Ciekawostki / Wiadomości

Tanie Lamborghini od Xiaomi to nie okazja. To powód do smutku

Ciekawostki / Wiadomości 13.08.2020 55 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 13.08.2020

Tanie Lamborghini od Xiaomi to nie okazja. To powód do smutku

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz13.08.2020
55 interakcji Dołącz do dyskusji

Elektryczny gokart Xiaomi z logiem Lamborghini zwiastuje smutne czasy.

Mam taką wizję, że kiedyś znikną z ulic spalinowe samochody. Właściwie to nawet nie mam wizji, po prostu tak będzie. 2050 to według wielu ostatni rok, w którym pojeździmy czymś co do napędzania kół wymaga benzyny lub oleju napędowego. Samochody spalinowe mają umrzeć, a do powolnej agonii musimy się już powoli przyzwyczajać.

Może spalinowy silnik będzie dostępny tylko jako atrakcja, w wydzielonej i dobrze wietrzonej zamkniętej przestrzeni? Na przykład na torze kartingowym. Taki kącik wspomnień, miejsce dodawania gazu przy dźwiękach wydobywających się z prawdziwej rury wydechowej. Niestety przyszłość może nie przewidywać nawet takich enklaw. Sugeruje to gokart Xiaomi, który ma robić brum brum, coś jak Lamborghini.

gokart lamborghini

Elektryczny Gokart Xiaomi

Dźwięk udający supersamochody nie pochodzi jednak z rury wydechowej. Ninebot GoKart Pro jest elektryczny i doczekał się limitowanej edycji opracowanej wspólnie z Lamborghini. To chyba nawet spalinowymi gokartami sobie w 2050 roku nie pojeździmy, skoro znaczek Lambo dostaje elektryczny gokart.

elektryczny pojazd xiaomi

Gialo Orion – w takim kolorze jest elektryczny gokart Xiaomi. Zamiast uliczek Monaco będzie można nim zadać szyku na hali. Ninebot GoKart Pro Lamborghini Edition rozpędzi się do 40 km/h, czyli szybciej od nielimitowanej, zwykłej wersji. Jednak kolor lakieru wpływa na osiągi.

Gokart ma kilka trybów jazdy z niżej ustawioną Vmax. W najwolniejszym rozpędzimy się tylko do 8 km/h, to tzw. tryb bezpieczny. Nie jestem przekonany, czy takie rozwiązanie istnieje w którymś z prawdziwych modeli Lamborghini.

elektryczny gokart xiaomi lamborghini edition

Opony też będą specjalne, żeby lepiej driftować. Czyli chyba słabsze będą, bo mniej przyczepne? Najspecjalniejszy będzie dźwięk. Modele z wersji limitowanej mają emitować, a zarazem imitować, dźwięki silników spalinowych. Które to będą silniki – nie do końca wiadomo. Wiadomo, że będzie super.

Masa pieniędzy a masa kierowcy

Kierowca nie może ważyć więcej niż 100 kilogramów, w zwykłym Lambo rzecz nie do pomyślenia. Bogatsi ludzie nawet w gokartach powinni mieć wyżej ustawiony limit wagowy. Nie po to mają pieniądze, żeby się głodzić.

Po zmieszczeniu się w limicie, zestaw akumulatorów o pojemności 432 Wh umożliwi im przejechanie 62 okrążeń po 400-metrowym torze. Pewnie tak z grubsza, nikt na pewno nie będzie się kłócił o jedno okrążenie.

Ninebot GoKart Pro Lamborghini Edition, czyli tak naprawdę Xiaomi, kosztuje 9 999 chińskich juanów. W przeliczeniu na złotówki daje to kwotę około 5 300 zł. Nie wiem, czy to tani czy drogi gokart, ale na pewno jest to dość tanie Lamborghini.

Pozyskując żółty lakier i słowo Lamborghini w nazwie modelu, Xiaomi dołączyło do zacnego grona producentów, którzy wpadli na ten sam pomysł. Firma ASUS sprzedawała laptopy sygnowane Lamborghini, również Oppo pozyskało tę nazwę dla swoich telefonów komórkowych, towarzystwo jest więc znane.

Pomysł może jest mało odkrywczy, ale wolałbym pojeździć gokartem z napisem Lamborghini niż korzystać z laptopa z takim napisem. Wszystko byłoby pięknie, ale obawiam się, że w 2050 wszyscy będziemy jeździli chińskimi samochodami elektrycznymi i nawet na torze gokartowym nie da się usłyszeć silnika i poczuć spalin, niezależnie od koloru bolidu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać