F1

Czy Formuła 1 jest zbyt łatwa? Zawodnicy twierdzą, że tak. Brakuje krwi, potu i łez

F1 16.06.2019 47 interakcji
Łukasz Kifer
Łukasz Kifer 16.06.2019
F1

Czy Formuła 1 jest zbyt łatwa? Zawodnicy twierdzą, że tak. Brakuje krwi, potu i łez

Łukasz Kifer
Łukasz Kifer16.06.2019
47 interakcji Dołącz do dyskusji

Tak stwierdził kierowca zespołu Rich Energy Haas, Romain Grosjean, po wyścigu w Montrealu. Dodał, że bardziej niż w ostatnim Grand Prix Formuły 1, zmęczył się za kierownicą gokarta. Podobne zdanie ma Lewis Hamilton – jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii tego sportu.

Formuła 1 to gra strategiczna w czasie rzeczywistym

Kiedyś to było. Od lat słychać narzekania na kierunek, w którym zmierza królowa sportów motorowych. Oto najpopularniejsze argumenty: jest zbyt nudna, za bardzo skomplikowana, to rywalizacja strategów, a nie kierowców. Teraz pojawił się nowy: poziom umiejętności niezbędny do rywalizacji jest zbyt niski. Czyżby?

Zdaniem zwolenników tej teorii dawniej trzeba było „wyjeździć” swoje, żeby się liczyć w rywalizacji. Teraz debiutanci nawiązują równorzędną walkę od razu po przejściu z niższej serii wyścigowej. Poza tym kiedyś jazda bolidem Formuły 1 była tak wyczerpująca fizycznie, że zawodnicy po wyścigu wyglądali jak zombie. Tydzień temu po przejechaniu dystansu ponad 300 km w wyścigowym tempie, kierowcy nawet nie byli spoceni i z pewnością mogliby powtórzyć ten wyczyn.

Romain Grosjean GP Kanady Formuła 1

Nie śmiejmy się z Romaina G.

Fakt, że taką opinię sformułował „Grożą”, skłania do rzucenia kilku żartów na jego temat, bo francuski kierowca w przeszłości nie raz udowadniał, że opanowanie bolidu Formuły 1 nie jest takie łatwe.

Jednak podobnie ocenia sytuację Lewis Hamilton – aktualny lider klasyfikacji, podpora Mercedesa, 5-krotny mistrz świata i jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Formuły 1. Anglik powiedział, że Formuła 1 już nie jest sportem dla prawdziwych mężczyzn, nawiązując do łatwości z jaką debiutanci dopasowują się do najszybszych na świecie wyścigówek. Hamilton twierdzi, że tak nie powinno być.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Nie można zapominać, że w tle przez cały czas jest temat bezpieczeństwa kierowców i śmiertelnych wypadków na torze. Ostatnią ofiarą rywalizacji był Jules Bianchi, który zmarł w 2015 r., w wyniku obrażeń odniesionych dziewięć miesięcy wcześniej w czasie wypadku na torze Suzuka. Utrzymanie odpowiednich proporcji pomiędzy bezpieczeństwem zawodników, a temperaturą rywalizacji jest kluczem do przyszłości Formuły 1.

To zagadnienie jest interesujące w kontekście spotkania zorganizowanego w ostatni czwartek przez FIA z władzami F1, szefami zespołów, przedstawicielami Pirelli, aktualnymi (Hamilton i Hulkenberg) i byłymi zawodnikami (Aleksander Wurz), na którym omawiali kształt przepisów przygotowywanych na 2021 rok. Jednogłośną decyzją ich ogłoszenie zostało przesunięte na październik 2019 r. Ciekawe nad czym dokładnie deliberują, bo to właśnie przepisy w znacznej części decydują o tym, że kierowcy zamiast „cisnąć”, oszczędzają opony i paliwo.

Lewis Hamilton Grand Prix Kanady Formuła 1

Niedawno na ten temat wypowiadał się również jeden z weteranów Formuły 1 – Martin Brundle. Jego zdaniem bolidy powinny być lżejsze, opony odporniejsze kosztem przyczepności, a docisk aerodynamiczny zredukowany. Dzięki temu Formuła 1 miałaby z powrotem stać się areną kierowców, a nie konstruktorów i strategów. Powinna pozwolić błyszczeć tym o największych umiejętnościach, a szybka jazda bolidami – stanowić większe wyzwanie niż obecnie.

Nowe regulacje poznamy dopiero jesienią

Najlepszym przykładem, że władzom Formuły 1 trudno znaleźć kompromis pomiędzy bezpieczeństwem, a rywalizacją, jest kara dla Vettela w ostatnim wyścigu. Decyzja o jej przyznaniu ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Rozumiem argumenty obu stron, ale trzeba przyznać, że takie kary studzą emocje fanów, oczekujących bezpośredniego starcia gladiatorów na arenie, jaką kiedyś były tory F1. Kiedyś to było…

Na ogłoszenie zmian w przepisach na 2021 r. musimy zaczekać do października. Kto wie, może szykuje się jakaś rewolucja?

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie