Wiadomości

Drogowa kronika kryminalna: skorodowany autobus wciągał amfę i miał 3 promile. Kara: 20 minut na poboczu

Wiadomości 16.09.2020 70 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 16.09.2020

Drogowa kronika kryminalna: skorodowany autobus wciągał amfę i miał 3 promile. Kara: 20 minut na poboczu

Michał Koziar
Michał Koziar16.09.2020
70 interakcji Dołącz do dyskusji

Owszem, tytuł tego wpisu jest absurdalny. Zupełnie jak moje nowe hobby: czytanie aktualności, które udostępnia polska policja. Najlepsze są te o przestępstwach drogowych.

W internecie najlepiej klikają się absurd i głupota, więc zapraszam na przegląd dziwnych wydarzeń prosto z drogowej kroniki kryminalnej. Będzie alkohol, narkotyki, korozja i przymusowe postoje za przekraczanie prędkości.

Spieszył się na cmentarz, był kompletnie pijany.

Ale mi się żarcik udał. Gość jechał karawanem i łamał przepisy, więc wiecie, hehe, spieszył się na cmentarz. Nieśmieszne? W sumie tak. Gość wyprzedzał na przejściu dla pieszych i na podwójnej ciągłej. Jechał, mając 2,8 promila we krwi. To jeszcze nic. przy okazji był też nafetowany. Do pełnego zestawu przestępstw drogowych brakowało już tylko przejechania kogoś na psach, np. ciężarnej zakonnicy. Wtedy zdetronizowałby przypowieść o Tomaszu H. i starszej pani w kategorii „czarny humor o wypadkach na przejściach dla pieszych”.

Czy historia zakończyła się happy endem? Tak i nie. Kierowca podczas kontroli zaatakował funkcjonariuszy, a i tak, jak podaje polska policja, grożą mu maksymalnie dwa lata odsiadki. Skończy się pewnie na zawiasach, a nałożony zakaz prowadzenia pojazdów znając życie będzie ignorował.

Pijany kierowca i przerdzewiały autobus.

O ile informacje o wujku Wieśku, który wraca swoim samochodem z popijawy nie należą do wybitnie szokujących, to trudno mi zrozumieć pijanych zawodowych kierowców. Wyobraźcie to sobie – prawo jazdy to twoje źródło utrzymania. Wobec tego zapewne robisz wszystko, by go nie stracić, prawda? Jak widać nie.

Pewien starszy kierowca autobusu nie widział nic dziwnego w przewożeniu 25 ludzi mając promil alkoholu we krwi. Żeby było śmieszniej (albo straszniej) złapano go po godzinie 16, więc nie ma tu mowy o procentach z poprzedniego wieczora. Gość musiał bezczelnie napić się przed jazdą. Bonusowe punkty do lekkomyślności dodaje stan autokaru, który od spodu okazał się być całkiem malowniczo przerdzewiały.

Donos jest najwyższą formą dojrzałości obywatelskiej.

Tu akurat polska policja pokazuje nagranie z wybitnym kierowcą Passata (B5, a jakże). Wybitnym w kategoriach: lekkomyślność, brak mózgu, chamstwo, buractwo i pewnie coś jeszcze by się znalazło. Otóż mistrz kierownicy uznał, że wyprzedzanie chodnikiem to świetny pomysł. Niestety, z newsa na stronie niebieskich wynika, że kierowca jeszcze nie został ukarany. Natomiast polska policja chwali anonimowego nagrywającego za donos w tej sprawie i trudno się w tej kwestii nie zgodzić.

Skoro już mowa o spieszących się, polska policja przeprowadziła ciekawe badanie.

To akurat nie jest głupie wydarzenie, ale uznałem, że warto o nim wspomnieć w kontekście powyższych patologii. W ramach rozważań na temat podniesienia kar za przekraczanie prędkości niebiescy z Katowic postanowili zapytać o zdanie obywateli. Dokładnie zaprezentowali trzy pomysły na zaostrzenie nagród za zbyt ciężką nogę:

-podniesienie maksymalnej kwoty mandatu do 2 tys. zł

-podwojenie punktów karnych przyznawanych za przekroczenie prędkości

-przymusowy postój odpowiadający wartości przekroczenia prędkości (np. jedziesz 70 km/h w zabudowanym, przymusowo czekasz 20 minut, to działa już w Estonii)

Następnie mundurowi poprosili badanych o ocenienie na ile wymienione pomysły będą skutecznym straszakiem. Co ciekawe, najwięcej respondentów wskazało przymusowy postój jako najskuteczniejszą karę. Coś w tym jest. Zazwyczaj ci, którzy jeżdżą o wiele za szybko, mają też sporo pieniędzy na mocne auto, więc kary finansowe tak łatwo ich nie przerażą. Motyw zbierania punktów i odbierania w nagrodę roweru na kilka miesięcy również nie jest specjalnie przerażający. Jeśli ktoś rażąco przekracza przepisy na drodze, to jazda bez prawa jazdy raczej nie zrobi na nim wrażenia.

Natomiast wymuszony postój to wspaniała sprawa. Delikwent złapany za ignorowanie ograniczenia prędkości straci sporo czasu na stanie na poboczu jak głupek, więc następnym razem zastanowi się, czy jednak nie opłaca mu się bardziej przepisowa jazda. Może poskromi to niektórych wiecznie spieszących się władców lewego pasa.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać