Testy aut nowych

Widziałem model DS 4 na żywo. Ma ekran dotykowy do obsługi ekranu dotykowego

Testy aut nowych 14.07.2021 59 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 14.07.2021

Widziałem model DS 4 na żywo. Ma ekran dotykowy do obsługi ekranu dotykowego

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk14.07.2021
59 interakcji Dołącz do dyskusji

DS 4 doskonale wygląda z tyłu i nie tylko. Bierze na celownik Audi A3, Mercedesa klasy A i inne kompakty premium. Obejrzałem go na żywo.

W świecie marki DS bardzo dużo się dzieje. Dopiero co przejechałem się flagowym sedanem DS 9, a firma już zaprasza na kolejny pokaz. Tym razem stanął przede mną DS 4. Na pojeżdżenie przyjdzie jeszcze czas, teraz testowałem przede wszystkim pierwsze wrażenie.

DS 4 – co to za samochód?

ds 4 na żywo premiera

Co ciekawe w roku 2021, DS 4 wcale nie jest crossoverem. To oznacza, że DS najpierw prezentuje sedana, a potem zwyczajny model kompaktowy. Jestem mile zaskoczony. Owszem, jedna z wersji, w której model 4 jest oferowany, nazywa się Cross, ale nawet w niej, „Czwórka” pozostaje kompaktem. Zyskuje m.in. relingi dachowe, ale prześwit się nie zmienia. Nie ma też plastikowych nakładek na błotniki ani niczego w tym stylu.

Jest to więc zwykły, choć spory (4,4 m długości) kompakt. „Kompakt premium” – pewnie poprawiłby mnie ktoś z marki DS, gdyby zaglądał mi przez ramię (nie zagląda). Według producenta, rywalem DS 4 nie jest Golf, a raczej Audi A3. Do tego Mercedes klasy A i BMW 1. Gdyby Infiniti nadal sprzedawało Q30, też byłoby na liście. Swoją drogą, marka mocno liczy m.in. na klientów, którzy wcześniej interesowali się właśnie Infiniti, bo to oznacza, że są otwarci na nietypowe rozwiązania i lubią niestandardowe auta premium.

Jak wygląda DS 4?

Z przodu – tak, jak inne DS-y. Przy „egzotyczności” tej marki ten front nadal pozwoli się wyróżnić, ale ogólnie, styliści raczej nie popisali się tu oryginalnością. Jest charakterystyczny grill, są LED-owe „kły”. Taka już jest moda w samochodowym designie – przód ma być znakiem rozpoznawczym marki.

 

DS 4 – premiera w Polsce

Ciekawiej robi się z boku, gdzie opadająca linia dachu i przetłoczenia sprawiają, że DS 4 rzeczywiście wygląda dynamicznie. Srebrne i błyszczące wysuwane klamki są miłe dla oka, ale tylko przez jakieś dwie sekundy po myciu, bo później widać na nich ślady palców.

Najlepszy jest tył

Nisko i szeroko: tak wygląda DS 4 ze swojej najlepszej strony, czyli z tyłu. Ceną za doskonałe proporcje jest nieduża tylna szyba, trochę jak w SUV-ach coupe. Dopiero podczas jazd będę się mógł przekonać, czy rzeczywiście niewiele przez nią widać.

Bardzo podobają mi się tylne lampy DS 4. Mają białe klosze, więc niektórym pewnie skojarzą się z tuningowymi „Lexus lookami”, ale na żywo robią wrażenie, zwłaszcza gdy są zapalone. Świetlne wzory w romby i inne figury to znak rozpoznawczy DS-ów. Chromowana listwa też jest ładna, ale jeśli komuś się nie podoba, może poprosić o czarną, dostępną w wersji Performance Line. DS 4 lepiej wygląda jednak w jasnych kolorach i z chromem niż wtedy, gdy próbuje udawać auto usportowione. Skojarzenia z Porsche Macanem? No, może coś w tym jest…

Wejdźmy do środka

Projektanci marki DS zawsze starają się, żeby wnętrza ich modeli były „jakieś”. Osiągają to nietypowymi detalami, wzorami i kolorami. DS 4 co prawda nie może mieć ani wysuwanego, analogowego zegarka, ani czerwonej tapicerki, jak w DS 9, ale i tak się wyróżnia.

ds 4 na żywo premiera

Interesująca jest już sama stylistyka kokpitu, z „ukrytymi” nawiewami na środku i bocznymi znajdującymi się na drzwiach, a nie z boku deski. Nie brakuje intersujących materiałów (alcantara, skóra, metal – oczywiście w odpowiednio drogiej wersji). Ekran dotykowy ładnie wkomponowano, więc jeśli ktoś nie znosi wystających tabletów, francuski wóz powinien mu się spodobać.

Tak naprawdę są tutaj dwa ekrany dotykowe

Pierwszy to ten główny, odpowiadający za wyświetlanie wskazań nawigacji czy ustawień radia. Niestety steruje się na nim także klimatyzacją, choć „na osłodę” niżej umieszczono skróty do ustawień.

Drugi ekran jest nietypowy, bo zastępuje obecny w niektórych autach „gładzik” albo dżojstik. Wyrasta z panelu tuż obok przełącznika kierunków jazdy (sprawę ułatwia fakt, że DS 4 nie może występować z ręczną skrzynią) i służy do… obsługi ekranu wyżej, czyli tego głównego. Gdy kierowca przesuwa po nim dłoń – na przykład w lewo albo w prawo – zmienia się także treść wyświetlacza od nawigacji czy klimy. Ekran rozpoznaje m.in. gesty powiększania czy pomniejszania. Można też po nim pisać, jak palcem po piasku.

Po co? Podobno chodzi o bezpieczeństwo, czyli o to, by nie odwracać aż tak uwagi od drogi. Czy to oznacza, że główny ekran da się obsługiwać wyłącznie w ten sposób? Nie, kierowca ma wybór i może klikać też tradycyjnie, jak w innych autach, unosząc rękę wyżej.

Jak to działa? Tego nie wiem…

…ponieważ egzemplarz, w którym siedziałem to samochód przedprodukcyjny. Co za tym idzie, nie wszystkie jego funkcje działają. Jedną z nich był właśnie mały ekran.

ds 4 na żywo premiera
DS 4 – wnętrze

Czy rzeczywiście obsługa w ten sposób będzie bardziej intuicyjna? Trochę w to wątpię, ale DS na pewno może się tym wyróżnić. Chyba głównie o to chodziło.

Usiadłem jeszcze z tyłu DS 4

Mimo sporej długości nadwozia, DS 4 nie grzeszy ilością miejsca z tyłu. Jest co najwyżej „poprawnie”, ale wysocy pasażerowie usiądą tam raczej na styk, zarówno jeśli chodzi o miejsce na kolana, jak i na głowę. Dobrze, że pod fotele można wsunąć stopy. Problemem jest za to nieduży otwór drzwiowy i szeroki próg, który trzeba pokonać, by w ogóle zasiąść w drugim rzędzie.

O wiele lepiej jest siedzieć z przodu, bo opcjonalne fotele AGR robią wrażenie bardzo wygodnych. Jeśli są równie dobre, co te z DS 9, to trasa w DS 4 na pewno będzie przyjemna.

Bagażnik ma 430 litrów w wersji benzynowej

Hybryda plug-in mieści o 40 litrów mniej. Próg załadunku jest dość wysoki, ale taka jest cena atrakcyjnego wyglądu tylnej części nadwozia.

DS 4 – bagażnik

Co do cen: ile trzeba zapłacić za DS 4? Cennik jest rozległy jak aglomeracja paryska, bo klient ma naprawdę duży wybór. DS nie daje co prawda możliwości kupowania zbyt wielu opcji pojedynczo (co nie znaczy, że nie ma ich wcale), jak robi to np. BMW, ale za to oferuje aż dziewięć odmian wyposażenia. Nazywają się: Bastille, Bastille +, Performance Line, Trocadero, Cross Trocadero, Performance Line +, Rivoli, Cross Rivoli i La Premiere.

Do tego, klient na DS 4 może wybrać spośród pięciu wersji silnikowych

Wszystkie mają automatyczną skrzynię biegów, nie ma napędu 4×4. Są za to i klasyczne benzyniaki (1.2 130, 1.6 180 i 225 KM) i diesel o mocy 130 KM, a także hybryda plug-in (225 KM). Nie będzie 306-konnej hybrydy znanej z DS 9. Znane są póki co tylko osiągi hybrydy. Rozpędza się do 100 km/h w nieprzesadnie imponujące 7,9 s.

Wymienienie wyposażenia wszystkich odmian po kolei zajęłoby mi czas do przyszłego wtorku, więc skupię się tylko na głównych cechach różnych wersji. Bazowa (Bastille) nie ma nawet czujników cofania i alufelg. Stylowy, francuski kompakt z aspiracjami premium na stalówkach? Odpada, więc za DS 4 trzeba zapłacić więcej niż 114 900 zł (tyle kosztuje bazowa, 130-konną odmiana).

Lepiej wydać 119 900 zł na Bastille „z plusem”. Plusy to właśnie czujniki i „alusy”. Ale nadal nie dostaniemy za tyle elementu, który wyróżnia DS-y od konkurentów, czyli zawieszenia DS Scan z kamerą sprawdzającą nawierzchnię przed autem i amortyzatorami, które przygotowują się na nadchodzącą dziurę. Nie będzie też ekranu do obsługi ekranu, seryjnego od wersji Trocadero.

To wszystko w komplecie kosztuje co najmniej 162 900 zł

Na tyle wyceniono bowiem najtańszego DS 4 E-Tense, czyli „z wtyczką”. Nowoczesne zawieszenie występuje albo w takiej odmianie od wersji Bastille +, albo z innymi silnikami, ale tylko w topowym La Premiere (190 tysięcy za benzyniaka 180 KM).

Naprawdę bogato wyposażony DS to wydatek właśnie w okolicy 200 tysięcy. Oprócz wspomnianego ekranu i DS Scan, auto ma wtedy kilka efektownych detali stylistycznych, tapicerkę skórzaną czy wyświetlacz head-up i wygląda tak, by ciężka praca stylistów nie poszła na marne i nie została zniweczona przez stalowe felgi albo porysowany z powodu braku czujników cofania zderzak. Można mieć nawet radar do jazdy nocą – nazywa się Night Vision. To wyjątek w klasie kompakt.

200 tysięcy za kompaktowego DS-a: czy to nie za dużo?

ds 4 na żywo premiera

Wstrzymam się z wypowiedzią do czasu jazd testowych, ale muszę wspomnieć, że przedstawiciele marki chwalili się już zebraniem całkiem pokaźnej liczby zamówień. Większość stanowią wersje nieskromne niczym łazienki w Wersalu. Klienci zdecydowali się na auta, nawet nie oglądając ich na żywo, nie wspominając o jeździe próbnej. Normalnie pewnie byłbym zdziwiony, ale w przypadku DS-a jakoś nie jestem. To auto, które ma przede wszystkim zrobić dobre wrażenie swoim wyglądem i skłonić do zakupu oczami i sercem, a nie kalkulatorem. Takie decyzje podejmuje się zwykle szybko.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać