Wiadomości

Zbierał klasyki i youngtimery. Miał już 350 sztuk. Teraz grozi mu milion złotych kary

Wiadomości 24.01.2023 201 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 24.01.2023

Zbierał klasyki i youngtimery. Miał już 350 sztuk. Teraz grozi mu milion złotych kary

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski24.01.2023
201 interakcji Dołącz do dyskusji

Koneser z Bytowa został namierzony przez Inspektorów Działu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej (IDZPŚ). Na swojej działce nielegalnie składował pojazdy, które zdaniem IZDPŚ są odpadami. Teraz grozi mu kara od 1000 do 1 000 000 zł. 

Życie kolekcjonera samochodów jest trudne, bo władze z jakiegoś powodu bardzo niechętnie patrzą na ludzi zbierających stare pojazdy. Zarzuca im się nielegalne przetrzymywanie odpadów. Oczywiście jeśli dokładnie to samo robi stacja demontażu pojazdów, to wszystko jest w porządku. Dzielne władze województwa pomorskiego w postaci IDZPŚ oddział Słupsk wykryły nielegalną kolekcję youngtimerów w Bytowie. Tamtejszy mieszkaniec trzymał na posesji 350 samochodów.

I co z tego?

Każdy rozsądny człowiek powie: nic. Trzymanie samochodów nie jest zakazane. Zakazane byłoby wylewanie z nich płynów do gleby i tu należałoby przeprowadzić kontrolę. Jeśli kontrola nie wykazałaby zanieczyszczania ziemi płynami z pojazdów, to spoko, proszę trzymać dalej. A jeśli wylewały się płyny? Kara i konfiskata odpadów oraz obciążenie właściciela kosztem ich utylizacji. Zresztą nawet ustawa o odpadach mówi tak:

4. Odpady, z wyjątkiem odpadów przeznaczonych do składowania, mogą być magazynowane, jeżeli konieczność magazynowania wynika z procesów technologicznych lub organizacyjnych i nie przekracza terminów uzasadnionych zastosowaniem tych procesów, nie dłużej jednak niż przez 3 lata.

Zatem jeśli twoją działalnością jest handel częściami samochodowymi, to można zmagazynować sobie samochód na czas demontażu z niego części, ale nie dłużej niż na 3 lata. Mam nadzieję, że bytowski właściciel kolekcji klasyków zna te przepisy albo że znajdzie sobie dobrego prawnika, który go wybroni. He dindu nuffin rong.

Tak naprawdę koneser z Bytowa popełnił jednak błąd

Trzymał te pojazdy w całości pod gołym niebem. Należało je ciąć na kawałki, a części trzymać w halach. To podstawowa zasada: nie trzymaj niczego na wierzchu, bo ktoś to znajdzie, np. latając dronem. Gdyby pojazdy były zamknięte w hali, nikt nigdy by się nie zorientował. Tniesz na kawałki i wrzucasz do worków, nic nie uprawiasz na polu, to jest zasada numer jeden, jak nie chcesz mieć kłopotów z władzami.

Jakie klasyki konesował bytowski koncesjoner?

Prawie same nowe wozy, takie z lat 90. Almery, Passaty i inne graty, jednak ze zdjęć z drona można stwierdzić, że miał on szczególną słabość do Golfów II. Wiedział, co robi, czekał, aż podrożeją. Na poniższej fotce widać ich aż dziesięć. Jest Peugeot 306, Audi 80 i 100 C4 w kolorze RS-Blau, jest Peugeot 206 i Opel Zafira, 2 Rovery, BMW E36 i dziwne coupe bez lamp, wyglądające trochę jak Honda Prelude IV, chociaż głowy nie dam sobie uciąć. Ładny przekrój tego, co można było powszechnie spotkać w ruchu drogowym jeszcze 10 lat temu.

cmentarzysko samochodów

Na drugim zdjęciu widać nawet czerwone Kangoo

Teraz władze chcą skontrolować właściciela i nałożyć na niego karę, której górna granica to 1 mln zł. Moim zdaniem sprawa jest do wybronienia, pod warunkiem że z samochodów nic się nie lało. Jeśli ciekło na glebę, to nie będę ani przez moment bronił „konesera”, bo troska o środowisko jest ważniejsza od graciarstwa. Trzymałbym się jednak linii obrony, że to nie są żadne odpady, tylko kolejka aut do naprawy. Zrobiło się trochę ciasno w warsztacie, więc poustawiałem auta i czekają na swoją kolej. Wszystko będzie naprawione, jeszcze tylko 2 lata. A może to autokomis i te samochody są na sprzedaż? Trzeba je przecież jakoś eksponować klientom.

Taka ciekawostka na koniec

Na świecie istnieje kilka lub nawet kilkanaście cmentarzysk samochodów. Niektóre działają w sposób całkowicie legalny, inne natomiast są powszechnie dostępnymi atrakcjami turystycznymi, ale niepilnowanymi przez nikogo. W Szwecji mamy Bastnas i Kyrko Mosse, w Belgii przez lata funkcjonował Chatillon (już zlikwidowany), w Austrii znałem ze 3, w tym jedno znakomite w Wels. W Niemczech jest świr – Michael Frohlich z Neandertalu – który tworzy z samochodów rzeźby i życzy sobie 20 euro za możliwość ich obejrzenia. Z prawnego punktu widzenia są to jednak nadal odpady. Cmentarzyska aut znajdziemy w Stanach Zjednoczonych, w Szkocji, a nawet w Argentynie, było jedno spore w Comodoro Rivadavia (nie wiem czy jeszcze jest). Wszystkie te miejsca przyciągają jakichś turystów, wzbudzają zainteresowanie. One kiedyś były po prostu złomowiskami, tak samo jak to w Bytowie, ale ktoś zapomniał je siłą zlikwidować. Mieliśmy szansę na polskie Kyrko Mosse, a teraz znowu nie mamy nic.

Czytaj również:

Dłuższy postój samochodu. Jak się przygotować i czego nie robić?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać