Wiadomości

Oto Mini Cooper SE – elektryczne Mini, które wygląda jak zwykłe

Wiadomości 09.07.2019 70 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 09.07.2019

Oto Mini Cooper SE – elektryczne Mini, które wygląda jak zwykłe

Adam Majcherek
Adam Majcherek09.07.2019
70 interakcji Dołącz do dyskusji

Brytyjczycy chwalą się, że to pierwszy, elektryczny maluch w segmencie premium.

Biorąc pod uwagę, że BMW już o dłuższego czasu sprzedaje elektryczne i3, pojawienie się elektrycznej odmiany Mini było do przewidzenia. W zasadzie to Bawarczycy trochę zatoczyli koło, bo bo już w 2010 r. mieli flotę pięciuset takich samochodów, które wynajmowali chętnym na pół roku. W 2010, czyli na 3 lata przed rynkową premierą BMW i3.

Za to dziś pokazali finalną, produkcyjną wersję elektrycznego Mini, które będzie można zamówić w salonie i kupić na własność.

elektryczne MINI Cooper SE

Na pierwszy rzut oka można przegapić elektryczność tej wersji Mini – od zwykłych, spalinowych wersji różni się ono detalami. Że nie prawda, bo przecież kolorki? W przypadku tego modelu kolorowe akcenty to element bardzo powszechny.

Osłona chłodnicy jest zbędna, więc z przodu pojawiło się nowe wypełnienie grilla z zielono-żółtym akcentem. Mini mówi, że to „Energetic Yellow”. Nie usunięto za to wlotu na masce, który teraz pełni funkcję wyłącznie estetyczną.

Z tyłu zniknęły końcówki układu wydechowego. Za to litera S w oznaczeniu Cooper S również zyskała żółte wykończenie. Właśnie – to wciąż litera S, a nie E. To celowy zabieg, który ma podkreślać, że elektryczna wersja Mini w niczym nie ustępuje spalinowej. Największym wyróżnikiem jest dodatkowy, okrągły znaczek, umieszczony w czterech miejscach nadwozia.

elektryczne MINI Cooper SE

Elektryczne Mini Cooper SE – osiągi i układ napędowy.

0-100 km/h w 7,3 s, 0-60 w 3,9 s – takie osiągi obiecuje producent. Do tego zasięg między 230 a 270 km – w zależności od warunków jazdy. I prędkość maksymalną 150 km/h. Jak na mały, miejski gokart – bardzo sensownie. 

Za te osiągi brytyjskiego malucha odpowiada ten sam, 184-konny silnik elektryczny, który BMW montuje w i3. I taki sam zestaw akumulatorów – o pojemności 32,6 kWh. W szybkiej ładowarce o mocy 50 kW naładują się do 80 proc. w 35 min. Możliwe będzie też ładowanie z domowego gniazdka i z tzw. wallboxów. Te ostatnie, ładując z mocą 11 kW, będą w stanie naładować akumulatory do pełna w 2,5 godziny.

elektryczne MINI Cooper SE

Konstruktorzy Mini postarali się, by również w środku elektryczny Cooper nie różnił się zbyt wiele od spalinowych krewniaków. zestaw akumulatorów umieszczono pionowo pod tunelem środkowym, czyli w przestrzeni, którą w zwykłym Mini zajmują elementy skrzyni biegów i układ wydechowy. Dzięki temu ilość miejsca w kabinie, włącznie z przestrzenią bagażową, nie zmniejszyła się.

elektryczne MINI Cooper SE

W bardzo niewielkim stopniu zmienił się też wystrój kabiny – przeprojektowano wystrój ekranu ze wskaźnikami, a przycisk startera, znajdujący się w Mini na środku konsoli, zyskał zielonkawo-żółte wykończenie.

elektryczne MINI Cooper SE

Kto by chciał czym prędzej wsiadać do elektrycznego Mini, musi się uzbroić w cierpliwość – pierwsze egzemplarze pojawią się na rynku w przyszłym roku. Nie znamy jeszcze polskiej ceny modelu. Wiemy, że w Wielkiej Brytanii będzie startować z poziomu 24 400 funtów, czyli ok. 115 tys. zł. To znacznie taniej, niż stare Mini przerobione na elektryczne przez firmę Swind. Ale czy wystarczająco tanio, by po auto ustawiły się kolejki chętnych?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie