Wiadomości

Mazda długo się wzbraniała przed „elektrykiem”. Zobaczymy, czy nie budzi się z letargu zbyt późno

Wiadomości 18.09.2019 47 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 18.09.2019

Mazda długo się wzbraniała przed „elektrykiem”. Zobaczymy, czy nie budzi się z letargu zbyt późno

Piotr Szary
Piotr Szary18.09.2019
47 interakcji Dołącz do dyskusji

Mazda ostatnimi czasy jest znana głównie z tego, że stara się wycisnąć wszystko co się da z silników spalinowych. I choć Japończycy uważają, że „spaliniaki” nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, to w przyszłym miesiącu zaprezentują w Tokio od dawna wyczekiwany model elektryczny.

W październiku odbędzie się kolejna, 46. edycja Salonu Samochodowego w Tokio. Dwa lata temu Mazda pokazała m.in. prototyp Kai, który niedawno przerodził się w seryjną „Trójkę”. W 2019 r. ma mieć miejsce równie ważna premiera – tym razem z napędem elektrycznym.

Elektryczna Mazda – co już wiemy?

Jak informuje portal AutoNews.com, japoński „elektryk” został opracowany przez producenta samodzielnie. Nie jest to więc wspólny projekt Mazdy i Toyoty, które jakiś czas temu zawarły porozumienie w zakresie wspólnego projektowania samochodów elektrycznych.

Biorąc pod uwagę fakt, że prototypy korzystają z karoserii modelu CX-30 można się spodziewać, że także i samochód, którego premiera nastąpi w Tokio, będzie crossoverem lub SUV-em. Producent zarzeka się, że auto jest całkowicie nową konstrukcją – zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego jak i platformy, z której korzysta.

elektryczna Mazda

Pojazd nie będzie demonem prędkości. To akurat nic nie szkodzi.

Prototypy są napędzane silnikami o mocy nieco ponad 140 KM. Lepiej przedstawia się kwestia maksymalnego momentu obrotowego, który ma sięgać 264 Nm. Spójrzmy prawdzie w oczy: nie zagwarantuje to rakietowych osiągów, ale tak czy owak takie parametry powinny wystarczyć zdecydowanej większości kierowców.

Gorzej może być z zasięgiem.

Pojemność litowo-jonowego akumulatora trakcyjnego ma wynosić 35,5 kWh – tyle co w Hondzie E. To niewiele – przewidywany zasięg elektrycznej Mazdy będzie się zapewne zawierać w przedziale od 150 do 250 km. Do miasta to wynik wystarczający, ale nabywcy wersji stricte elektrycznej będą musieli poważnie się zastanowić nad każdym dłuższym wyjazdem.

Chwila chwila. „Stricte elektrycznej?”

Otóż to. Bo widzicie, Mazda najprawdopodobniej wprowadzi też do sprzedaży wariant wyposażony w tzw. range extender, czyli niewielki silnik spalinowy pozwalający na zwiększenie zasięgu w razie potrzeby.

W tym miejscu powstaje zresztą pytanie: czy ten range extender będzie pierwszym od dawna silnikiem Wankla na rynku? Jest to bardzo prawdopodobne. Problem w tym, że podobno Mazda planuje sprzedaż samochodów z REX-em raczej na rynku amerykańskim – nie wiadomo, czy i Europa doczeka się takiej pozycji w cennikach. Byłoby dobrze, w końcu samochody wielkości Mazdy CX-30 to już całkiem solidny kawał fury i nie sądzę, żeby wszyscy chcieli ich używać wyłącznie w mieście i na krótkich trasach krajowych.

elektryczna Mazda

Kiedy na drogach?

Podaje się, że elektryczna Mazda ma się pojawić na rynku już w przyszłym roku. To całkiem niedługo zważywszy na fakt, że ostatni kwartał 2019 r. już za pasem.

Ciekawi mnie też, jaka będzie popularność nowego modelu.

Choć Mazda wejdzie na rynek aut elektrycznych stosunkowo późno, to być może dzięki faktowi, że nowe auto będzie crossoverem (lub SUV-em), nie stoi jeszcze na straconej pozycji.

Trudno jednak oczekiwać, by auto wspięło się na szczyt listy najbardziej popularnych modeli Mazdy. Tam ze sporą przewagą króluje CX-5 (458 tys. sztuk sprzedanych od marca 2018 do marca 2019), kolejne miejsca na podium zajmują Mazda 3 (362 tys. sztuk) i Mazda 2 (169 tys. egzemplarzy). Jeśli Japończycy sprzedadzą w pierwszym roku choćby 20 czy 30 tys. sztuk swego pierwszego elektrycznego modelu to będzie świetnie.

Od czegoś w końcu trzeba zacząć.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać