Historia / Wiadomości

Turcy budują pierwszy, własny samochód? Bzdura, budowali auta już 60 lat temu

Historia / Wiadomości 13.12.2019 320 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 13.12.2019

Turcy budują pierwszy, własny samochód? Bzdura, budowali auta już 60 lat temu

Michał Koziar
Michał Koziar13.12.2019
320 interakcji Dołącz do dyskusji

Newsy o powstającym pierwszym samochodzie tureckiej konstrukcji są rozczulające. Pierwszy powstał w 1961 r. i nazywał się Devrim.

Na kilku serwisach informacyjnych pojawiła się ostatnio bzdurna informacja, jakoby elektryczny SUV planowany na 2021 r. miał być pierwszym samochodem tureckiej konstrukcji. Tymczasem tak naprawdę pojazdy na zlecenie Ankary powstawały już dużo wcześniej.

Prawdziwym pierwszym, tureckim samochodem był Devrim. Jego historia zaczęła się w czerwcu 1961 r. kiedy to prezydent zażądał od grupy 24 inżynierów by zbudowali nowy samochód do 29 października. Brzmi nierealnie, ale jako że w Turcji prawa człowieka wówczas nie były specjalnie szanowane, to wyzwanie należało do tych nie do odrzucenia. Odrzucony to mógł zostać co najwyżej wniosek o amnestię jeśli projekt nie będzie gotowy na czas.

Inżynierowie mieli 130 dni na ukończenie prac. Zostali skoszarowani w jednym budynku, w którym spali, pili, jedli i pracowali. Nad drzwiami wisiała codziennie zmieniana liczba dni do końca projektu, a dla usprawnienia prac zamontowano pod sufitem taśmociągi do podpinania dokumentów.

Turecki silnik S-21.

Szybko powstały pierwsze założenia. Zdecydowano się na modnego wówczas czterodrzwiowego sedana średniej wielkości, z 60-konnym silnikiem. Brzmi dobrze, ale trzeba przygotować odpowiednią jednostkę. Jako bazę do dalszych rozważań inżynierowie otrzymali cztery silniki: z Fiata 1100, z Forda Consula oraz jednostki rodem z Willysa GPW i Warszawy M20 vel Pobiedy. Pierwsze dwa motory okazały się zbyt skomplikowane do produkcji w ówczesnej Turcji, a Willys za słaby, więc na placu boju pozostała tylko radziecka przeróbka amerykańskiego silnika. To parszywe padło, które nigdy nie chciało trzymać oficjalnych 50 KM.

Turcy najpierw spróbowali wzmocnić podstarzały, dolnozaworowy motor przez zwiększenie stopnia sprężania. Zmniejszyli komory spalania, a pojemność silnika zmalała z 2120 ccm do 2070 ccm. Niestety, zrobili to tak źle, że prototyp wypluł na hamowni 40 KM. Co robić? Ktoś nagle wpadł na pomysł: zróbmy z niego jednostkę górnozaworową! Jak pomyśleli tak zrobili, niechcący podążając tą samą ścieżką co FSO w tym czasie, z tą różnicą, że Polacy pracowali nad górniakiem już od 1957 r. w zdecydowanie spokojniejszym tempie.

Innowacje, które ekscytują, ale nikt ich nie chce.

Inżynierowie ze specjalnego zespołu pracowali dzień i noc, ale w końcu się udało. Zbudowali silnik A4T z zaworami w głowicy, który na hamowni uzyskał zadowalające 60 KM. Powstały też 4 sztuki dolniaka A4L, który po długiej walce dobił do 50 KM.

W tym samym czasie trwały prace nad całą resztą samochodu. Pomimo bardzo ograniczonego czasu postawiono na kilka innowacji. Np. zamiast standardowego wówczas układu z dwoma wahaczami Turcy zastosowali kolumny McPhersona. Niechcący wymyślili też regulowaną kolumnę kierownicy, ale szef projektu stwierdził, że to zbyt droga fanaberia. Dwa lata później podobną pokazał Cadillac, chwaląc się, że to ich własny, zupełnie nowy wynalazek.

devrim turecki samochód
Jedyny Devrim, który przetrwał.

Na wariackich papierach.

Turecki samochód był gotowy do jazd próbnych już 15 października 1961 r. Można tu mówić o rekordowym tempie, ale wiązało się to z takimi kuriozalnymi sytuacjami, jak zmiana kształtu szyb kiedy w chwilę po załadunku aut na pociąg do Ankary. Trudno, nie ma czasu, trzeba było je wymienić i przerobić nadwozia już na wagonie. Yabancı biri olarak yap!

Do Ankary wysłano gotowe 4 sztuki auta nazwanego Devrim, czyli rewolucja. Wszystkie miały w bakach tylko minimalną ilość paliwa. Co gorsza, takiego o zbyt niskiej liczbie oktanowej, wówczas najpopularniejszego w Turcji. Przedwojenne amerykańskie auta i dolnozaworowe ciężarówki, które dominowały w Turcji, nie potrzebowały innego. Napisano więc karteczki: dotankować w Ankarze benzyną o wyższej liczbie oktanowej.

Kto sieje asap zbiera fakap: edycja 1961.

W stolicy bałagan tylko się pogłębił. Auta na oparach zostały przeprowadzone z dworca pod budynek parlamentu, bez tankowania po drodze. Na miejscu dopiero ekipa skapnęła się, że w żadnym nie ma już paliwa. Natychmiast wysłano ciężarówkę na stację benzynową. Choć kierowca robił co mógł i złamał wszystkie przepisy, przed przybyciem prezydenta udało się zatankować jedynie kremowego Devrima. Na nieszczęście Kemalowi Gurselowi bardziej spodobał się czarny.

Bez pytania władował się do niego razem ze swoim kierowcą i ochroniarzem. Zgadnijcie co było dalej. Auto przejechało 100 metrów i zgasło, a inżynierowie już mieli przed oczami swoją egzekucję. Na szczęście prezydent dał się udobruchać i zgodził się przesiąść do kremowego egzemplarza, w którym było paliwo. Ten prototyp bez problemów przejechał całą trasę parady i dotarł pod mauzoleum Mustafy Kemala.

Smutny koniec.

Następnego dnia prasa nie miała litości dla twórców Devrima. By dopiec prezydentowi, który skupił w swoim reku całą władzę, dziennikarze zignorowali zupełnie to, że czarne auto stanęło przez brak paliwa. Pominęli też drugi egzemplarz, który przejechał paradę bez problemów. Darli łacha z tego jacy głupi są inżynierowie, którzy go skonstruowali i jak to zmarnowali 130 dni na zrobienie takiego padła. Brakowało tylko by napisali, że sami by zbudowali lepszy wóz. Prezydent skomentował to ze stoickim spokojem tak: „auto zrobiliśmy w stylu zachodnim, ale zapomnieliśmy o paliwie w stylu wschodnim”.

To niestety nie koniec złej passy Devrima. Choć prezydentowi się w miarę podobał, okazało się, że nie ma popytu na taki pojazd, do tego brakuje kasy na porządną fabrykę. Na dodatek, inżynierowie pracowali w takim pośpiechu i bałaganie, że pogubili większość dokumentacji technicznej. Tym samym auto nigdy nie weszło do produkcji. Trzy prototypy zniszczono, jeden przetrwał. O całej tej akcji powstał film fabularny, niestety bez polskich napisów:

Nie tylko Devrim.

Po sromotnej klęsce Devrima w 1966 r. na ring wyszedł nowy zawodnik – Anadol. Temu poszło zdecydowanie lepiej i stał się pierwszym masowo produkowanym tureckim samochodem osobowym. Jego projekt przygotował na zamówienie Reliant, a pod maskę pierwotnie trafił silnik 1200 Forda, później zamieniony na 1300. To był model A1. Wytwarzano go w fabryce Otosan w Istambule.

devrim turecki samochód
Anadol A1.

Kolejne Anadole jeszcze bardziej zadają kłam bzdurnym newsom o elektrycznym SUV-ie jako pierwszym tureckim samochodzie. W 1970 r. zadebiutował model A2, który był pierwszym czterodrzwiowym autem z nadwoziem z włókna szklanego. Potem do produkcji trafiła też wersja kombi. Istniał także Anadol sportowy – STC-16. Ogólnie historia produktów Otosana jest ciekawa i zasługuje na oddzielny wpis, nie upchnę jej w krótką notatkę na końcu opowieści o Devrimie. Natomiast jedno jest pewne: elektryczny SUV nie będzie pierwszy skonstruowanym przez Turków autem. Nie zabłyśnie nawet szybkością projektowania, bo nikt już raczej nie przebije rekordu wynoszącego 130 dni.

Teraz już wiecie ile warte są newsy o pierwszym tureckim aucie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać