Ciekawostki

BMW M3 E36 z napędem Tesli to jedna z lepszych rzeczy, jaką dzisiaj zobaczycie

Ciekawostki 13.05.2018 89 interakcji
Tomasz Domański
Tomasz Domański 13.05.2018

BMW M3 E36 z napędem Tesli to jedna z lepszych rzeczy, jaką dzisiaj zobaczycie

Tomasz Domański
Tomasz Domański13.05.2018
89 interakcji Dołącz do dyskusji

Zapamiętajcie moje słowa: elektryfikacja to przyszłość tuningu. To BMW E36 w wersji M3 z napędem od Tesli jest tego najlepszym przykładem.

Projekt został zrealizowany przez firmę EV West z San Diego, która pierwszą wersję elektrycznego E36 pokazała w 2012 r. Wtedy M3 napędzane było silnikami elektrycznymi firmy Netgain, które pozwoliły EV West na ustanowienie nowego rekordu na Pikes Peak dla pojazdów elektrycznych.

Elektryczne E36 wróci na Pikes Peak

W ciągu 6 lat technologia poszła jednak do przodu, co było doskonałym pretekstem do odświeżenia projektu. Stary, ciężki napęd zastąpiono silnikiem wyjętym z Modelu S Tesli (P85) zasilanym przez superlekki zestaw akumulatorów LG Chem. Elektryczne 342 KM i 1100 Nm momentu obrotowego to bardzo dobry wynik.

Szczególnie w tak lekkiej konstrukcji, jaką jest E36 M3. EV West szykuje się do poprawienia swojego czasu na Pikes Peak – jestem bardzo ciekawy, jak ten customowy projekt wypadnie w porównaniu z nowym, elektrycznym Golfem, który ma zadebiutować na tej samej trasie. Byłoby śmiesznie, gdyby stare E36 uzyskało lepszy czas, niż nowy VAG.

Moc oferowana przez dzisiejsze silniki elektryczne sprawia, że interesuje się nimi coraz większa liczba tunerów. Koszt takiego swapa nie jest przesadnie drogi w porównaniu ze spalinowymi projektami z dołożonym ogromnym turbo i kompleksową przebudową silnika z wykorzystaniem kutych elementów.

Napęd Tesli pasuje też do bardziej niepozornych klasyków.

E36 to profesjonalnie wykonana, elektryczna wyścigówka, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby napęd od Tesli wsadzić w jakiegoś niepozornego klasyka. Na przykład w Hondę Civic 4 generacji. Polecam obejrzeć to wideo w całości:

Nie mogę się doczekać podobnych projektów realizowanych w naszym kraju. Wyobraźcie sobie np. Teslo-Poloneza, albo jakiegoś elektrycznego Malucha, który od 0 do setki potrafiłby rozpędzić się w jakimś absurdalnie niskim czasie. Istne szaleństwo. No i ekolodzy na pewno nie mieliby nic przeciwko takiemu kierunkowi rozwoju sportów motorowych. Same plusy. Chociaż konserwatyści na pewno zaczną narzekać na brak rasowego brzmienia elektryków. Ale zawsze można dołożyć głośniczek emitujący warkot. Teraz wszyscy producenci tak robią.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie