Wiadomości

Aston Martin wycofa się z ryczących V8 i V12. Pierwszy elektryk już za 4 lata

Wiadomości 21.07.2021 213 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 21.07.2021

Aston Martin wycofa się z ryczących V8 i V12. Pierwszy elektryk już za 4 lata

Piotr Szary
Piotr Szary21.07.2021
213 interakcje Dołącz do dyskusji

Elektryczny Aston Martin? Toż to brzmi jak… jak… no, właściwie to wcale brzmieć nie będzie. Chyba że z głośników. Nowe czasy dla brytyjskiej marki są coraz bliżej.

Z czym kojarzy się Aston Martin? Ze stylem, luksusem, osiągami, ale i z bajecznym udźwiękowieniem. I nie chodzi mi teraz o detale w rodzaju systemu audio, a o dźwięk silnika. Pomijając model Cygnet, który był po prostu Toyotą iQ w przebraniu, Astony niemal zawsze brzmiały świetnie. Czy mowa o silnikach 6-, 8- czy 12-cylindrowych – było rewelacyjnie.

Aston Martin DB5 / fot. PHCTexas, BringaTrailer.com

W ostatnich latach sprawy zdaniem niektórych nieco się popsuły za sprawą stosowania turbodoładowania i przejścia na 8-cylindrowe silniki AMG. Prawda jest taka, że trzeba się tymi silnikami cieszyć, póki jeszcze są. Niby jakimś pocieszeniem jest wolnossące V12 Coswortha w modelu Valkyrie, ale zapewne niewielu z nas zobaczy takie auto na żywo – ma powstać tylko 150 sztuk.

A trzeba się tymi silnikami cieszyć, bo pierwszy elektryczny Aston Martin pojawi się już za 4 lata

Póki co nie wiadomo nic więcej na temat tego auta, poza tym, że będzie to następca albo 8-cylindrowego Vantage’a, albo – najprawdopodobniej – większego DB11 (oferowanego w wersjach V8 i V12). Plany na kolejne lata zakładają, że do 2030 r. wszystkie modele oferowane przez markę będą zelektryfikowane, wyjątek będą stanowić auta przeznaczone do jazdy po torze wyścigowym.

elektryczny Aston Martin
Aston Martin V8 Vantage

Co do pozostałych samochodów, marka szacuje, że 50 proc. gamy mają stanowić pojazdy stricte elektryczne, a odrobinę mniej – hybrydy, zapewne plug-in. Niedługo powinien pojawić się hybrydowy DBX, a w 2025 lub 2026 r. – zaraz po wyżej wspomnianym aucie sportowym – nowy elektryczny SUV. Brytyjczycy obiecują, że każdy model elektryczny będzie mieć co najmniej 600 km zasięgu na jednym ładowaniu.

Pozwólcie, że przetłumaczę to na automaniacki

Z Astonem stanie się to, co ze wszystkimi innymi markami z najwyższej półki – stracą sporą część charakteru. Nie cały, bo charakter auta to nie tylko jego silnik, ale nie ma się co czarować, że w pojazdach wysokiej klasy jednostka napędowa nie ma znaczenia, albo że z silnikami elektrycznymi „będzie lepiej”. Będzie ciszej, płynniej i taniej w eksploatacji, ale czy lepiej – polemizowałbym. Można kombinować z dostrajaniem układu napędowego do wymagań marki i tak dalej, ale to nadal będzie nijakie. A czy owa nijakość będzie bardziej brytyjska, niemiecka czy tajwańska – średnio mnie to obchodzi.

Elektryczny Aston Martin? DB11 jeszcze się do tej grupy nie zapisał.

Dlatego też oczekuję, że po publikacji powyższego tekstu nastąpi nagły wzrost zainteresowania aktualnie oferowanymi i używanymi Astonami. Ciszy w miastach i tak nigdy nie było i nie będzie, więc niech ruch uliczny chociaż dobrze brzmi.

elektryczny Aston Martin
Ładne lampy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać