Lokowanie produktu

Doba z elektrycznym vanem na minuty od innogy. To zaskakująco użyteczna usługa

Lokowanie produktu 02.01.2020 145 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 02.01.2020

Doba z elektrycznym vanem na minuty od innogy. To zaskakująco użyteczna usługa

Michał Koziar
Michał Koziar02.01.2020
145 interakcji Dołącz do dyskusji

Zaczynasz remont. Wszystko kupiłeś, w poniedziałek już ma wejść ekipa. Problem tylko w tym, że trzeba jakoś przewieźć materiały. Do kompaktowej osobówki nie wejdą.

Konkretniej remont zaczynali moi rodzice. Wiadomo jak to jest. Wszystko już zamówione, trzeba tylko to jakoś przetransportować do mieszkania. Rodzice poprosili mnie o pomoc, bo sami mieli być wtedy na urlopie. Oczywiście się zgodziłem po czym zapomniałem o tym na cały tydzień. W końcu przyszła sobota, wyznaczony dzień odbioru całego szpeju. Pora wymyślić jak go przewieźć

Nie dam rady załadować paneli podłogowych, kafelków i nowego łóżka z Ikei do prawie stumetrowego mieszkania do mojego osobowego Poloneza. Oczywiście nie miałem zamiaru ładować wszystkiego naraz, ale nawet dzieląc to na 3 kursy auto wielkości współczesnego kompakta może być niewystarczające. Już panele podłogowe na znacznie mniejszy metraż powodowały znaczne obniżenie tyłu, o miejscu nie mówiąc.

Jest na to pewien sposób.

Na trzy razy nie będę jeździł do budowlanego, bo jak wiadomo to wbrew kodeksowi mężczyzny. Na jeden raz albo śmierć. Mógłbym to wszystko władować do Poloneza Belli, mojego karawanu. Ma zawieszenie z wersji dostawczej. Problem w tym, że szkoda mi silnika, wałek rozrządu niedomaga i czwarty cylinder prawie nie pracuje. Koledzy z busami akurat nie mają czasu.

Chwila, ktoś mi ostatnio mówił, że w Warszawie można wynająć dostawczaka na minuty. Bodaj w innogy go!. Zobaczmy co stoi w pobliżu na parkingu przy OBI. To MAN eTGE. To powinien być samochód na miarę moich potrzeb. Pewnie nie będzie tani, ale przynajmniej oszczędzę sobie zabawy w Tetrisa.

innogy go van

W sumie miałem jeszcze przewieźć pod Warszawę klika elementów blacharskich do polskiego Polskiego Fiata i kilkaset paczek firmowych na pocztę. Wezmę największy, 24 – godzinny pakiet za 369 zł. Nie jest to mała kwota, ale mniejsze w tym wypadku nie mają sensu, nie mówiąc już o płaceniu 1,39 za minutę bez pakietu. To miałoby sens przy jednym kursie. Pojeżdżę na spokojnie, wyjdzie teoretycznie 26 gr za minutę – brzmi jak uczciwy układ. Żeby portfel mnie nie bolał klikając nie myślę o tym, że i tak pewnie 6 godzin wynajmu prześpię. A to przecież sześć razy sześćdziesiąt razy 26 gr… Dobra, nieważne.

Zaczynamy zabawę.

Kilka klików w aplikacji, MAN zarezerwowany, można nagniatać pod moje lokalne OBI. Otworzyłem sobie busa aplikacją i zacząłem zabawę. Niestety, to dopiero początek. Rodzice zamówili łóżko w Ikei w Jankach, a większość materiałów do remontu w Leroy Merlin po drugiej stronie Wisły. Trudno, włączam auto i odpalam ulubioną muzykę. Co ciekawe, choć to elektryk, pali się go z kluczyka. Rasowo. Muzyki nie zagłusza charakterystyczny dla dostawczaków hurgot diesla, nie czuć też żadnych wibracji. Miłe zaskoczenie. Takim busem to ja mogę jeździć.

innogy go van

Odbiór zamówienia w Jankach przebiega sprawnie, kilkanaście minut na załadunek i ruszam z powrotem na Ursynów. Znoszę łóżko w częściach do piwnicy i nagniatam do Leroy Merlin. Gdzieś w okolicach mostu Siekierkowskiego moją uwagę zwraca stary, dymiący na czarno Transit. Mimowolnie czuję się od niego lepszy, bo jadę elektrycznym MAN-em, który nie emituje żadnego CO2. Wiem, to trochę żałosne.

Z drugiej strony nagniatając elektrycznym dostawczakiem faktycznie robię przysługę swoim sąsiadom. Trwa sezon grzewczy, powietrze w Warszawie nie jest najlepszej jakości. Miło pomyśleć, że nie dokłada się do tego swojej cegiełki. Poza tym można poprawić sobie humor sprawdzając w aplikacji o ile mniej lodowców się roztopiło.

innogy go van

Wszechstronność.

O rozładunku i noszeniu towaru na trzecie piętro bez windy nie będę pisał, szkoda strzępić klawiatury. Najgorzej, że to jeszcze nie koniec na dzisiaj. Teraz muszę pojechać do siebie po paczki. Dobrze, że lokalny urząd pocztowy jest otwarty w soboty. MAN bez problemu pomieści sterty kartonów, więc dowóz i nadanie to już tylko formalność. Powiedzmy, że formalność, wszystko zależy od humoru pań na poczcie, nawet jeśli wszystkie etykiety dawno zostały wydrukowane i naklejone, a paczki opłacone.

innogy go van

Po tym wszystkim ostatnie zadanie, przewóz części blacharskich do Fiata 125p, wygląda na odpoczynek. Zabrałem je z komórki lokatorskiej, załadowałem i zobaczyłem, że kończy mi się zasięg. Trzeba znaleźć którąś z rozsianych po Warszawie ładowarek innogy. Z tego co widzę jedna jest blisko, przy ul. Pileckiego, koło Areny Ursynów. Podepnę tam busa i pójdę na kebaba do Adany by nabrać sił przed dalszą jazdą.

Epilog.

Dalej nie ma już w zasadzie czego opisywać. Po smakołyku na cienkim z wołowiną i ostrym sosem przewóz gratów był zaskakująco przyjemny. Wróciłem do domu wieczorem i byłem już zbyt zmęczony, by jeszcze jechać pod OBI zakończyć wynajem busa. Na szczęście nie musiałem – warto było wykupić pakiet 24 godzin. Nie musiałem się spieszyć. Przeszło mi jeszcze przez głowę, że mógłbym rano przed oddaniem busa pojechać polować na prezenty. A nie, chwila. Niedziela niehandlowa. Nic z tego.

Czy było warto wynajmować elektrycznego MAN-a? Fakt, zapłaciłem aż 369 zł, ale po zastanowieniu – to wcale nie jest tak znowu wiele więcej niż sam koszt paliwa, które musiałbym wlać do własnego pojazdu tej samej wielkości by przejechać te 230 km, które łącznie zrobiłem. Do tego nie mam takiego auta więc musiałbym je wynająć, bawić się we wpłacanie kaucji, umowy i finalnie wydałbym tyle samo albo więcej.

innogy go van

Za to korzystając z elektrycznego busa od innogy zaoszczędziłem czas, nie przyłożyłem się do złej jakości powietrza w Warszawie. I nie musiałem przez cały dzień słuchać stada bocianów pod maską. Towarzyszyła mi tylko moja ulubiona muzyka na grudzień – post punk z krajów postradzieckich.

Wpis powstał we współpracy z marką innogy go!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać