Przegląd rynku

Małe auto na wielkie podróże. Szukamy crossovera z dieslem

Przegląd rynku 22.02.2021 133 interakcje
Piotr Barycki
Piotr Barycki 22.02.2021

Małe auto na wielkie podróże. Szukamy crossovera z dieslem

Piotr Barycki
Piotr Barycki22.02.2021
133 interakcje Dołącz do dyskusji

Do tego nie może być zbyt duży. Ani zbyt drogi.

Czy takie połączenie w ogóle ma sens? Z jednej strony tak średnio, bo małe crossovery, szczególnie te tańsze, nie są autami stworzonymi do pokonywania naprawdę długi tras, a do tego ich powierzchnia czołowa sprawia, że nie będą raczej mistrzami w oszczędzaniu paliwa. Z drugiej strony – wyniki sprzedaży pokazują, że coraz więcej osób chce crossovery z takiego czy innego powodu. I pewnie raczej taki zakup nie sprawi, że nagle będą musieli mniej jeździć. Dodatkowy plus – większość diesli w takich autach wciąż ma 4 cylindry i rzadko kiedy pojemność skokową mniejszą niż 1,5 litra.

Szukamy więc czegoś, co jest crossoverem albo przynajmniej tak wygląda, nie kosztuje fortuny (więc najlepiej poniżej 100 000 zł) i ma pod maską diesla. Żeby można było długo jechać, rzadko tankować i śmiać się w internecie raz za razem z posiadaczy samochodów elektrycznych. Wszystko ponad te wymagania będzie traktowane jako dodatkowy plus.

Zaczynamy od oczywistej odpowiedzi, czyli…

Dacia Duster Prestige Blue dCi 115 4×4 – 83 200 zł

dacia duster 1.0 lpg

Koniec przeglądu, można się rozejść. Jest diesel, jest Dacia, jest Prestige. Nic lepszego nie będzie.

A tak na poważnie – jeśli brać pod uwagę niektóre elementy, to faktycznie w tej cenie lepiej nie będzie. Duster w wersji Prestige ma 17-calowe felgi aluminiowe, nawigację, kamerę cofania, automatyczną klimatyzację, fotel kierowcy z regulacją podparcia lędźwiowego, monitorowanie martwego pola i jeszcze kilka gadżetów. Do tego pod maską ma oczywiście silnik wysokoprężny, a gdyby tego było mało – moc może być przekazywana na obie osie. Nie będzie w tym zestawieniu drugiego auta z 4×4 – nie w tym przedziale cenowym.

Gdyby ktoś przy tym nie potrzebował wypasu i prestiżu, to zawsze może wybrać tańszą odmianę Dustera. Diesla pod maską można mieć już w odmianie Essential, czyli z napędem 4×2 zapłacimy 65 200 zł. Za 71 700 zł wyjedziemy z salonu natomiast najtańszym Dusterem z dieslem i 4×4.

Wady? Zgodnie z moimi doświadczeniami nie jest to raczej najlepsze auto na długie autostradowe wojaże. Na drogi krajowe i podobne – jak najbardziej. Tak, wiem, niektórzy jeżdżą Dusterem na wakacje po kilka tysięcy kilometrów i im pasuje. I chwała im.

Jeśli natomiast chodzi o ceny bliższe tym transakcyjnym niż katalogowym, to raczej fortuny w salonie Dacii nie ugramy. Tym bardziej, że Dustery z dieslem pod maską nie są jakimś szczególnie rozchwytywanym towarem (albo długo nie stoją na placach – może być i tak). Na prawie 350 ogłoszeń z nowymi Dusterami, zaledwie 26 stanowią diesle.

Najtańszy kosztuje 68 700 zł (Essential, 4×2, kilka dodatków), natomiast za Prestiża 4×2 trzeba zapłacić niecałe 80 000 zł. Najtańsze 4×4 (Comfort) to również około 80 000 zł, a Prestige plus 4×4 – ok. 85 000 zł.

Dalej imponująco tanio jak na takie połączenie.

Volkswagen T-Roc 2.0 TDI 115 KM – od 105 890 zł

Volkswagen T-Roc 2020 test 1.5 TSI

I bum – po najtańszym modelu z tego zestawienia przyszedł czas na najdroższy. Ale spokojnie, jest tutaj z konkretnego powodu.

Tym powodem jest fakt, że T-Roc, jak na swój segment, ma kompletnie niedzisiejszy silnik, czyli 2.0 TDI i 115 KM. Powtarzam – 2 litry, 115 KM, czyli jakieś 57,5 KM z litra. To już cała masa wolnossących jednostek jest bardziej wysilona.

Poza tym niestety cudów nie ma, szczególnie jeśli chodzi o cenę. Te niecałe 106 000 zł trzeba zapłacić za T-Roca w wersji T-Roc, którą wprowadzono do sprzedaży chyba głównie po to, żeby uświadomić ludziom, jak mało mają pieniędzy i jak niewiele powinni oczekiwać. 16-calowe stalowe felgi, gumowa kierownica, manualna klimatyzacja… no, ale jest USB-C, więc udało mi się znaleźć jakiegoś plusa.

Ze znalezieniem stockowego diesla też będzie trudno. Ofert z nowymi T-Rocami jest 289, z czego diesle to… całe 7 egzemplarzy. Najtańszy kosztuje 112 900 zł i jest to wersja Advance, czyli trochę lepiej wyposażona. Najdroższe egzemplarze to z kolei wersje 150 KM z DSG wycenione na ponad 130 000 zł. Tak, można zamówić T-Roca z 2.0 TDI 150 KM – ale dopiero od środkowej wersji wyposażenia (minimum 118 490 zł). Można też zamówić wersję z 2.0 TDI 150 i DSG – ale dopiero od wersji Premium (138 790 zł).

Można też zamówić T-Roca z 2.0 TDI 150 KM, DSG i napędem na cztery koła, ale wtedy kosztować nas on będzie – cennikowo – 149 090 zł.

Kia XCeed 1.6 CRDI SCR MHEV 136 KM – od 95 490 zł

car of the year

Trochę mniej SUV-owaty crossover, ale jednak pasuje do zestawienia. Również tym, że pod maską ma wysokoprężne 1.6 CRDi, które można łączyć już od najniższej wersji zarówno z przekładnią automatyczną, jak i manualną.

Jeśli ma być jak najtaniej, to XCeed w wersji M kosztuje 95 490 zł z manualem lub 101 490 zł z automatem. Duży plus – w Dusterze automatycznej przekładni nie ma w ogóle, w T-Rocu trzeba wyłożyć kilkanaście tysięcy złotych więcej. Dodatkowy plus – XCeed z dieslem to hybryda typu mild, co wprawdzie kompletnie nic nie daje, ale możemy czuć się eko jadąc 500 m po zakupy i 2 km do przedszkola, żeby podrzucić dzieci (a potem narzekać, że młodzi tyją, bo się nie ruszają).

Jeśli chodzi o wyposażenie w wersji M, to szału nie będzie. Są aluminiowe felgi (16 cali), manualna klimatyzacja, tempomat, kamera cofania, 8-calowy ekran z Apple CarPlay i Android Auto, Bluetooth i podłokietnik, ale chyba warto już dopłacić przynajmniej 2500 zł do pakietu Smart, gdzie dostaniemy automatyczną klimatyzację, automatyczne wycieraczki, elektrochromatyczne lusterko i przyciemniane szyby z tyłu.

Sytuacja na stockach? 125 nowych egzemplarzy wystawionych na sprzedaż i całe 3 diesle. Najtańszy kosztuje 102 490 zł i jest to wersja z automatyczną przekładnią i wyposażeniem w wersji M plus pakietem Smart i felgami 18″. Czyli jakoś strasznie wiele to nie ugramy.

Fiat 500L Cross 1.6 Multijet 120 KM – od 91 600 zł

WTEM!

No może i nie jest to typowy crossover, ale ma Cross w nazwie, więc na pewno się zgadza. Poza tym 500X z dieslem nie ma w cenniku.

W przypadku 500L Cross wielkiego wyboru, jeśli chodzi o wysokoprężne napędy, nie ma. Jest tylko 120-konny Multijet o pojemności 1,6 l, którego cena zaczyna się od 91 600 zł. Przekładnia? Wyłącznie manualna.

Najbardziej intrygująca w całym tym aucie jest paleta kolorystyczna. Spójrzcie tylko na ten wybór!

Wyposażenie też nie jest może i przesadnie imponujące, ale tragedii nie ma. Są aluminiowe felgi, jest czujnik deszczu i zmierzchu, skórzana kierownica multifunkcyjna, automatyczna klimatyzacja, regulacja wysokości kierownicy, podgrzewane i elektrycznie sterowane boczne lusterka, elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne, podłokietnik, radio Uconnect 7″ z CarPlay i Android Auto – ok, zmieniłem zdanie, jest bardzo fajnie. Można sobie nawet dokupić całkiem niedrogo podparcie lędźwiowe z regulacją i podgrzewanie przednich foteli.

Plus, kupując jedno auto, możemy uchodzić jednocześnie za fana mini/micro vanów, a także crossoverów. Dobry biznes, chociaż nie wiem, czy chciałbym jechać 500L np. 1500 km w jednym rzucie.

Niestety wybór auta ze stocka będzie raczej skomplikowany. Aktualnie na Otomoto jest 25 ogłoszeń z nowymi 500L, z czego diesle to równe zero.

Opel Mokka 1.5 110 KM – od 89 750 zł

nowy opel mokka 2020

Wprawdzie jest jeszcze nowy Crossland i też można go zamówić z dieslem, ale Mokka po prostu wygląda fajniej, więc to ona trafia do przeglądu.

Diesle do wyboru? Tylko jeden – 1.5 110 KM z manualną przekładnią o 6 przełożeniach. Najtańsza konfiguracja? Edition – nie da się zamówić diesla w Mocce w wersji Mokka. Startujemy więc od 89 750 zł.

W tej cenie dostaniemy m.in. tempomat, reflektory Eco LED, manualną klimatyzację, regulację kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach, cyfrowe zegary, dodatkowy ekran 7″ i aluminiowe felgi 16″.

Niestety Mokka jest chyba trochę zbyt świeża, żeby ogłoszenia z nią zasypały Otomoto – nie ma jeszcze ani jednego stocka z dieslem.

Jeep Renegade 1.6 Multijet 120 KM – od 97 650 zł

Jeep Renegade 2019 test 1.3 Firefly

Jeśli ktoś bardzo chce coś z dieslem od FCA, ale nie chce 500L – zawsze może zerknąć na Renegade. Konfiguracja silnikowa jest dokładnie taka sama – 1.6 Multijet, 120 KM, manualna przekładnia, napęd wyłącznie na przednie koła. Za taki układ napędowy w komplecie z Renegade’em w wersji Longitude trzeba zapłacić 97 650 zł.

Co dostaniemy w tej cenie? M.in. 16-calowe felgi aluminiowe, kierownicę regulowaną w dwóch płaszczyznach, manualną klimatyzację, 5-calowy ekran systemu multimedialnego Uconnect, Bluetooth i kilka innych drobnostek. Dużo ciekawiej pod względem wyposażenia prezentuje się odmiana Limited (m.in. elektrycznie regulowane podparcie lędźwiowe), ale wtedy zapłacimy już co najmniej 106 850 zł. Choć to i tak niewiele więcej niż Volkswagen chce za podstawowego T-Roca.

Stocki? Do wyboru jest 212 nowych egzemplarzy, w tym całe dwa z dieslem. Zresztą dokładnie takie same. Tyle dobrze, że to wersje Limited, a więc przyzwoicie wyposażone, do tego dość potężnie przecenione (choć to oferta dla leasingu z ubezpieczeniem dealera) – zamiast cennikowych 120 470 zł trzeba zapłacić brutto 99 900 zł.

To już brzmi całkiem w porządku.

C3 Aircross 1.5 BlueHDI 110 – od 79 750 zł

I drugi powód, dla którego do przeglądu trafiła Mokka, a nie Crossland (X). Mokkę osadzono bowiem na platformie EMP1, podobnie jak np. 2008 (dlatego 2008 nie ma w przeglądzie, bo po co tak dublować).Crossland (X) z kolei, podobnie jak C3 Aircross, osadzone są jeszcze na PF1. To tyle z ciekawostek.

Jednostka wysokoprężna jest tutaj prawie taka sama jak w przypadku Mokki – to 1.5 o mocy 110 KM, łączone z manualną przekładnią, ale… jest tu jeszcze inna opcja. To wciąż 1.5 BlueHDI, ale już o mocy 120 KM, do tego łączone z automatyczną, 6-stopniową przekładnią. Cena takiej konfiguracji – 92 900 zł, czyli ok. 13 000 zł ponad przyjętą przez nas bazową wersję (choć zmienia się też wersja wyposażenia!).

Standardowe wyposażenie nie jest przy tym zbyt bogate, ale pamiętajmy, że to jedno z tańszych aut w zestawieniu. Jest manualna klimatyzacja, jest ekran dotykowy 7″, jest Bluetooth, tempomat, podgrzewane lusterka, czujnik zmierzchu i kilka innych dodatków. Co jednak najważniejsze – jeśli komuś przeszkadza brak automatycznej klimatyzacji, to może ją sobie dokupić bez pakietów za 1200 zł.

Oferty? 118 nowych, w tym całe 3 z dieslem. Najtańszy kosztuje 72 900 zł i jest to bazowa wersja Feel z dołożonymi dwoma pakietami i kilkoma opcjami (m.in. klimatyzacją automatyczną), która normalnie kosztowałaby 84 000 zł.

Czy warto kupić małego crossovera z dieslem?

Jak się komuś podoba, to dlaczego nie? Zresztą to na tyle niecodzienna konfiguracja, że ktoś, kto szuka takiego auta, musi wiedzieć, że naprawdę czegoś takiego potrzebuje. Albo przynajmniej jest przekonany, że czegoś takiego potrzebuje.

Nie próbujcie odwodzić od zakupu kogoś, kto jest absolutnie pewien, że wie, czego chce. Po prostu przytakujcie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać