Wiadomości

8-latek może jeździć po ulicy elektrycznym pojazdem. Francja i Niemcy zapowiadają dziwne przepisy

Wiadomości 07.05.2019 67 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 07.05.2019

8-latek może jeździć po ulicy elektrycznym pojazdem. Francja i Niemcy zapowiadają dziwne przepisy

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz07.05.2019
67 interakcji Dołącz do dyskusji

We Francji postanowili zająć się przepisami dotyczącymi elektrycznych hulajnóg. Rząd już szykuje nowe przepisy. Ważny będzie wiek użytkownika, ale tak nie za bardzo.

Ile tu tego jeździ? – nie mógł nadziwić się kolega, który odwiedził mnie ostatnio w stolicy. W jego mieście elektrycznych hulajnóg na minuty nie ma. Obce są mu więc problemy z jakimi mierzą się mieszkańcy miast, w których hulajnogi widać na każdym kroku.

Nie zastanawiał się jeszcze, czy można na nich jeździć po ścieżce rowerowej, jak traktowana jest jazda po alkoholu i kto jest winny w przypadku zderzenia na chodniku. W Polsce wciąż nie mamy przepisów, które regulują status pojazdów elektrycznych, a wyroki sądowe mogą różnić się od interpretacji policji, gdy dojdzie do jakiegoś przykrego zdarzenia.

W przeciwieństwie do nas, Francja postanowiła nie czekać na linii Maginota i białą flagę schowała do szuflady. Już jesienią mają wejść nowe przepisy regulujące sposób poruszania się hulajnogą elektryczną. Postawili na tak radykalne rozwiązania, że aż więdną bagietki.

Papa, czy mogę pościgać się z samochodami?

Trzeba będzie odpychać się nogą w trakcie jazdy po chodniku, a hulajnoga będzie musiała być wyłączona. To będzie jedyny legalny sposób na poruszanie się poza ścieżką rowerową i ulicą. Plan to równie dobry, jak zakaz jeżdżenia konno na koniu, niebezpieczeństwo upadku z wierzchowca spada do zera. Niestety pomysłów jest więcej.

Zacna myśl by jeżdżąc hulajnogą elektryczną wcale na niej nie jeździć, jest dalej niesiona prądem Sekwany. Hulajnogi elektryczne z włączonym napędem innym niż ludzka noga, będą mogły poruszać się po wyznaczonych ścieżkach lub na ulicach i drogach, na których obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h w terenie zabudowanym. W ciemnym nurcie Sekwany, przyczepione kamieniem do dna, zagrzebano uzasadnienie tego pomysłu. Między samochodami widocznie jest bezpieczniej niż na chodniku, przynajmniej nie ucierpią piesi, choć mogą ucierpieć dzieci.

13 lat to piękny wiek, nie tylko ze względu na sypiący się francuski wąsik. Powyżej tego wieku nie trzeba będzie jeździć hulajnogą w kasku. Do 12 roku życia będzie on obowiązkowy, a elektrycznego sprzętu będą mogły dosiadać dzieci mające lat 8, słownie: osiem. Tak popularne we Francji elektrownie atomowe, zdają się nie być dobrze zabezpieczone. Mocno napromieniowany mózg może nie dostrzec, że dość ciężki sprzęt zdolny rozpędzić się do 25 km/h nie jest idealnym środkiem transportu dla przeciętnej ośmiolatki.

Lecz nie bójcie się francuskie dzieci, o wasze bezpieczeństwo zadba zakaz używania słuchawek w trakcie jazdy. Jeśli zaś je nałożycie, wasi rodzice staną się ubożsi o 135 euro, bo taka będzie wysokość mandatu. Nie zapłacą ani eurocenta, gdy ich 8-letnia Babette będzie na elektrycznej hulajnodze mknąć ulicą pomiędzy jadącymi 50 km/h samochodami. Oby rodzice Beci woleli zaryzykować mandat i kazali jej jeździć powoli i to po chodniku.

Naprzeciw może wyjść im lokalny samorząd. Jeśli postanowi ryzykować bezpieczeństwem pieszych, będzie mógł zezwolić na użytkowanie hulajnóg z włączonym napędem elektrycznym na chodniku. Inaczej ta strefa pozostanie dla pojazdów elektrycznych zamknięta.

Zupełnie inaczej wymyślili to Niemcy. Oni też opracowują nowe przepisy, które wyglądają jak czknięcie po Oktoberfest.

Hulajnoga dwóch prędkości.

Nasi zachodni sąsiedzi stawiają na ograniczenie prędkości na chodnikach. Jak donosi portal brd24.pl, do niemieckiego parlamentu wpłynął już projekt zmian w prawie, które mają sprawić, że elektryczne hulajnogi przestaną być uważane za motorowery.

Hulajnogi będą mogły poruszać się po chodnikach i strefach przeznaczonych dla pieszych z włączonym elektrycznym silnikiem. Wypadkom ma zapobiec ograniczenie maksymalnej prędkości hulajnóg. Po chodnikach będą mogły jeździć tylko takie z prędkością maks. 12 km/h. Dostępne dla hulajnóg będą też ścieżki rowerowe. Ale tylko dla tych, których prędkość maksymalna kończy się na 20 km/h. 8-latki odpadają z tej gry, trzeba będzie mieć minimum 12 lat by wsiąść na wolniejszy sprzęt i 14 by pędzić szybszym. 

Przedstawiciele niemieckich ubezpieczycieli twierdzą jednak, że hulajnogi powinni mieć przycisk, który zredukuje ich prędkość do 6 km/h. Wtedy dopiero będzie bezpiecznie na chodnikach, tymczasem jest krwawo jak w bajkach braci Grimm. Prędkość jest dyskusyjna, ale wydaje się, że nie obędzie się bez dodatkowych przycisków.

Większość dostępnych na rynku hulajnóg, także te wynajmowane na minuty, rozpędza się powyżej 20 km/h. W przypadku wypożyczalni, problem może zostać rozwiązany elektroniczną blokadą. Wszystkim oferowanym hulajnogom można ograniczyć prędkość, ale jak rozwiązać problem dwóch dozwolonych prędkości?

W myśl przepisów należałoby hulajnogi podzielić na dwie grupy. Wolniejsze mogliby wypożyczać Ci, którzy planują podróż po chodniku, a szybsze, wybierający ścieżkę rowerową. Warto byłoby również ograniczyć możliwość wypożyczenia według wieku. Choć tą blokadę łatwo obejść, co widać nawet u nas, gdy mimo zapisów regulaminów, czasem widać ledwie wystające ponad kierownicę dzieci.

Ale jak mają poradzić sobie prywatni użytkownicy, samodzielnie zablokować posiadany sprzęt? Nie każdy lubi pobierać z internetu rosyjskie oprogramowanie. A wygląda na to, że w Niemczech elektrycznymi hulajnogami rozpędzającymi się powyżej 20 km/h będzie można jeździć tylko ulicą.

Przepisy a rozsądek.

Trzymając kciuki za przyjazne nam narody francuski i niemiecki, mam nadzieję, że ostateczny kształt przepisów będzie inny, albo że doniesienia prasowe nie podają wszystkich informacji o planowanych zmianach. Inaczej marny będzie los użytkowników elektrycznych hulajnóg w tych krajach, jeśli ślepo zaufają przepisom.

Nagle przestało mnie uwierać to, że w Polsce o projekcie nowych przepisów nic nie słychać. Jeśli miałyby wyglądać jak we Francji, to wolę uważać sam na siebie i innych. Jeszcze się okaże, że po ich wprowadzeniu będę mógł elektryczną hulajnogą legalnie jechać autostradą, a nie będę mógł po chodniku.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać