Felietony

Chyba muszę poważnie pomówić z red. Adamczukiem. Wypisuje straszne dyrdymały

Felietony 26.08.2020 184 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 26.08.2020

Chyba muszę poważnie pomówić z red. Adamczukiem. Wypisuje straszne dyrdymały

Piotr Szary
Piotr Szary26.08.2020
184 interakcje Dołącz do dyskusji

Red. Mikołaj Adamczuk napisał ostatnio, że dźwięk silnika jest zbędny. Oczy zrobiły mi się po przeczytaniu tego wielkie niczym kamienie młyńskie. Jak to?!

Cisza. Wszędzie cisza. Cisza w domu, cisza poza domem, cisza w samochodzie. Może i jest to opcja kusząca dla kogoś, kto na co dzień pracuje w hucie lub w przedszkolu, ale tak się złożyło, że nie pracuję w żadnym z tych miejsc. I choć ciszę bardzo sobie cenię (z tego względu najlepiej pracuje mi się wieczorem i w nocy), to nie wyobrażam sobie, by pozbawić większość samochodów dźwięku silnika.

Przecież to część ich charakteru

„O nie, on znowu plecie o charakterze samochodu. Przecież to zwykłe narzędzie.” Jeśli przyszło Wam na myśl coś w podobnym tonie – bardzo mi przykro, nie zrozumiemy się.

najlepszy dźwięk silnika

Owszem – samochody to narzędzia. Ale nie tylko.

To także arcydzieła inżynierii i furtka na świat. To wolność i przyjemność z jazdy. Ba – niektórzy czerpią przyjemność nawet z ciągłego naprawiania swoich czterech kółek. Nie rozumiem, dlaczego miałbym się pozbawiać czegoś, co do mnie, jako automaniaka, przemawia – a dźwięk wydobywający się spod maski i z układu wydechowego to coś, co uwielbiam od zawsze.

Oczywiście nie jest tak, że lubię brzmienie wszystkich silników.

W końcu nie jestem nienormalny. No… przynajmniej nie aż do tego stopnia. Nie lubię m.in. dźwięków generowanych np. przez starsze 1,2-litrowe Skody Fabie HTP i Ople Corsa z silnikami 1-litrowymi. Nie przepadam za tym, co słychać spod maski Fordów Mondeo Mk3 i Jaguarów X-Type z dieslami. Denerwuje mnie większość 6-cylindrowych silników amerykańskich z lat 70. i 80. Po prostu mam wrażenie, że wszystkie wymienione silniki brzmią, jakby miały się lada chwila rozlecieć (zresztą, w przypadku fordowskiego 2.0 TDCi i oplowskiego 1.0 R3 nawet nie mijam się tu jakoś szczególnie ze stanem faktycznym).

Volkswagen Golf R? Z seryjnym wydechem to jakaś masakra – sporo basu i nic poza nim. Rolls-Royce Ghost czy Wraith? Najgorzej brzmiące nowożytne V12. Ale wiecie co? Nadal wolałbym w tych wszystkich autach słyszeć silnik, niż go nie słyszeć.

najlepszy dźwięk silnika
Wygląda strasznie, ale brzmi lepiej od Rolls-Royce’a.

Uspokaja mnie to i jest cennym uzupełnieniem wrażeń z jazdy.

Nie muszę jeździć 500-konnym autem sportowym, by cieszyć się jazdą. Czerpię przyjemność z podróżowania najzwyklejszymi modelami, które spotkacie pod każdym lokalnym spożywczakiem. Jednym z samochodów, które najbardziej zaskoczyły mnie na plus – w tym także dźwiękiem silnika – był Hyundai i20 mojej mamy, pod którego maską kryje się 86-konny silnik 1.25. Auto brzmi zaskakująco poważnie jak na tak niewielką pojemność skokową, a co więcej, jego dźwięk jako żywo przypomina modele z moich ulubionych lat 90.

najlepszy dźwięk silnika

Nie uważam, że samochody brzmią nudno. Nudno brzmiałyby, gdyby każdy silnik 3-cylindrowy brzmiał tak samo. I gdyby ta sama uwaga dotyczyła jednostek 4-, 5- 6- czy 12-cylindrowych. A tak przecież nie jest – Fiat Tipo 1.4 brzmi zupełnie inaczej niż moje Mondeo. Daewoo Tico jest nie do pomylenia ze wspomnianą Corsą 1.0. Citroen C4 1.6 HDi też zapewnia inne wrażenia słuchowe niż 2,1-litrowy diesel w Mercedesie klasy E.

No niestety, ale do nudy zdecydowanie bliżej modelom elektrycznym. A że często można sobie włączyć jakiś sztuczny dźwięk silnika płynący z głośników? Nie, dziękuję – silnik jest albo go nie ma, nie zależy mi na takich dźwiękowych protezach. Jak będę chciał posłuchać dźwięku z głośników to włączę sobie jakąś grę.

Oczywiście nie da się przeskoczyć argumentu przyspieszania w ciszy.

Tak, to może robić (i na ogół robi) duże wrażenie – na mnie też. Tylko że to nadal są wrażenia porównywalne z szybkim tramwajem lub pociągiem, a ja nie odczuwam jakiejś wyjątkowej przyjemności we wsłuchiwaniu się w tramwaj lub pociąg (no chyba, że mówimy o odpalaniu na zimno jakiejś lokomotywy spalinowej). A że taka np. Tesla będzie szybsza od większości naprawdę szybkich aut z tradycyjnymi silnikami o spalaniu wewnętrznym? No będzie. I co? Jak często korzysta się z pełnych osiągów takich aut? Auto, które lubimy, będzie nam dawać przyjemność z jazdy zawsze, a nie tylko podczas wklejania sandała w podłogę.

najszybsze samochody w Polsce

ALE W MIASTACH POWINNO BYĆ CICHO

A kto tak powiedział? Jak niegdyś słusznie zauważył Tymon, w miastach nigdy nie było cicho – nawet zanim samochody pojawiły się na drogach. W miastach zawsze był gwar, tłok i hałas. Oczywiście nie jestem idiotą i nie uważam, że normy hałasu są do niczego – uważam jednak, że przy zachowywaniu ograniczeń prędkości dźwięk silników normalnych, sprawnych technicznie samochodów osobowych (ba, nawet motocykli) w niczym nie przeszkadza, a większym problemem są szumy toczenia opon. A tych ostatnich przecież nie pozbędziemy się po całkowitym przejściu na napęd elektryczny, prawda?

A jeśli ktoś montuje jakiś głośny wydech akcesoryjny i z niego, że tak to ujmę, korzysta? Cóż, policja zawsze się skarży na niskie wpływy z mandatów, prawda? Zawsze jest pole do usprawnień w tym zakresie – zaczynając właśnie od liczby wystawionych świstków.

Dlatego też mam takie skromne życzenie.

Zostawmy w spokoju dźwięki silników. Nie mam nic przeciwko skuteczniejszemu wyciszaniu komory silnika i karoserii, ale niech sobie tam coś mruczy chociaż w tle. Aha, i skrzynie manualne też zostawmy. Przecież są fajne.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać