Ciekawostki

Skonfigurowałem Dacię Jogger moich marzeń. Wyszło mi…

Ciekawostki 01.12.2021 295 interakcji

Skonfigurowałem Dacię Jogger moich marzeń. Wyszło mi…

Piotr Barycki
Piotr Barycki01.12.2021
295 interakcji Dołącz do dyskusji

79 100 zł. I chyba zapiszę sobie na wszelki wypadek tę konfigurację na później.

Dlaczego? Bo wygląda mi to na auto, które zaspokaja jakieś 150 proc. moich potrzeb, a jednocześnie kosztuje jakieś 60 proc. tego, ile mógłbym/chciałbym wydać na nowe auto – o ile będę jeszcze kupował nowe/kolejne auto.

Oczywiście nie mam wątpliwości, że ten samochód nie będzie dawać żadnej frajdy z jazdy – poza dojechaniem do celu. Ba, podejrzewam, że będzie jeździł jak typowy kombivan, do tego pewnie starszej daty, czyli jak skrzyżowanie przeciętnej osobówki z workiem ziemniaków. Tylko w sumie co z tego? Człowiek kiedyś przestaje mieć 13 lat i zamiast łapać wszystkie zakręty na szczytach, zaczyna – podobnie jak i przecież inni kierowcy – jeździć zgodnie z uświęconym prawem równo 2 mm od prawej krawędzi jezdni, niezależnie od warunków, stanu i profilu drogi. Zaczyna też przestrzegać ograniczeń prędkości, bo wie, że dojechanie na miejsce 3 albo 10 minut później niczego w jego życiu nie zmieni. A że za jego fotelem nie wisi raczej na wieszaku wymięta marynarka, to hałas powyżej 120 km/h nie ma najmniejszego znaczenia.

Więc Dacia Jogger spokojnie by temu człowiekowi pasowała. Znaczy mi.

Dacia Jogger – 5 czy 7 miejsc?

Nie mam aż tylu znajomych, żeby zapełnić 5-osobowe auto, nie mówiąc już o 7-osobowej wersji, w związku z czym decyzja byłaby prosta i dopłaciłbym te 3000 zł do wariantu większoosobowego.

Dlaczego? Bo nigdy nie wiadomo. Bo pewnie łatwiej będzie kiedyś ewentualnie sprzedać. Bo nawet jeśli będę musiał wieźć jedną osobę, to będę mógł ją usadzić jeszcze dalej ode mnie. Idealnie.

Czyli startujemy od co najmniej 66 400 zł. Jak na obecne czasy – śmieszna cena za 7-osobowe auto.

Dacia Jogger – która wersja wyposażenia?

Są trzy – Essential, Comfort i SL Extreme. O dziwo nawet ta najtańsza nie wygląda z zewnątrz jakoś przesadnie biednie – może tylko ten lakier warto byłoby zmienić.

Dacia Jogger Essence

Joggera Essence raczej bym sobie jednak darował. Tanie auto tanim autem, ale szyby na korbę z tyłu, brak regulacji kierownicy i klimatyzacja manualna za dopłatą to w 2021 r. trochę kiepska oferta. Chętnie też miałbym na pokładzie te modułowe relingi Dacii, regulowaną na wysokość i głębokość kierownicę, czujniki parkowania z tyłu i elektrycznie sterowane lusterka z podgrzewaniem – to nie jest jakiś straszny luksus. Można część z tych rzeczy dokupić, ale wtedy zbliżamy się już i tak do wyższej wersji.

I tutaj pojawia się problem, który łatwo zobrazować poniższym zrzutem ekranu z konfiguratora:

Różnica między Essential a Comfort jest spora i wynosi 8000 zł – przy okazji przekracza się psychologiczną granicę 70 000 zł. Natomiast między Comfortem a SL Extreme są już tylko 4000 zł, a dostajemy automatyczną klimatyzację (która w Comfort jest opcją za 1200 zł), kamerę cofania, bezkluczykowy dostęp i właściwie wszystko, co można mieć w Joggerze.

A że cena nadal jest świetna – niech już będzie SL Extreme. Na liczniku mamy więc 78 400 zł.

Dacia Jogger – który silnik?

To akurat proste – TCe 100 LPG. Jest tańszy (TCe 110 wymaga dopłaty 2000 zł), jest łączony z 6-biegową skrzynią manualną i… no, to tyle. Jest tanio przy zakupie, jest względnie tanio podczas tankowania – nie widzę miejsca na dyskusję. Te 10 KM i 30 Nm więcej w benzynowym TCe niech sobie cieszy kogoś innego.

Chyba że w równie rozsądnej cenie pojawiłaby się hybryda – ale to dopiero w 2023 roku…

Dacia Jogger – jakie opcje?

Tak wygląda „skonfigurowane” wnętrze. Trochę smutno, ale co poradzić.

W odmianie SL Extreme są całe trzy. Podgrzewane fotele przednie za 700 zł – poproszę. Pakiet Media Nav za 1100 zł – podziękuję. Pakiet Komfort Premium z monitorowaniem martwego pola, czujnikami parkowania z przodu i kilkoma innymi rzeczami za 2500 zł – jakoś nie czuję potrzeby. Kuszą wprawdzie rozkładane stoliczki w oparciach foteli, ale jeszcze mi tylko brakuje, żeby ktoś mi chrupał i żuł za plecami.

Zmianę felg czy lakieru kompletnie olewam. Niech w razie obcierki kto inny płacze, że wydał tyle forsy na lakier i kto mu teraz to zwróci. Zresztą gama kolorów Joggera składa się z: darmowego, trzech depresyjnych i oklepanego pomarańczowego, a felg nie można w ogóle w tej wersji zmienić.

Ostatecznie gotowy Jogger wygląda tak:

I ciekawostka – na kołach jest specjalne oznaczenie w nagrodę za wybranie najdroższej możliwej opcji wyposażenia:

W sumie wyszło więc 79 100 zł

I to pomimo napchania Joggera pod czubeczek jego konfiguratorowych możliwości. No, prawie czubeczek, bo kolega z redakcji podpowiada, że można wyklikać prawie 85 000 zł. Co i tak jest wręcz zabawnie niską ceną, jak za praktyczność, którą to auto obiecuje (czy dostarcza – sprawdzimy w swoim czasie). Przeważnie nawet konfigurując nowe auta segmentu B/B+ szybko przekracza się pułap 80 000 zł, a w segmencie C często zaczyna się znacząco powyżej tej granicy.

Naprawdę nie mogę się doczekać jazd testowych.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać