Przegląd rynku

Wszystko, byle nie Dacia Duster – 6 crossoverów, które warto rozważyć zamiast niej

Przegląd rynku 01.05.2019 387 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 01.05.2019

Wszystko, byle nie Dacia Duster – 6 crossoverów, które warto rozważyć zamiast niej

Piotr Barycki
Piotr Barycki01.05.2019
387 interakcji Dołącz do dyskusji

Przemyślałeś, policzyłeś, sprawdziłeś i wiesz – chcesz crossovera. Praktycznego, może nawet z 4×4, sensownego, a do tego niedrogiego. Wybór wydaje się oczywisty – to Da… STOP.

Teoretycznie pierwszy wybór jest oczywisty – to Dacia Duster, obecnie bestseller polskiego rynku. Ma wszystko – jest nieprzyzwoicie wręcz tania, ale jeśli chcemy, możemy ją za dopłatą solidnie doposażyć. Jest wystarczająco praktyczna, ma spory prześwit, a w opcji jest nawet napęd 4×4. Do tego to SUV/crossover, zaprojektowany tak, żeby z daleka wyglądał właśnie jak SUV, a nie jak podniesione kombi czy mini van.

Czyli jest wszystko, nie ma po co szukać czegoś innego.

Ale załóżmy, że nie chcemy Dustera.

ford ka dacia duster porownanie-19

Za to chcemy coś, co ma wszystkie cechy tego pojazdu, czyli:

  • cenę w przedziale 40-80 tys. zł – tak, są Dustery za ponad 80 tys. zł i tak, ktoś pewnie je kupuje. Choć pewnie taki złoty środek jest gdzieś w okolicach 60-70 tys. zł. Za tyle można już szukać stockowych Dusterów 4×4.
  • może mieć chociaż w opcji napęd 4×4 – nieistotne, czy kiedykolwiek wjedziemy w teren. Przynajmniej będzie można mówić znajomym, że mają śmieszne crossovery, udające coś, czym nie są. My za to mamy właściwie pełnoprawną terenówkę!
  • nie może być ani zbyt wielki, ani zbyt mały – Duster ma 4,34 m długości, a więc sensownie i do miasta, i w trasę. Rozstaw osi na poziomie 2674 mm to może nie rekord, ale powinniśmy zmieścić co najmniej 4 pasażerów
  • bagażnik w okolica 445 litrów – niezbyt wiele (porównajcie chociażby z krótszą Fabią kombi – tam zmieści się prawie 100 l więcej), ale moda to moda. A jak moda na SUV-a, to niech ma przynajmniej taki bagażnik.
  • powinien wyglądać terenowo – albo przynajmniej SUV-owo, żeby nikt nie pytał, czym właściwie jest nasz samochód.

Do tego dochodzi jeszcze wyposażenie. Tutaj wielkich problemów nie będzie, bo bazowy Duster nie ma kompletnie nic. Może poza LED-ami do jazdy dziennej, centralnym zamkiem, korbami od szyb z tyłu, ogranicznikiem prędkości i ABS oraz ESP. Trochę lepiej jest w wersji wyższej, gdzie mamy już radio z MP3 i Bluetooth, zdane otwieranie drzwi kluczykiem i manualną klimatyzację.

W wersji Comfort pojawiają się już wszystkie szyby sterowane elektrycznie, światła przeciwmgłowe i układ wspomagania nagłego hamowania. Co ciekawe, klimatyzacji automatycznej nie uświadczymy nawet w wersji Prestige – zawsze musimy za nią dopłacić.

Żeby był jeszcze komplet informacji, najważniejsze ceny:

  • wersja goła do oporu – 39 900 zł
  • najtańsze 4×4 – SCe 115 za 60 100 zł
  • najmocniejszy silnik – TCe 150 4×2 FAP za 69 600 zł
  • najtańszy diesel – Blue dCi 95 za 56 900 zł
  • diesel z 4×4 – Blue dCi 115 za 72 400 zł
  • najtańsza wersja z automatyczną przekładnią – brak w ogóle

Gotowi? No to zaczynamy: chcę taniego SUV-a, ale nie chcę Dustera, więc powinienem zerknąć na:

Volkswagen T-Cross

Zanim zostanę zlinczowany, napiszę tylko, że owszem, T-Cross ma krótszy rozstaw osi (2551 mm) i jest krótszy (4108 mm), ale za to… w bagażniku zmieści teoretycznie nawet odrobinę więcej – 455 l.

Odbije się to oczywiście na przestrzeni we wnętrzu, szczególnie jeśli chodzi o pasażerów tylnej kanapy, ale hej – nie każdy jeździ codziennie z kompletem pasażerów.

Czym T-Cross w wersji T-Cross (kto to wymyślił) może jeszcze powalczyć z Dusterem? Chociażby wyposażeniem. Już w podstawowej odmianie mamy system Front Assist, Bluetooth, radio, a także manualną klimatyzację, światła tylne LED, światła do jazdy dziennej LED, zdalnie sterowany centralny zamek, podgrzewane lusterka i elektryczne szyby z przodu i z tyłu.

Wady T-Crossa? Zdecydowanie nie wygląda tak terenowo jak Duster (choć przyznam się – mnie się bardziej podoba T-Cross). Nie da się go też kupić z napędem na obie osie – ba, w podstawowej wersji do wyboru jest tylko jeden silnik, czyli 1.0 TSI 95 KM z manualną, 5-biegową przekładnią. Koniec listy.

T-Cross jest też po prostu drogi. Najtańsza wersja to 69 790 zł, czyli jeśli planowaliśmy kupić bazowego Dustera, to tutaj mamy… prawie dwa takie bazowe Dustery. A T-Cross, nawet podstawowy, ma jeszcze bardzo, bardzo, bardzo długą listę dostępnych opcji, które mogą wynieść jego cenę z łatwością powyżej ceny najdroższego Dustera.

Nie wspominając już o tym, że za te 69 790 zł możemy mieć… Dustera Prestige ze 150-konnym silnikiem, monitorowaniem martwego pola, aluminiowymi felgami 17 i podparciem lędźwiowym w fotelu kierowcy. I jeszcze zostanie nam 190 zł na paliwo w podróż.

SsangYong Tivoli

Ok, nie jest to najbardziej oczywisty wybór, ale to – podobnie jak Duster – jeden z najtańszych SUV-ów na polskim rynku. Za podstawową odmianę zapłacimy tylko 58 tys. zł.

Co dostaniemy za te pieniądze? Nadwozie o długości 4,2 m, z rozstawem osi na poziomie 2600 mm, czyli zdecydowanie bliżej do Dustera niż w przypadku T-Crossa. Do tego benzynowy silnik 1.6 128 KM z opcjonalną automatyczną przekładnią (dopłata 6000 zł) i 4×4 (dopłata 7000 zł, wymagany automat), a także jednostkę wysokoprężną 1.6 115 KM, z manualem albo automatem i z opcjonalnym AWD (już tylko z przekładnią automatyczną). Bagażnik jest natomiast odrobinę mniejszy niż w Dusterze – liczy sobie 423 l.

Tivoli ma przy okazji zaskakujący wręcz rozstrzał konfiguracyjny. Można kupić spartańską odmianę Crystal Base bez klimatyzacji (jakiejkolwiek), regulacji kierownicy (jakiejkolwiek), elektrycznych lusterek, alarmu, rolety bagażnika, regulacji wysokości fotela i z kierownicą obitą gumą. Z drugiej strony w odmianie Sapphire mamy w standardzie (!) wentylowane fotele obite skórą, bezkluczykowy dostęp, elektryczną regulację fotela i kierownicy, a także kilka innych ciekawych dodatków.

Sapphire (91 990 zł) zdecydowanie jednak nie mieści się w dusterowym budżecie. Tak samo o poziom niższy Onyx (84 990 zł). Zostaje więc Amber (74 990 zł) i Crystal (65 990 zł), z całkiem przyzwoitym wyposażeniem.

Niestety jeśli szukamy Tivoli z 4×4, to… raczej sobie odpuśćmy, przynajmniej jako konkurencję dla Dustera. Taka konfiguracja według cennika na stronie dostępna jest tylko dla najwyższej wyposażenia i kosztuje… 113 990 zł (diesel) lub 104 900 zł (benzyna).

SsangYong XLV

XLV, czyli eXciting Lifestyle Vehicle – ktoś się musiał nad tym mocno nagłowić. Ale nie zmienia to faktu, że to… zaskakująco mocny konkurent dla Dustera.

Po pierwsze – jest od niego większy (4440 mm), ale wciąż powinien być w miarę wygodny w mieście. Rozstaw osi ma taki sam jak mniejszy Tivoli, ale za to ma ogromny bagażnik o pojemności aż 720 l.

Do tego kosztuje na start tylko 61 990 zł. Tak, więcej niż bazowy Duster, ale przynajmniej ma czym powalczyć. Do tego najtańszy XLV ma silnik 1.6 128 KM – Duster 130 4×2 kosztuje 56 100 zł, więc różnica znacząco maleje.

Niestety po raz kolejny XLV, przynajmniej według cennika, z napędem 4×4 dostępny jest wyłącznie dla osób celujących w najdroższe wersje. I tak odmiana wysokoprężna będzie kosztować 118 990 zł, natomiast benzynowa – 109 990 zł. Trochę te ceny do porównania z Dusterem nie pasują.

Ale jeśli zrezygnujemy z 4×4…

Suzuki Vitara

suzuki vitara lifting

Cena na start – 64 900 zł, z silnikiem 1.0 o mocy 111 KM, napędem na przód i 5-biegową skrzynią biegów. Podobnego Dustera trudno znaleźć, bo albo mamy wersję z wolnossącym SCE 115, albo mocniejsze TCe 130.

Vitara wygrywa z Dusterem możliwością konfiguracji układów napędowych. 1.0 Boosterjet możemy połączyć z przekładnią automatyczną (78 900 zł), a także z napędem na obie osie (81 900 zł). Możemy nawet litrowego Boosterjeta połączyć z jednym i drugim, ale wtedy zapłacimy aż 88 900 zł. Przypomnijmy, najtańszy Duster 4×4 kosztuje śmieszne 60 tys. zł.

Trzeba przy tym wszystkim pamiętać, że Vitara jest samochodem może i od Dustera ładniejszym i potencjalnie lepiej wyposażonym, ale jest też mniejsza. Zarówno jeśli chodzi o długość, rozstaw osi, jak i pojemność bagażnika (zaledwie 375 l).

Jeśli jednak szukamy czegoś, co wygląda jak SUV, ma napęd na 4 koła, a do tego nie wyobrażamy sobie życia bez automatycznej przekładni – Duster niestety nie zapewni nam tego wszystkiego. Vitara natomiast – tak.

Suzuki SX4 S-Cross

Były dwa SsangYongi, to mogą być i dwa Suzuki. Tym bardzej, że SX4 jest zaskakująco zbliżony do Dustera.

Ma prawie taką samą długość (4,3 m), bardzo podobny rozstaw osi (2,6 cm), a w bagażniku zmieści niemal tyle samo sprzętu (430 l). W papierowym porównaniu na niekorzyść SX4 przemawia głównie mniejszy o 4 cm prześwit, o ile ktoś zamierza wyjeżdżać tymi samochodami w terenie.

SX4 S-Cross można przy tym łączyć dokładnie z takimi samymi jednostkami napędowymi co Vitarę i nawet bardzo podobne są ceny. Wersja najtańsza – 1.0 2WD 5MT – kosztuje 67 900 zł. Najtańsza odmiana z automatem – 81 900 zł. Najtańsze 4WD – 81 900 zł. Najtańszy automat z 4WD – 88 900 zł.

SX4 nie jest też przesadnie słabo wyposażone, nawet w podstawowej odmianie. Jest manualna klimatyzacja, jest regulacja kierownicy w dwóch płaszczyznach, jest centralny zamek ze zdalnym sterowaniem, są elektryczne szyby, jest tempomat i radio z Bluetoothem.

A do tego w pakiecie dostajemy grill, który po tych wszystkich liftingach wygląda tak, że kierowcy przed nami mogą myśleć, że ściga ich któryś z modeli AMG. To musi być ciekawe uczucie.

Jeep Renegade

To już wariant nie chcę Dacii, chcę Jeepa. Za wszelką cenę. Renegade jest zdecydowanie najdroższy w tym zestawieniu, jeśli chodzi o najtańszą wersję. Odmiana Sport z silnikiem 1.0 120 KM kosztuje 74 tys. zł, czyli więcej niż Duster Prestige 4×4, z tą różnicą, że Renegade w tej cenie nie ma prawie w ogóle wyposażenia. Jeśli natomiast chcemy mieć 4×4, musimy wydać minimum 103 tys. zł (w sumie i tak taniej niż u SsangYonga).

Ale załóżmy, że nie potrzeba nam 4×4, chcemy kupić crossovera z charakterem i mamy do wydania 80 tys. zł. Silnik 120 KM powinien wystarczyć, tak samo jak 6 biegów, lakier może być bazowy i darmowy, koła mogą być stalowe. Bluetooth mamy w standardzie, podobnie jak elektryczne szyby i podgrzewane lusterka oraz tempomat. Dokupić nie da się prawie nic, więc bierzemy Jeepa i zostaje nam ok. 6 tys. zł. Szkoda tylko, że o klimatyzacji automatycznej możemy tylko pomarzyć – nawet za dopłatą.

Niestety na więcej manewrów nie ma miejsca – wyższa o poziom odmiana Longitude to już 81 300 zł, a to zdecydowanie przekracza nasz budżet. Trzeba też pamiętać, że mimo kanciastego nadwozia, wnętrze wcale nie jest przesadnie wielkie – rozstaw osi 2570 mm i bagażnik o pojemności zaledwie 351 l nie robią na tle Dustera większego wrażenia.

I co teraz?

Jeśli ktoś liczył, że będzie taniej, to mam nadzieję, że nie liczył na to zbyt mocno. Dla Dustera konkurenta cenowego 1:1 nie ma. Niektóre samochody – np. SsangYongi – ocierają się o niego cenowo, ale to dalej po prostu konkurencja, a nie jakakolwiek forma zwycięstwa.

Natomiast Duster ma swoje wady i mogą je czasem wykorzystać konkurenci. Naprawdę duży bagażnik? Tego w Dusterze nie ma. Automatyczna skrzynia biegów? Automatyczna skrzynia biegów z 4×4? Tego też w nim nie znajdziemy.

Może więc i Duster jest hitem, ale z całą pewnością nie jest jedynym autem, które warto brać pod uwagę.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać