Wiadomości

Chevrolet zafundował napęd elektryczny staremu Blazerowi. Doskonale, siadaj, mierny

Wiadomości 30.10.2020 35 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 30.10.2020

Chevrolet zafundował napęd elektryczny staremu Blazerowi. Doskonale, siadaj, mierny

Piotr Szary
Piotr Szary30.10.2020
35 interakcji Dołącz do dyskusji

W celu promocji swojego nowego pakietu Connect and Cruise (w wolnym tłumaczeniu: Podłącz i Jedź) z silnikiem elektrycznym, Chevrolet zamontował go w wyremontowanym modelu K5 Blazer z 1977 r. No bardzo to wszystko fajne, ale nie rozumiem, dlaczego wybrano akurat takie auto.

W Stanach Zjednoczonych dość mocno rozwinięty jest rynek fabrycznie nowych silników, tzw. crate engines. Można sobie takie jednostki napędowe kupić z osprzętem lub bez, ze skrzynią biegów lub bez niej, w różnych konfiguracjach… W oferowaniu klientom crate engines przodują Ford i Chevrolet – każda z tych marek ma w ofercie kilkanaście różnych opcji, które często są kupowane np. z myślą o użyciu w rozmaitych restomodach, ale też np. do użycia w sporcie (niektóre silniki nie są dopuszczone do eksploatacji na drogach). Jak dotąd oferta ograniczała się do silników benzynowych, ale Chevrolet jest na ostatniej prostej, by wprowadzić do sprzedaży pakiet złożony z silnika elektrycznego, skrzyni biegów, inwertera, kilku innych drobiazgów i – oczywiście – akumulatora trakcyjnego.

Po Camaro eCOPO i klasycznym C-10, kolejnym pacjentem jest Chevrolet K5 Blazer

Chevrolet K5 Blazer

Elektryczne Camaro nie miało jednak z opracowywanym właśnie pakietem Connect and Cruise za wiele wspólnego, bo zastosowano tam silniki BorgWarner o łącznej mocy na poziomie ok. 700 KM. Pokazany w 2019 r. restomod na bazie modelu C-10 – pickupa z lat 60. XX w. – ma już więcej podobieństw z widocznym na zdjęciach Blazerem. Co konkretnie tu znajdziemy?

Za napęd odpowiada 200-konny silnik elektryczny z Chevroleta Bolt. Nie wygląda to może jakoś bardzo imponująco, ale trzeba pamiętać, że seryjny Chevrolet K5 Blazer nie przekraczał 213 KM w najmocniejszym wariancie o pojemności skokowej wynoszącej 5,7 l. Była ona zresztą dostępna dopiero od 1987 r. W samochodzie ze zdjęć silnik elektryczny zamontowano w miejscu V-ósemki o pojemności 6,6 l, ale odrobinę niższej mocy – według różnych źródeł, takie Blazery osiągały ok. 177-188 KM. Po konwersji nieco spadła natomiast wartość maksymalnego momentu obrotowego – z 407 do 361 Nm.

Osiągi elektrycznego restomoda nie zostały co prawda podane, ale można oczekiwać, że są nieco lepsze niż w oryginale. Odpowiadać za to mogłaby m.in. nowa skrzynia biegów – 4-biegowy automat z elektronicznym sterowaniem, zastępujący fabryczną skrzynię 3-biegową (również automatyczną). Skrzynia rozdzielcza, wał napędowy i osie pozostały seryjne. Energia elektryczna czerpana jest z akumulatora trakcyjnego o pojemności 60 kWh, który ulokowano… w przestrzeni bagażowej w taki sposób, że jest ona nieużywalna. Brawo.

Ja rozumiem, że to miało być widoczne, ale chyba są jakieś granice… Nawet jeśli by to przykryli, to skończyliby z bagażnikiem takim, jak w hybrydowym Mondeo kombi.

Ale to tylko jeden z powodów, dla których nie rozumiem, po co to zrobiono

Wszystko rozbija się tu nawet nie tyle o sam fakt konwersji auta spalinowego na elektryczne, ale o wybór konkretnego modelu. Powiem wprost: nawet po renowacji nie spodziewałbym się, by Chevrolet K5 Blazer był autem szczególnie dobrze wykonanym i wykończonym – zapewne jeździe towarzyszy sporo trzasków, skrzypienia i tym podobnych efektów dźwiękowych.

Co więcej, ponieważ mamy do czynienia z full size SUV-em, to swoją cegiełkę do hałasu dokładać będą też choćby opony. Te na zdjęciach nie są co prawda oponami do jazdy terenowej, ale sporo K5 Blazerów – i innych podobnych aut – na takich jeździ. A że spod maski nie będzie już dobiegać żadne blublublublu, to jazda starym elektrycznym SUV-em będzie po prostu zbiorem szumów, pisków, szmerów i innych onomatopei. Co w tym fajnego? To ma być dobra promocja napędu elektrycznego? Jeszcze z tą przestrzenią bagażową z akumulatorem wielkości dwóch desek surfingowych? Co innego, gdyby wpakowali tu 700-konny napęd z Camaro eCOPO, ale 200 koni… Może i nie jedzie, ale za to nie ma innych zalet.

Chevrolet K5 Blazer

Chociaż nie, jedną zaletę ma.

Bardzo ładnie odrestaurowali nadwozie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać