Przegląd rynku

Duży SUV z małym silnikiem. Przegląd najdziwniejszych połączeń na rynku

Przegląd rynku 11.12.2020 308 interakcji

Duży SUV z małym silnikiem. Przegląd najdziwniejszych połączeń na rynku

Piotr Barycki
Piotr Barycki11.12.2020
308 interakcji Dołącz do dyskusji

O, proszę pana, jaki ładny, duży samochód dla całej rodziny. Co tam siedzi pod maską? 2.0? 3.0? Jak to, jakie 1.5?

Przy czym jeśli trafimy na 1.5, to często i tak możemy mówić o sporym szczęściu. Albo po prostu kupiliśmy naprawdę dużego SUV-a. Zresztą zobaczcie, co nam oferują producenci:

Renault Koleos 1.3

Renault Koleos lifting 2019

Najmłodszy przedstawiciel segmentu „duży SUV, mały silnik”, czyli Renault Koleos świeżo po liftingu. Na tyle świeżo, że na stronie Renault widnieją jeszcze poprzednie cenniki, w których auto było oferowane wyłącznie z dieslem (choć konfigurator pokazuje już nowe wersje). Po odświeżeniu do gamy dołączyła jednak benzynowa jednostka… 1.3.

TCe 160, bo takie nosi oznaczenie, nie będzie miało łatwego życia, bo musi napędzić Koleosa o długości 4673 mm (!) i minimalnej masie na poziomie 1525 kg. Zresztą już dane techniczne wersji z automatyczną przekładnią EDC (innej nie ma) potwierdzają, że demon prędkości raczej to nie będzie.

Z drugiej strony, 9,7 s w rodzinnym SUV-ie to nie jest znowu taki zły wynik – jeździłem, i to całkiem niedawno, wolniejszymi autami i nie zginąłem na drodze. Osobną kwestią pozostaje to, co stanie się w zbiorniku paliwa, kiedy głębiej wciśniemy pedał gazu. Chociaż nie bądźmy takimi pesymistami – kilka z testowanych przez nas aut (są i tutaj na liście) też ma spore nadwozie, mały silnik i jakoś nie chcą za wiele palić.

Mercedes-Benz GLB 180 1.33

Jeśli jednak kupimy Koleosa 1.3, żeby udowadniać innym na światłach, jaki mamy szybki samochód, to wypatrujmy na skrzyżowaniach GLB z oznaczeniem 180. Po części dlatego, że pod jego maska kryje się właściwie ta sama jednostka napędowa. A po części dlatego, że GLB – choć jest minimalnie krótszy – jest też od Koleosa trochę wolniejszy (pierwsza setka w 9,9 s).

Może to kwestia masy (GLB to minimum 1550 kg), a może kwestia prestiżu i tego, że Mercedes nigdzie się nie spieszy. Albo tego, że GLB jest po prostu słabszy i oferuje nam zaledwie 136 KM.

Ach, plus obowiązkowa ciekawostka – o ile GLB 180 to benzynowe 1,3, o tyle GLB 180 d to już 2.0. Żeby jednak nie było – GLB 200 to dalej 1.3(3). Dopiero GLB 250 ma pod maską benzynowe 2.0.

Dacia Duster 1.0 90

Tak, to względnie mały SUV (4341 mm) na tle dwóch pierwszych pozycji, ale przegląd SUV-ów bez Dustera się nie liczy.

Tym bardziej, że Duster jest dość szokujący nie tylko pod względem pojemności skokowej jednostki napędowej, ale też i mocy. Jeszcze niedawno bazowa wersja oferowała 100 KM, natomiast teraz 1.0 to… całe 90 KM. Będzie chyba dość trudno znaleźć auto z tego samego segmentu z taką mocą.

Chociaż jeździłem przez tydzień Dusterem 1.0 100 KM i nawet nie wiem, czy zauważyłbym, że jest o 10 KM słabszy. W mieście czy na drodze krajowej i tak da się spokojnie toczyć, a na autostradzie nawet to 100 KM z 5-biegową przekładnią to czasem za mało. Przy czym o ile unikało się autostrad, to taki Duster palił tyle co nic.

Napisałbym nawet, że w sumie te 90 KM do miasta i tak wystarczy, ale kupowanie Dustera do jazdy po mieście to trochę absurd, więc lepiej tego nie napiszę.

Audi Q3 1.5

Ok, silnik 1.5 w SUV-ie grupy VAG to nic dziwnego (zaraz zreszta będzie kolejny przykład), a Q3 nie jest jakieś monstrualne (4484 mm), ale ten przypadek jest wyjątkowo uroczy.

Dlaczego? Bo bazowa wersja oferuje silnik 1.5 o mocy 150 KM, połączony z… manualną przekładnią (?!) i Audi wycenia takiego premium-potworka na – proszę o werble – 136 500 zł. I choć we wnętrzu nie ma dziury na radio, tylko jest elegancki wyświetlacz, to jednak 136 500 zł za auto z silnikiem 1.5, manualną skrzynią biegów i manualną klimatyzacją (?!) brzmi abstrakcyjnie.

Co nie zmienia faktu, że połowa redakcji Autobloga ślini się na samą myśl o przejechaniu się tak wyposażoną wersją, a za 20 lat takie właśnie będą trafiać do naszych przeglądów jako wyjątkowo ciekawe wersje. (bardzo fmieszne – red. prow.)

Peugeot 5008 1.2

4641 mm długości – brzmi dumnie, rodzinnie i w ogóle. 1.2 PureTech – to już tak jakby mniej. Ale nikomu w Peugeocie to najwyraźniej nie przeszkadzało, bo z trzech benzynowych wariantów 5008, dwa stanowią właśnie jednostki o takiej pojemności. Przy czym jednym jest 1.2 z automatem, a drugim – 1.2 z manualem.

Gdyby tutaj z kolei szukać najbardziej abstrakcyjnej wersji, to zdecydowanie moim kandydatem byłoby 1.2 130 KM z manualną przekładnią i w wersji wyposażenia GT. 18-calowe felgi, osłona chłodnicy w sportowym stylu, kontrastowy, czarny dach, deska rozdzielcza i boczki drzwi wykończone Alcantarą, aluminiowe pedały, kierownica z logo GT, a jak wciśniemy gaz do dechy, to pierwszą setkę zobaczymy po 9,9 s.

Nissan X-Trail 1.3

nissan x trail 1.3 2020 test

Drugi (albo trzeci) raz ten sam silnik, więc nie ma powodów do rozpisywania się – rozpisał się już Grzegorz w swoim teście.

Natomiast z tego testu można wyciągnąć głównie wyniki spalania, które nie są znowu takie złe. 6,4 l w dużym aucie z małym silnikiem? Może jednak ma to sens, o ile unikamy jazdy z pedałem w podłodze i nasze trasy nie skupiają się głównie na pędzeniu autostradami?

Skoda Kodiaq 1.5

Tak, przepraszam, kolejny VAG, ale mam ku temu dobre powody. Po pierwsze – Skoda Kodiaq jest naprawdę sporym autem, bo od końca tylnego zderzaka do początku przedniego mierzy sobie 4697 mm. Po drugie – jest autem 7-osobowym. Opcjonalnie, ale jednak nikt nie broni połączyć tych dwóch dodatkowych miejsc z najsłabszą jednostką napędową.

No i wreszcie po trzecie – pod maską może tam drzemać 1.5 TSI o mocy 150 KM, łączone z 6-biegową przekładnią manualną. Oglądałbym z fascynacją wyścig ze startu zatrzymanego między GLB (9,9 s do 100 km), Koleosem (9,7 s) i właśnie Skodą Kodiaq (9,7 s). Brak emocji gwarantowany.

Ach, przy czym ten wyścig powinien się odbywać przy załadowaniu wszystkich aut kompletem bagaży i pasażerów.

Kia Sorento 1.6

Tak, to hybryda (chociaż nie PHEV), do tego jedyna w tym zestawieniu, ale zdecydowanie i tak Sorento należy się chociażby honorowe miejsce w tym rankingu. Auto ma bowiem długość ponad 4,8 m, a największy silnik benzynowy ma… tak, 1,6 l.

Co niespecjalnie jakoś przeszkadzało Mikołajowi w tym, żeby to auto polubić. Tym bardziej, że wbrew wszelkiej logice tak mały silnik w tak dużym aucie potrafi spalić naprawdę niewiele – 6,5 l w jeździe poza miastem, 8,5 l przy bardziej dynamicznej jeździe i 10 l przy szybkiej jeździe drogą ekspresową.

Bez wątpienia znajdą się auta, które spalą mniej. Tylko czy będą to 4,8-metrowe SUV-o-minivany z benzynowymi silnikami? Mam pewne wątpliwości…

PS. Jak tam teorie o końcu dowsizingu?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać