Ciekawostki

CPN powrócił. Pojechaliśmy tam zatankować Poloneza. Czuję niedosyt

Ciekawostki 12.12.2018 497 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 12.12.2018

CPN powrócił. Pojechaliśmy tam zatankować Poloneza. Czuję niedosyt

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk12.12.2018
497 interakcji Dołącz do dyskusji

Część osób – zwłaszcza ze starszego pokolenia – nadal mówi, że jedzie „na CPN”. Teraz będą mogli tak powiedzieć i mieć rację. Na Markowskiej w Warszawie pojawiła się stacja ze starym logo.

Muszę przyznać, że nie pamiętam czasów, w których jedyną możliwością zatankowania była wyprawa „na Cepeen”. Ale gdy dowiedziałem się, że Orlen zdecydował się na przywrócenie dawnej marki i zmianę identyfikacji wizualnej jednej z warszawskich stacji, razem z kolegą z redakcji czym prędzej się tam udaliśmy.

Pojechaliśmy „jedynym słusznym” samochodem.

CPN Warszawa Markowska reaktywacja

Odwiedzenie takiej stacji jakimś nowoczesnym SUV-em byłoby bez sensu, dlatego stwierdziliśmy, że to doskonała okazja na zatankowanie znanego już z naszej strony Poloneza (z „nowym” przodem od „przejściówki”).

Nowy CPN mieści się na warszawskiej Pradze, przy ulicy Markowskiej. To całkiem klimatyczna okolica – dookoła stoją stare kamienice, a naprzeciwko świeżo odrestaurowana, dawna fabryka wódek „Koneser”. Sama stacja jest nieduża.

Miło znowu zobaczyć znaczek CPN.

CPN Warszawa Markowska reaktywacja

Logo Centrali Produktów Naftowych zaprojektowane przez Ryszarda Bojara, Stefana Solika i Jerzego Słowikowskiego nadal jest bardzo rozpoznawalne. To prawdziwa klasyka designu i mimo upływu lat, ciągle cieszy oko.

CPN Warszawa Markowska reaktywacja

Na stacji trwają jeszcze ostatnie prace związane z rebrandingiem. Wcześniej była to stacja „Bliska”. Pracownicy muszą m.in. zmienić znak informujący o wjeździe, bo obecny jest zielony, w poprzedniej kolorystyce.

Zalaliśmy za 50 złotych. Pora zapłacić.

W przypadku tego Poloneza, taka kwota starczy na długo. Nie chodzi bynajmniej o to, że ten silnik jest oszczędny, ale – jak w zdecydowanej większości Polonezów – współpracuje z instalacją gazową. Dlatego benzyna jest tu potrzebna głównie na rozruch. Niestety, na Markowskiej nie zatankujemy gazu.

Przy kasie myślę sobie, że szkoda, że razem ze starym logo nie wróciły stare ceny paliwa. Ale z drugiej strony, zawsze warto się cieszyć, że nie ma benzyny na kartki…

W środku – typowy Orlen.

To oznacza, że można tam zjeść hot doga, napić się kawy czy kupić olej do samochodu i gazetę. Jeśli ktoś oczekiwał gadżetów czy… jedzenia „z epoki”, to nie ten adres. Lepiej poszukać baru mlecznego gdzieś przy pobliskiej Ząbkowskiej.

CPN Warszawa Markowska reaktywacja

Obsługa (w bluzach ze znaczkiem CPN) chwali sobie zmianę marki. Nowa-stara nazwa dobrze im się kojarzy. Podobno odwiedzający stację też są zadowoleni. Widać, że przy dystrybutorach jest duży ruch. Nie sądzę jednak, by wpłynęła na to zmiana marki. Część klientów z okolicy mogła nawet nie zauważyć, że dobrze im znana „Bliska” jest teraz „CPN-em”.

Z jednej strony przywrócenie dawnej nazwy jest w porządku. Ale…

CPN Warszawa Markowska reaktywacja

Nie mam nic przeciwko zjawisku, który można nazwać „modą na PRL”. Jestem przekonany, że Michał tym bardziej, bo przecież jeździ Polonezem. Sam nie pamiętam tamtych czasów, więc nie pamiętam też ich ciemnych stron – kolejek, biedy, czy wspomnianej benzyny na kartki. Reaktywacja marki CPN mnie cieszy, bo podoba mi się dawne logo. Czegoś mi tu jednak brakuje.

Póki co „rebranding” ograniczył się do zmiany oznaczeń. A przecież można było iść nieco dalej. Chętnie zobaczyłbym powrót do modernistycznego kształtu dawnych stacji. Do strzelistych wiat i obłych ścian sklepu. Komu przeszkadzałyby też stare – albo przynajmniej stylizowane na stare – dystrybutory?

Z boku opisywanej stacji na Markowskiej przyklejono zdjęcia dawnych CPN-ów. Tym bardziej widać róznice.

CPN
Fot. Materiały prasowe firmy Orlen.

Zwłaszcza że póki co zapowiedziano, że taki CPN powstanie tylko jeden. Oprócz niego, w Bodzanowie koło Płocka, zostanie stworzona stacja Petrochemii Płock, z charakterystycznym „P” w logo i z niebieską kolorystyką.

Skoro więc mówimy o jednej stacji, czy nie można było wydać trochę więcej pieniędzy i zrobić tego z rozmachem?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie