Wiadomości

Mitsubishi kończy produkcję elektrycznego i-MiEV. Wszyscy już zapomnieli o tym pionierskim aucie

Wiadomości 06.10.2020 43 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 06.10.2020

Mitsubishi kończy produkcję elektrycznego i-MiEV. Wszyscy już zapomnieli o tym pionierskim aucie

Piotr Szary
Piotr Szary06.10.2020
43 interakcje Dołącz do dyskusji

Niewielkie elektryczne Mitsubishi – model i-MiEV – przestanie być produkowane lada chwila. Chyba najwyższy czas…

Gdy jest mowa o kei carach, to większość osób zorientowanych w temacie myśli o samochodach w rodzaju Hondy N-BOX, Suzuki Alto, Daihatsu Move czy Subaru Sambar. Niektórzy przypomną sobie, że także i Daewoo Tico powstało przecież na bazie tych samych założeń.

W praktyce nie wszystkie kei cary wyglądają jak pudełka. Jednym z odstępstw od tej reguły było Mitsubishi i, co przypomina mi taki studencki suchar rodem z politechniki. Wykładowca: liczba zespolona jest to liczba w postaci a plus b i. Studenci: i co?

i to.

No, to jak już żeśmy się pośmiali, to wróćmy do Mitsubishi

Mitsubishi i weszło do produkcji w 2006 r. Za napęd odpowiadał tu – jakżeby inaczej – 3-cylindrowy silnik o pojemności 659 cm3. Auto można było kupić w wersji wolnossącej (osiągającej 52 KM) lub turbodoładowanej (64 KM), ale to już dawne dzieje – sprzedaż zakończono w 2013 r.

W 2009 r. wprowadzono na rynek elektryczny wariant tego modelu – Mitsubishi i-MiEV. To auto sprzedawano nie tylko w Japonii, a co więcej – oferowano je także jako Citroena (C-Zero) i Peugeota (iOn). Modele te stały się nawet rozpoznawalne na Starym Kontynencie, ale mam wątpliwości, czy to przez fakt zaoferowania klientom niewielkiego auta elektrycznego. Większy wpływ na to miała zapewne cena – przykładowo w Polsce w 2010 r. takie Mitsubishi cennikowo startowało od… 160 800 zł. 160 800 zł za 64 KM i 150-160 km zasięgu. Dla porównania, dziś Nissan Leaf w bazowej wersji kosztuje 122 900 zł (rok produkcji 2020), a mamy tu już 150 KM i zasięg w cyklu mieszanym wynoszący do 270 km (389 km w ruchu miejskim). I to według bardziej restrykcyjnego cyklu WLTP.

elektryczne Mitsubishi
Tak brytyjski, że człowiek ma ochotę napić się herbaty matcha.

Najśmieszniejsze w przypadku i-MiEV-a jest to, że więcej osób sądzi, że pojazd jest już historią. Ba – nawet angielska wersja Wikipedii podaje, że ostatnie egzemplarze zjechały z taśmy produkcyjnej 5 lat temu. Haha, nie. Co więcej, aktualnie oferowane elektryczne Mitsubishi… nie jest już kei carem.

Prototyp i-MiEV Cargo z 2009 r. Fajny.

W 2018 r. auto wydłużono

Teraz pojazd mierzy 3480 mm długości, co oznacza przyrost o 85 mm. Niewiele, ale wystarczyło, by i-MiEV przestało należeć do klasy kei carów. Jaka była przyczyna tej modyfikacji? Głównie bezpieczeństwo pieszych (możliwość skuteczniejszego rozproszenia energii podczas uderzenia).

elektryczne Mitsubishi
Wariant z rynku europejskiego.

Poza tym w 2018 r. wycofano z oferty wariant z akumulatorem o pojemności 10,5 kWh, pozostawiając tylko wersję dysponująca 16 kWh. Cena takiego auta, uwzględniając podatek, wynosi aktualnie niespełna 2,95 mln jenów, czyli ok. 106 tys. zł. Niby już nieco lepiej, ale i tak za 3,3 mln jenów można tam już kupić Nissana Leaf.

Wnętrze wersji oferowanej w Europie.

I tak dziwi mnie więc, że tak długo utrzymywano przy życiu ten model Mitsubishi, zwłaszcza że wcale jakoś rewelacyjnie się nie sprzedawał – to zresztą mało powiedziane. Przez te 11 lat do klientów trafiło zaledwie ok. 32 tys. egzemplarzy tego auta. Nie w Japonii – na całym świecie, bowiem małe elektryczne Mitsubishi oferowano łącznie w ponad 50 krajach. Znowu przytoczę tu przykład kompaktowego elektrycznego Nissana – w podobnym czasie sprzedano ok. 0,5 mln aut.

elektryczne Mitsubishi
Egzemplarz po ostatnim liftingu, w specyfikacji na rynek japoński. Widać inny, bardziej „nadmuchany” zderzak.

Produkcja Mitsubishi ma się zakończyć wraz z końcem roku obrachunkowego w Japonii

Oznacza to, że kolejne i-MiEV-y będą zjeżdżać z taśmy jeszcze do końca marca 2021 r. Planowane jest opracowanie następcy (wspólnie z Nissanem), ale pojawi się on nie wcześniej niż w 2023 r. Nie zdziwię się, jeśli to nowe auto do nas nie trafi, ale ciekawi mnie zgoła co innego: czy nowy elektryk zostanie tak zaprojektowany, by ponownie zawitać do segmentu kei car?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać