Klasyki / Samochody używane

Jak to jeździ: Citroen DS 21 z 1972 r. Właściciel od 10 lat używa tego samochodu na co dzień

Klasyki / Samochody używane 16.03.2019 649 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 16.03.2019

Jak to jeździ: Citroen DS 21 z 1972 r. Właściciel od 10 lat używa tego samochodu na co dzień

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk16.03.2019
649 interakcji Dołącz do dyskusji

To był bardzo miły dzień. Najpierw poczułem się jak żona saudyjskiego króla. Chwilę później spełniłem jedno ze swoich motoryzacyjnych marzeń: pojeździłem Citroenem DS.

Gdy dojechałem na miejsce polskiej prezentacji prasowej Citroena C5 Aircross i zobaczyłem równo ustawiony rządek klasycznych aut tej marki, pomyślałem sobie, że są tu pewnie dla ozdoby. Nie da się ukryć, że „kradły show” nowemu SUV-owi. Mało kto patrzył w stronę białych i szarych Aircrossów, gdy tuż obok można było przyjrzeć się kilku lśniącym DS-om, dwóm CX-om, GS-owi i BX-owi. Były to samochody należące do członków Citroen Oldtimer Clubu.

Na szczęście okazało się, że plan jest inny.

Samochody – także te zabytkowe – są po to, by jeździć. Dlatego żaden z nich nie przyjechał na miejsce imprezy na lawecie, mimo że niektórzy mieli do pokonania nawet 600 kilometrów. I dlatego też nie pojawiły się tam tylko po to, by ładnie wyglądać na postoju. Można było zostać nimi przewiezionym lub nawet je poprowadzić. Tylko który model wybrać? To była trudna decyzja.

Najpierw wsiadłem na tylną kanapę CX-a z 1982 r.

W tym egzemplarzu tylna kanapa to najlepsze miejsce do podróżowania. Mowa bowiem o wersji Prestige, czyli wydłużonej o 25 centymetrów. Takimi CX-ami byli wożeni między innymi: Carlos Santana, Jacques Chirac, Elena Ceaușescu czy Augusto Pinochet. No i Fahd, król Arabii Saudyjskiej w latach 1982-2005.

To jego egzemplarzem jechałem.

Arabski monarcha używał dokładnie tego egzemplarza podczas swoich wizyt w Paryżu. Królewskie pochodzenie CX-a jest udowodnione w dokumentach, które obecny właściciel dostał razem z wozem.

Citroen DS 21

Zająłem miejsce z tyłu za kierowcą. Zapewne podczas paryskich wypraw siadała tam któraś z żon króla. Sam król wsiadał raczej z prawej strony – ale to miejsce zajął akurat mój kolega.

Citroen DS 21

Przejażdżka była doskonałą okazją na rozprostowanie nóg, bo miejsca w przedłużanym CX-ie jest naprawdę mnóstwo. Żałowałem też, że cygara są tak niesmaczne: do tak zrelaksowanej pozycji idealnie pasowałoby jeszcze powolne palenie kubańskiej cohiby. Zresztą tuż przede mną znajdowała się popielniczka, a szybę mogłem uchylić elektrycznie. Ale pewnie i tak zostałbym wtedy zabity przez właściciela.

Citroen DS 21

Kupił on ten egzemplarz trzy lata temu we Francji. Nie jest to jego jedyny klasyczny Citroen. Jak mówi, właściwie nie musiał jeszcze inwestować w CX-a. Cudowne, izolujące od wszelkich wybojów hydropneumatyczne zawieszenie się nie psuje. Zarówno silnik, jak i trzybiegowy automat działają bez zarzutu. Nawet elektronika nie płata figli.

Citroen DS 21
Jeżeli gdzieś istnieje fanklub tych zegarów, proszę mnie do niego dopisać.

Ewentualnie pewnej uwagi mogłoby wymagać nadwozie – widać na nim kilka rys i wgnieceń, a charakterystyczny dla wersji Prestige dach pokryty winylem jest już zmęczony życiem i francuskim słońcem. Właściciel twierdzi jednak, że taki styl i lekka patyna bardzo pasują CX-owi. W pełni się z tym zgadzam. Muzealne, wymuskane klasyki są nudne.

Podziękowałem za przejażdżkę i poszedłem spełnić swoje marzenie.

Zawsze bardzo lubiłem Citroena DS i chciałem się nim przejechać. Uwielbiam to, jak bardzo wyprzedzał swoje czasy. Hydropneumatyczne, samopoziomujące zawieszenie, skrętne reflektory, doskonała aerodynamika i cała reszta innych, nowatorskich rozwiązań sprawiały, że większość konkurentów wyglądała przy DS-ie jak bryczki konne z silnikiem – i to nawet wiele lat po jego debiucie.

Citroen DS 21

Do tego ten styl… Oczywiście, wygląd DS-a ma masę wrogów. Albo się go kocha, albo nienawidzi. Ja jestem w tej pierwszej grupie. No i nie da się pominąć wpływu tego Citroena na kulturę. Jeździł nim Fantomas, jeździł też „Mentalista” z amerykańskiego serialu o takim tytule sprzed kilku lat. Po jednym z egzemplarzy malował Pablo Picasso. DS służył też we flocie aut na brytyjskim dworze. Po prostu, samochód-legenda.

Dziś to szanowany i drożejący zabytek. Ale…

Egzemplarz, którym miałem przyjemność pojeździć, pochodzi z 1972 roku. DS był produkowany między 1955 a 1975 rokiem, więc mówimy tu o wozie z końca kariery modelu.

Citroen DS 21

Jest to ekskluzywna wersja Pallas: m.in. z chromowanymi zdobieniami na karoserii i skórzaną tapicerką. Wydawałoby się, że takie auto należy schować pod kocem i wyjeżdżać nim raz do roku, na jakiś zlot. Na szczęście właściciel omawianego DS-a jest innego zdania. To właśnie on pokonał ponad 600 kilometrów, by dotrzeć na miejsce imprezy. Nie jest to dla niego ani dla jego Citroena niczym niezwykłym. Kupił swój egzemplarz 10 lat temu i przez ten czas pokonał nim 120 tysięcy kilometrów. Jeździ nim na co dzień do pracy, do sklepu albo w interesach do Niemiec. DS zostaje w garażu tylko wtedy, gdy na ulicach pojawia się sól.

Dlatego moje pierwsze pytanie brzmiało: jak DS radzi sobie w dzisiejszym ruchu?

-Bez problemu – odpowiedział właściciel. -Mój egzemplarz ma silnik 2175 centymetrów sześciennych, o mocy 106 KM. Jego osiągi nie odstają od współczesnych aut. – dodał. Rzeczywiście, podczas jazdy nie odczułem, jakby DS był powolny czy ospały.

Citroen DS 21

Kolejne, o co zapytałem, to hamulce. W końcu w większości zabytkowych aut można mówić raczej o „zwalniaczach”, uciążliwych przy dzisiejszym natężeniu i dynamice jazdy. Właściciel odpowiedział jednak, że „skuteczności działania hamulców mogłyby pozazdrościć DS-owi niektóre dzisiejsze auta”. To wszystko dzięki temu, że hamulce są tu sterowane przez centralną instalację hydrauliczną. Kierowca wciskając pedał otwiera zawór hamulcowy i pompa centralnej instalacji (a nie pompa hamulcowa) wtłacza ciśnienie do układu.

-Trzeba nauczyć się z tym jeździć, by pasażerowie nie lądowali na przedniej szybie – śmieje się właściciel. A ja przypominam sobie, że czytałem o pladze najechań na tył DS-ów tuż po ich premierze. Kierowcy w latach 50. nie spodziewali się, że auto przed nimi może hamować tak skutecznie.

Co z awariami?

Citroen DS 21

Stary, w dodatku francuski samochód kojarzy się z falą niekończących się usterek. Jak jest w przypadku tego DS-a?
-Przez 10 lat miałem dwie poważniejsze awarie. Zepsuły się: pompa paliwowa i cewka. Teraz zawsze wożę te części przy sobie, tak samo jak aparat zapłonowy – mówi właściciel. Dodaje jednak, że cały samochód jest dość skomplikowany w obsłudze, zwłaszcza jeśli mówimy np. o hydropneumatycznym zawieszeniu. W Polsce są ponoć tylko trzy warsztaty, które potrafią poradzić sobie z DS-em.
-Takich, które robią, jest bardzo dużo. Takich, które potrafią – bardzo mało – uśmiecha się właściciel.

Citroen DS 21

Z dostępnością części do starszych Citroenów nie ma ponoć większych problemów – ale ceny niektórych elementów zdążyły już poszybować na wysokość Mont Blanc. Trzeba być też przygotowanym na spalanie wynoszące około 13 litrów w mieście. Nie tak źle.

Citroen DS 21

Omawiany egzemplarz (podobnie jak wspominany CX) nie jest z zewnątrz w stanie muzealnym. Lakier ma swoje mankamenty, a w środku widać kilka przetarć na skórzanej tapicerce. Mechanicznie DS jest jednak idealny. W końcu nie może zawodzić nawet w długich trasach.

W czasie jazdy zachwyca zawieszenie.

Po tamtym dniu doskonale rozumiem już zachwyty nad komfortem starych Citroenów. DS idealnie tłumi nierówności i lubi się bujać. Zdecydowanie nie jest to samochód do szaleństw na zakrętach… ale przecież DS-y mają też historię sportową.

Citroen DS 21
Nawet po takim obciążeniu tyłu, zawieszenie szybko wraca do normalnego poziomu.

W środku wcale nie jest głośno (wersja Pallas ma lepsze wygłuszenia), jest też całkiem sporo miejsca. W końcu to duże, mierzące 4,8 m auto z rozstawem osi wynoszącym 3125 mm. To więcej niż chociażby w nowym BMW serii 7.

Ciekawie rozwiązano tu układ kierowniczy.

Citroen DS 21

Z powodu braku fizycznego połączenia między kierownicą a drążkiem, na kółko nie przenoszą się żadne siły. Właściciel pokazał to, zjeżdżając w pewnym momencie dwoma kołami na pobocze. Nie było czuć żadnego ściągania ani szarpania. Z tego samego powodu jadąc DS-em, można długo nie zauważyć, że złapało się gumę. Wtedy zrozumiałem, dlaczego w 1962 roku, gdy kule wystrzelone przez zamachowca przebiły opony DS-a wiozącego Charlesa de Gaulle’a, jego szofer był w stanie uciec z miejsca zdarzenia, ratując generała i siebie.

Prowadząc DS-a, trzeba przyzwyczaić się do skrzyni biegów.

Citroen DS 21

Egzemplarz, którym jechałem, nie miał jednak ręcznej przekładni. Miał coś, co Francuzi nazywają boîte de vitesses hydraulique – czyli czterobiegową skrzynię półautomatyczną.

Jadąc takim autem, nie trzeba wciskać pedału sprzęgła. Byłoby to zresztą trudne, bo… po prostu go tu nie ma. Jest tylko gaz i hamulec, jak w przypadku klasycznego „automatu”. Ale trzeba zmieniać biegi ręką, obsługując dźwignię za kierownicą i jednocześnie odpuszczając pedał gazu. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z takim umieszczeniem lewarka. Wymagało to więc pewnego przyzwyczajenia i nie od razu wyczułem, gdzie znajdę kolejne przełożenie.

Citroen DS 21

Po chwili mogłem się już jednak zrelaksować i wygodnie rozsiąść na wielkim fotelu, który właściwie tworzy przednią kanapę. Planowałem jeszcze zapytać właściciela, jak na DS-a reagują przechodnie, ale nie musiałem tego robić. Sam widziałem uśmiechy i skierowane w naszą stronę obiektywy aparatów.

Jeździć DS-em na co dzień: to musi być bardzo przyjemne.

Citroen DS 21

Pewnym problemem może być tylko… parkowanie. DS jest z tyłu węższy niż z przodu, a w dodatku ma „staroświecko” umieszczone lusterko wsteczne, na desce rozdzielczej. Łatwo zasłonić je samym sobą. Sprawy nie ułatwia roleta zasłaniająca tylną szybę.

No cóż. Jakoś bym się przyzwyczaił. Większym problemem mogą być za to ceny takich Citroenów. Zaczynają się od 5500 euro za stan kiepski lub okropny. Pewnym wyjątkiem był opisywany tu przeze mnie kilka miesięcy temu egzemplarz z Holandii z instalacją LPG. Kosztował 3750 euro. Tankowanie gazu do DS-a byłoby niepowtarzalnym i obrazoburczym przeżyciem. Ale chyba już się sprzedał…

Citroen DS 21

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie