Felietony

Nowe Corvette z silnikiem centralnie będzie pewnie najlepsze w historii, ale mało kto to sprawdzi

Felietony 17.05.2019 62 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 17.05.2019

Nowe Corvette z silnikiem centralnie będzie pewnie najlepsze w historii, ale mało kto to sprawdzi

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski17.05.2019
62 interakcje Dołącz do dyskusji

Linię produkcyjną fabryki Corvette właśnie opuścił ostatni egzemplarz generacji C7. I ostatni z silnikiem z przodu. To koniec pewnej epoki, zaczyna się inna – czy lepsza?

Byłem całkiem niedawno w muzeum Chevroleta Corvette w Bowling Green. To bardzo przyjemne miejsce przy autostradzie z Indianapolis do Nashville. To tam parę lat temu zdarzyła się dramatyczna sytuacja – z powodu zawalenia się podłogi uszkodzeniu uległo kilka cennych eksponatów. O ile w muzeum w Bowling Green znajdziemy wszystkie generacje Corvette od lat 50. XX w. do dziś, nie pada tam ani jedno słowo o tym, że najnowsza generacja Corvette będzie mieć silnik centralnie. Poznamy ją już w połowie lipca.

Dlaczego?

Moje doświadczenia z Corvette nie są duże. Jeździłem generacją C4 (jako pasażer) i C6 (przejechałem się kawałek autem prasowym). Wspominam ten samochód jako niezwykle wygodnego grand tourera ze wspaniale brzmiącym silnikiem. Miał również bardzo długie przełożenie na ostatnim biegu, które pozwalało bezstresowo pokonywać duże odległości z wysoką prędkością bez nadmiernego hałasu i zużycia paliwa. Wiadomo, typowo amerykański cruiser, tyle że ze sportowym charakterem i niecodzienną konstrukcją z kompozytowym resorem tylnym. Nie muscle car, właśnie raczej grand tourer, szybki, ale nie potwornie szybki, za to bardzo przyjemny do jazdy. Nie wymagający kompromisów. Można nim naprawdę jeździć na co dzień. Nawet mający coś w rodzaju bagażnika – przynajmniej w tych generacjach, które mogłem obejrzeć z bliska.

Corvette nie było konkurentem innych szybkich aut od GM

Przez lata starano się tak żonglować mocą samochodów koncernu GM, żeby Corvette było najmocniejsze. To dlatego np. niedoszacowywano mocy Buicka Grand National z 3.8 V6 Turbo, podczas gdy ze startu zatrzymanego kanciasty Buick objeżdżał dużo mocniejsze samochody niż Corvette. Ale Corvette zawsze miało niepowtarzalny styl ze swoją długą maską i ogromną pojemnością skokową. W ostatniej generacji zrobiono „downsizing” do 6,2 l, poprzednia (C6) miała nawet siedem litrów. To wszystko już się kończy.

Corvette C8 będzie miała silnik centralnie, jak supersamochody typu Ferrari czy Lamborghini. Oczywiście to prawo producenta, żeby konstruować swoje wozy jak chce i również nazywać je wedle uznania. Gdyby Porsche zechciało wypuścić mały, miejski samochód z silnikiem 1.0 i napędem na przód, i nazwać go „911”, również może to zrobić. Jedyne, co mu grozi, to niechęć klientów do tego posunięcia. General Motors nie boi się o przyszłość Corvette w zupełnie nowej postaci i uważa, że dotychczasowa, tradycyjna koncepcja przestała się sprawdzać. Na razie wiemy niewiele: silnik wprawdzie przeniesie się za kabinę kierowcy i zapewne będzie to dotychczasowe 6.2 V8, tyle że wzmocnione. W przyszłości może pojawić się wariant hybrydowy i AWD, a raczej pewna jest rezygnacja z ręcznej skrzyni biegów.

Corvette C8 2019

Wszystko to nie ma szczególnego znaczenia

Nie mamy co płakać po Corvette z silnikiem z przodu, bo i tak nie było nas stać. Jeśli już Corvette pojawia się w Polsce, to jest to zazwyczaj C5 w wieku co najmniej 15 lat. Natomiast warto zastanowić się, dlaczego GM tak diametralnie zmienia koncepcję swojego flagowego modelu sportowego. Jak powiedziałby Tadeusz Sznuk – nie wiem, ale się domyślam.

Domyślam się, że GM chce sprzedawać ten samochód o wiele drożej, jako konkurencję dla Ferrari, Lamborghini, McLarena i pozostałych wozów z tej kategorii. Chce iść wyżej, nie w stronę bogatych kowbojów, którzy kupują sobie jedną Corvette i jeżdżą nią po freewayu – celuje w superbogaty jeden procent jednego procenta. W klienta, który przeważnie ma już 28 samochodów, ale Corvette jeszcze nie ma. Kupi je z ciekawości, pojeździ parę kilometrów i mu się znudzi, ale może za paręnaście lat wystawi na aukcji „młodych klasyków”. C8 z centralnym silnikiem na pewno będzie jeszcze szybsza i precyzyjniejsza na torze niż wszystkie dotychczasowe razem wzięte, ale nikt raczej tego nie sprawdzi, bo to nie ten typ odbiorcy. To już nie będzie auto do jeżdżenia, tylko do tzw. kitrania, którego mistrzem jest sułtan Brunei. Nie jestem pewien, czy dokładnie taki zamysł przyświecał GM, ale takie są ostatnio tendencje rynkowe.

Corvette C8 2019

Jednego jestem natomiast pewien. O ile Corvette z silnikiem z przodu chętnie pojechałbym w podróż przez Stany Zjednoczone, o tyle jestem absolutnie pewien, że w życiu nie chciałbym pojechać w żadną trasę niczym, co ma silnik centralnie. Na szczęście kiedy następnym razem pójdę do lotniskowej wypożyczalni na amerykańskim lotnisku, będę raczej wybierał między Nissanem Sentrą a Hyundaiem Elantrą.

Corvette C8 2019

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać