Felietony

Jeśli nie uregulujemy kwestii elektrycznych hulajnóg, w nowym sezonie czeka nas krwawa jatka

Felietony 29.01.2019 337 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 29.01.2019

Jeśli nie uregulujemy kwestii elektrycznych hulajnóg, w nowym sezonie czeka nas krwawa jatka

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski29.01.2019
337 interakcji Dołącz do dyskusji

Miałem napisać „hatakumba”, ale ten dowcip już się zużył. Zaczniemy więc od zagadki: co to jest – ma koła i porusza się siłą mięśni? Pojazd. A co to jest – ma koła i porusza się dzięki silnikowi elektrycznemu? Pieszy. Logiczne?

Elektryczne hulajnogi przybyły do nas z Chin i zyskują popularność w niesłychanym tempie. Moja ostatnia wizyta w Barcelonie polegała na unikaniu pędzących na mnie z prędkością niemal 30 km/h bezgłośnych pojazdów, które nadjeżdżały z każdej strony. Wiele miast europejskich i amerykańskich „na szybkości” reguluje temat użytkowania hulajnóg elektrycznych, a niektóre wprost mówią, że pojazdy tego typu są w ogóle nielegalne. Tymczasem w Polsce, oprócz prywatnie nabywanych pojazdów (najczęściej marki Xiaomi – sam taki użytkuję) pojawiły się też hulajnogi w systemie współdzielenia. Mowa tu o urządzeniach firmy Lime, które we Wrocławiu testował red. Piotr. Na razie mamy zimę i paskudną pogodę, ale poczekajmy na lato…

…a hulajnogi elektryczne wysypią się na ulice w takiej liczbie, jakiej sobie nawet nie wyobrażamy.

Mają one bowiem liczne zalety wobec rowerów.

Po pierwsze i najważniejsze – nie trzeba pedałować. Na miejsce nie dojeżdżamy zziajani, co dla osób dojeżdżających do pracy ma kluczowe znaczenie. Hulajnogę można złożyć, wziąć ze sobą do metra, a nawet zabrać do biurowca, żeby podłączyć do ładowania. Od biedy zmieści się pod biurkiem (próbowałem). Hulajnoga porusza się bezgłośnie i rozwija nawet 28 km/h.

I tu pojawia się problem. Rowerzyści mają swoje drogi rowerowe, po których nie mogą chodzić piesi i tam teoretycznie mogą bezpiecznie jechać swoje 25-30 km/h (ci szybsi). Pomijam kolarzy szosowych, którzy „trenują”, bo to osobny temat. Hulajnoga elektryczna to według przepisów… pieszy. Pieszy, który idzie nawet 28 km/h. Ale nie może jechać po drodze rowerowej, choć wszelka logika by na to wskazywała. Za jazdę bezgłośnym, nie emitującym spalin pojazdem o prędkości konstrukcyjnie ograniczonej do 27-28 km/h po drodze rowerowej można dostać mandat. Nawet do 500 zł. Choć jedyna różnica wobec roweru jest taka, że nie trzeba kręcić korbami. No i na hulajnodze elektrycznej nie za bardzo da się szaleć, bo nie da się „chwilowo zwiększyć mocy” żeby wyprzedzić wszystkich.

Mandatu nie dostaniesz natomiast za wjazd hulajnogą na pełnej prędkości na pasy dla pieszych.

Przecież to pieszy, więc może wkraczać na pasy – ma pierwszeństwo przed pojazdem. Prędzej czy później dojdzie też do zderzenia „rower na drodze dla rowerów kontra hulajnoga przecinająca tę drogę”, które nie skończy się zapewne na potłuczeniach, a bardziej na złamaniach kończyn – i jeśli w danym miejscu było przejście dla pieszych wymalowane na DDR, to rowerzysta będzie miał spory problem. O kierowcach, którzy muszą uważać na hulajnogi wpadające na pasy pełnym klopsem nawet nie wspomnę.

Ministerstwo twierdzi, że na razie nie planuje nic zrobić.

Miały być przepisy regulujące wszelkie Urządzenia Osobistego Transportu, ale prace nad nimi na razie zarzucono, bo są ponoć jakieś ważniejsze kwestie prawne związane z dostosowywaniem naszego prawodawstwa do dyrektyw unijnych. No pewnie, kogo by tam interesowały elektryczne hulajnogi. Najwyżej paru miastowych połamie sobie ręce i nogi albo zginie, ale to poświęcenie, na które Ministerstwo Transportu jest gotowe. Nie ma też co liczyć na pomoc ruchów miejskich w uregulowaniu problemu, bo miejscy aktywiści są… przeciwnikami hulajnóg. W końcu są to pojazdy silnikowe do transportu indywidualnego, więc muszą być złe z natury. Nie szukajcie w tym logiki, jest jej tyle samo co w państwowym uznawaniu elektrycznego motoroweru za pieszego.

Poruszając się codziennie po mieście, dostrzegam problem, który w pewnym momencie wykipi jak mleko na gazie. Ale nie mam go jak rozwiązać. Może ktoś podpowie, do którego posła mam napisać, żeby zainteresować ustawodawcę tą kwestią? Przynależność polityczna jest w tym przypadku nieistotna.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać