marcu elektryczny Hyundai Kona wyleciał w powietrze wysadzając garażowe drzwi aż na drugą stronę ulicy. Pan Cosentino szczęśliwie postanowił się ewakuować – wybiegł na zewnątrz domu i zaczął ogień polewać wodą z ogrodowego węża, oczekując na straż pożarną

Uzbrojony w wąż ogrodowy był bez szans, w akcji pożarniczej uczestniczyło 30 strażaków. Według przedstawiciela straży, nie mieli oni wcześniej przypadków pożarów związanych z elektrycznym Koną. Nie dostrzegli też w otoczeniu samochodu innych możliwych przyczyn pożaru. Sposób w jaki spalił się samochód również wskazuje na to, że był on źródłem ognia. Spalony jest jego przód i tylne koło.

Na ustalenie przyczyny pożaru musimy jeszcze poczekać, to że samochód jest na prąd może nie mieć znaczenia. Właściciel twierdzi, że samochód nie ładował się w trakcie zdarzenia, nawet nie był podłączony do prądu. Trudniej było więc ogniwom litowo-jonowym osiągnąć temperaturę zapłonu. To zupełnie inaczej niż w przypadku pożarów, o których było głośno, bo brała w nich udział Tesla.

Dlaczego wybuchł zamiast płonąć?

Każdy pożar Tesli wywołuje poruszenie, ale przecież palą się też samochody spalinowe, a danych statystycznych wskazujących, że elektryki są bardziej podatne na zajęcie się ogniem nie ma. Mieliśmy już nawet płonącą Teslę w Polsce. Zwykle samochód podłączony był do ładowania. Wybuch Hyundaia jest interesujący, ale nie tylko dlatego, że jest elektryczny. Główną zagadką jest to, dlaczego samochód wybuchł, a nie, że się zapalił.

Samo zajęcie się ogniem nie byłoby tak interesujące w przypadku samochodu elektrycznego. W trakcie samozapłonu płoną silnym trudnym do ugaszenia ognia, ale nie jest on poprzedzony tak gwałtowną eksplozją, zdolną rozbić pół budynku. Hyundai w swej procedurze określa jak się zachować w przypadku pożaru samochodu elektrycznego. Używa w niej sformułować may burn rapidly (może gwałtownie płonąć), ale nie jest to równoznaczne z eksplozją. Strażakom doradza zaś akumulatory zalać dużą ilością wody i nie oszczędzać przy jej dozowaniu. Tesla w swojej procedurze informuje, że całkowite gaszenie może potrwać nawet 24 godziny. Mimo całej miłości do samochodów elektrycznych, trzeba przyznać, że spalinowe wersje da się ugasić taniej i krócej.

Dobrze, że testując elektrycznego Hyundaia Kona nie trzymałem go w garażu, bo jeszcze garażu bym nie miał. Przy premierze Hyundaia Kony krążył taki dowcip-suchar-slogan: Hyundai Kona już w salonach. Teraz możemy twórczo go rozwinąć: Co robi Hyundai po wybuchu? Kona! Śmiechom i żartom nie będzie końca, lecz dopóki przyczyny wybuchu nie zostaną ustalone, moje gorące uczucie do elektrycznego Hyundaia Kona nie wygaśnie.

Zdjęcia: Radio Canada

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie