Wiadomości

40 tysięcy zł dopłaty do „elektryka”, ale nie na Teslę. W Niemczech, a gdzie?

Wiadomości 04.06.2020 119 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 04.06.2020

40 tysięcy zł dopłaty do „elektryka”, ale nie na Teslę. W Niemczech, a gdzie?

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz04.06.2020
119 interakcji Dołącz do dyskusji

130 miliardów euro trafi do niemieckiej gospodarki. Swoją część tortu dostaną też samochody elektryczne. O takich dopłatach możemy pomarzyć.

Rodziny z dziećmi otrzymają 300 euro jednorazowego wsparcia na każde dziecko. Wiem, to nie temat na Autobloga, chcę tylko narobić wam smaku. Na sześć miesięcy zostanie obniżony podatek VAT z 19 do 16 proc. i z 7 do 5 proc., taką ulgą będą objęte również towary spożywcze.

A co z samochodami? Nie tylko kiełbaska, obniżka VAT dotyczy również samochodów osobowych, stawka spada do 16 proc. Byłbym zapomniał, obniżone zostaną ceny prądu. I w ten sposób dochodzimy do motoryzacyjnego eldorado, dopłat do samochodów elektrycznych.

40 tysięcy zł dopłaty do samochodów elektrycznych w Niemczech

W Niemczech to się potrafią wspierać. Może gdyby u nas istniał przemysł motoryzacyjny produkujący polskie samochody, nasz rząd też zdecydowałby się go wesprzeć, zamiast specjalnie przeciągać uruchomienie dopłat do samochodów elektrycznych. Nawet, jak w końcu zaczną u nas do nich dopłacać, to raczej nie dojdziemy do poziomu 27 tysięcy zł, bo taka jest równowartość niemieckiej rządowej dopłaty wynoszącej 6 tysięcy euro.

Ej, ale to nie jest 40 tysięcy złotych.

Bystrze, mój ty mały matematyku, cinkciarzu-hobbysto. Kolejne 3 tysiące euro do samochodu elektrycznego dopłaci producent. Cena samochodu elektrycznego zostanie obniżona łącznie o 9 tysięcy euro, czyli o jakieś 40 tysięcy zł.

Ale Tesla nie dostanie.

Tylko tanie elektryki dostaną dopłatę

Względnie tanie, bo żadne nie są tanie. Na rządową dopłatę mogą liczyć tylko te, których wartość nie przekroczy 40 tysięcy euro. Najtańsza Tesla w Niemczech kosztuje 43 990 euro. Audi e-tron z ceną w okolicach 70 tysięcy euro też nie ma co się wyrywać po wniosek o dopłaty. Jest jeszcze taki samochód jak Mercedes EQC, on też się nie załapie i obaj jego nabywcy obejdą się ze smakiem. Tylko Volkswagen się cieszy, bo na pieniądze powinno się załapać jego ID.3, gdy w końcu pojawi się na rynku. Obecny elektryczny Volkswagen e-Golf również się spokojnie zmieści się w limicie, podobnie jak elektryczne samochody Kii, Peugeota i Opla.

Po dopłatach za złomowanie nie został już ślad, samochody spalinowe, a raczej ich producenci, poza obniżką VAT, nic nie dostaną. Fani hybryd typu plugin również dostaną wsparcie, ale mniejsze, rzec można, że proporcjonalne do wielkości akumulatorów.

Ucierpią wielkie SUV-y

Może jednak przesiadka do luksusowych SUV-ów się opóźni. W statystykach śmiertelnych wypadków w USA wypadają najlepiej, ale w Niemczech nie załapią się na dopłaty. E-tron i EQC nie muszą się martwić, bo nic z rury nie emitują, ale dla wielkich pojazdów szykowana jest jeszcze jedna niemiła niespodzianka. Od 2021 roku mają zostać wprowadzone inne stawki podatkowe dla pojazdów emitujących ponad 95 gram dwutlenku węgla na każdy przejechany kilometr. Średnia emisja samochód w Niemczech w zeszłym roku wyniosła 150,9 g, jest więc czego się bać, bo ktoś koszt podatku będzie musiał ponieść.

W zeszłym roku niemiecki rynek samochodów elektrycznych urósł o 75,5 proc., a sprzedaż samochodów samochodów elektrycznych zapewniła sobie w nim 1,8 proc. udział. Dopłaty na poziomie 40 tysięcy złotych na pewno jeszcze go zwiększą, choć pozbawiona wsparcia Tesla może mieć problem z utrzymaniem pozycji lidera. Polscy miłośnicy pojazdów elektrycznych mogą polizać szybkę z pleksi oddzielającą ich w salonie od sprzedawcy. Nie mają Tesli w oficjalnej sprzedaży, nie mają dopłat i w ogóle jakoś tak mało mają oprócz prądu z węgla.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać