Ciekawostki / Ze świata

Spark i Cruze, a może Camaro i Tahoe? Sprawdzamy, czy nowe Chevrolety sprawdziłyby się w Polsce

Ciekawostki / Ze świata 13.04.2018 29 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 13.04.2018

Spark i Cruze, a może Camaro i Tahoe? Sprawdzamy, czy nowe Chevrolety sprawdziłyby się w Polsce

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk13.04.2018
29 interakcji Dołącz do dyskusji

Od końca 2015 r. samochodów marki Chevrolet nie kupimy już w Polsce. Ale po sprzedaży Opla Francuzom, koncern GM mógłby spróbować znowu podbić Europę. Sprawdzamy, które modele z amerykańskiej gamy mogłyby mu w tym pomóc.

Nazwa „Chevrolet” była obecna w Polsce już przed wojną. W 1927 r. ta marka zajęła drugie miejsce w rankingach sprzedaży w naszym kraju, a wkrótce potem po polskich drogach jeździły nie tylko osobowe Chevrolety. Popularne były także takie auta dostawcze i autobusy. Po wojnie rząd PRL (mimo oficjalnej nienawiści do wszystkiego, co zachodnie) kupił około 1500 aut tej firmy, które służyły jako samochody dla dygnitarzy.

Zwykli Polacy mogli jedynie pomarzyć o Chevroletach.

CHEVROLET-MASTER

Tak działo się właściwie przez cały PRL, a po 1989 roku chętni na auta tej marki byli skazani na import prywatny zza Oceanu. A gdy w 2005 roku pierwsze salony Chevroleta zaczęły ponownie otwierać się nad Wisłą, gama modelowa nie była zbyt pociągająca i „amerykańska”, więcej wspólnego mając z Daewoo, a później – z Oplem.

Co nie znaczy, że to były złe samochody. Większość z nich do dziś jest ceniona jako dość proste, solidne i niedrogie w utrzymaniu. Polacy polubili kompaktowego Cruze’a, a rodziny często decydowały się na korzystnie wycenione Orlando. Częstym gościem na drogach jest do dziś także SUV Captiva.

Ale w 2015 roku Chevrolet wycofał się z Europy.

Chevrolet-Cruze

Głównie po to, by nie tworzyć konkurencji dla Opla, który należał wtedy do tego samego koncernu, czyli General Motors. Teraz Opel trafił w ręce Francuzów z PSA, więc teoretycznie Chevrolet mógłby wrócić. Pytanie tylko, czy miałby szanse zawalczyć o europejskiego klienta? Aby to sprawdzić, przyjrzymy się amerykańskiej gamie tego producenta.

Najmniejszy Chevrolet jest naprawdę mały.

Chevrolet-Spark

Listę modeli otwiera Spark. Znamy tę nazwę, bo Sparka można było kupić w Polsce. Jego pierwsze wcielenie miało wiele wspólnego ze swojskim Matizem, a obecne to lekko zmodyfikowany Opel Karl. Karla także można kupić u nas. Na marginesie, to udany i dojrzały jak na tę klasę samochód, ale nie robi zbyt dużej kariery. Z tego względu wprowadzanie Sparka na nasz rynek nie miałoby większego sensu.

Warto jedynie zauważyć, że ze swoją długością wynoszącą zaledwie 3,68 m ten model jest niezwykły jak na realia Stanów. Napędza go 100-konny silnik 1.4, a klienci mogą wybierać między ręczną i automatyczną skrzynią.

Kolejny w gamie jest Sonic.

Chevrolet-Sonic

Tej nazwy w Europie nie znamy, ale model – już tak. Pamiętacie Aveo? Ten ulubieniec starszych panów jeżdżących na działkę doczekał się kolejnego liftingu i… tak powstał Sonic. Z tego powodu nie ma po co rozpisywać się na jego temat.

Jedyna ciekawostka: oba silniki dostępne w Sonicu, 1.4 Turbo i wolnossące 1.8, mają taką samą moc, czyli 140 KM.

Ciekawie robi się od modelu Cruze.

chevrolet-cruze

Cruze sprzedawane w Europie było niezłym, ale dość nudnym samochodem. Nowy Cruze, obecny w Stanach od 2016 r, jest oparty na aktualnym Oplu Astrze. To udany, dobrze jeżdżący model, więc Chevrolet zapewne też taki jest. Przy okazji przyjemnie wygląda – choć ogólnie, do wyglądu większości Chevroletów nie można się przyczepić. Do wyboru – hatchback lub sedan.

Pod maską tego modelu za Oceanem można znaleźć silnik benzynowy 1.4 Turbo o mocy 155 KM lub – co ciekawe – 140-konnego diesla 1.6. Podstawowe wersje mają skrzynię ręczną, średnie – sześciobiegowy automat, a w topowych zamontowano przekładnię o aż dziewięciu przełożeniach. Całkiem sensowny samochód.

Malibu zbudowano na tej samej platformie, co nową Insignię.

Chevrolet-Malibu

Opla ciąg dalszy. Malibu jest odrobinę dłuższe od Insigni (mierzy 4,92 m), można kupić je też w odmianie hybrydowej, składającej się z silnika benzynowego 1.8 i elektrycznego. Oprócz tego, dostępne są jednostki 1.5T i 2.0T. Jak w Insignii. Ale w Europie ten model raczej nie zagroziłby ulubieńcowi flot spod znaku błyskawicy.

Większa Impala jest już na Europę trochę za duża.

Chevrolet-Impala

Albo – za mało prestiżowa. W końcu od jakiegoś czasu w Europie sprzedają się auta klasy wyższej wyłącznie marek premium.

Impala ma 5,1 metra długości. Do wyboru – silniki 2.5 200 KM i sześciocylindrowy 3.6 305 KM. To największy sedan Chevroleta.

Chevrolet ma w ofercie dwa auta elektryczne. Nazywają się Volt i Bolt.

2017-Chevrolet-Bolt-EV

Uwaga, żart: czym jeździ słynny biegacz Usain Bolt? No, chyba nie muszę kończyć, bo już wiecie. Oba te modele mogłyby się sprawdzić np. w kochającej elektryki Norwegii. W Polsce raczej nie.

Jeśli chodzi o SUV-y, gamę otwiera Trax, czyli Opel Mokka. Ciekawszy jest Equinox.

Chevrolet-Equinox

Nic specjalnego – Traxa można było przez pewien czas kupić i u nas. Większy Equinox (4,65 m długości, poprzednie generacje tego modelu były nieco większe) mógłby zrobić karierę na europejskim rynku i na przykład zabrać klientów… nowemu Oplowi Grandlandowi X.

Bazowa wersja ma silnik 1.5T i napęd na przód, ale 6-biegowy automat jest w standardzie. Oprócz tego silnika można wybrać też 2.0T (252 KM) i diesla 1.6 (140 KM). Ten model powstał na tej samej platformie, co Cruze i Astra, ale nie ma bezpośredniego odpowiednika w gamie Opla.

Siedmioosobowy model Traverse to już „prawdziwa Ameryka”.

Chevrolet-Traverse

Ze swoją długością 5,19 m przewyższa takie kolosy znane z Europy, jak: Mercedes GLS (5,12 m), Audi Q7 (5,05 m), czy Toyota Land Cruiser V8 (4,95 m). Oczywiście jak na Stany to nie jest zbyt wielkie auto.

Chevrolet Tahoe jest tak długi jak Traverse, ale mocno się od niego różni.

CHEVROLET-TAHOE

Już na pierwszy rzut oka widać, że Tahoe to kompletnie inny samochód. Jest bardziej kanciasty, o wiele droższy i występuje tylko z wielkimi silnikami. O ile Traverse może być napędzany nawet dwulitrowym motorem, to w Tahoe do wyboru są tylko dwie V-ósemki. Słabsza ma 5,3 litra i 355 KM, mocniejsza – 6,2 litra i aż 420 KM.

Jeszcze większy jest Suburban.

Chevrolet-Suburban

Obecnie w sprzedaży jest aż jedenasta generacja tego samochodu. Pierwsza trafiła na rynek w 1935 r. Suburban to czyste amerykańskie szaleństwo: ma absurdalne 5,7 metra długości. Jedyny silnik do wyboru to 5.3 V8. Napęd na cztery koła – za dopłatą.

Oczywiście rozpatrywanie sensowności Tahoe czy Suburbana w Europie nie ma sensu, podobnie jak gigantycznego pickupa Silverado. Z aut tego typu szanse na zdobycie klientów u nas mógłby mieć ewentualnie tylko „mały” (5,35 m długości) pickup Colorado.

Nie da się jednak ukryć, że te ogromne, bardzo amerykańskie samochody mają coś w sobie.

Na pace Silverado z pewnością zmieściłby się Spark. Trudno nie być pod wrażeniem tego, jak szeroka jest gama modelowa Chevroleta. Choć niektóre modele są… dziwne. Zdecydowanie najdziwniejszy jest City Express, będący klonem dobrze znanego u nas Nissana NV200.

Chevrolet-City-Express
WTEM!

W gamie Chevroleta jest jeden murowany kandydat do sukcesu na naszym rynku.

Mowa o Camaro. Wystarczy spojrzeć, jakim powodzeniem w Europie (w tym w Polsce) cieszy się nowy Ford Mustang. Jak na warunki segmentu aut sportowych, to prawdziwy bestseller. Klienci docenili dość korzystną cenę, świetne osiągi i legendę, która idzie za Mustangiem. Ale Camaro jest niemal równie legendarne.

2019-Camaro

W dodatku mogłoby być jeszcze tańsze. Bazowy Mustang ma silnik o pojemności 2,3 litra. Nowe, bazowe Camaro jest napędzane przez silnik o pojemności dwóch litrów. Dokładniej – 1998 centymetrów sześciennych. To oznacza, że taki Chevrolet „łapałby się” do niższego progu akcyzowego, co pozwoliłoby klientom zaoszczędzić co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. Z mocą 275 KM nikt nie powinien zarzucić Camaro, że nie jest „prawdziwe”, zwłaszcza że producent przy okazji ostatniego liftingu zadbał o prowadzenie auta, montując grubsze stabilizatory, hamulce Brembo, czy lepiej zestrojone zawieszenie.

Oczywiście w ofercie są też większe silniki. 335-konna jednostka 3.6 V6 byłaby dobrym kompromisem między czterocylindrowym 2.0, a wielkim V8. Na szczycie gamy stoi silnik 6.2 V8. Wariant wolnossący ma 455 KM i pozwoliłby „pokonać” Mustanga, który ma pod maską „zaledwie” pięć litrów i 450 KM. Można kupić i coupe i kabrio.

Odmiana z doładowaniem wytwarza szalone 650 KM.

2019-Camaro-2

W ramach ostatniego liftingu Camaro odświeżono stylistykę modelu, dodając charakterystyczne LED-y do jazdy dziennej, zmieniając zderzaki i tworząc mocniejsze przetłoczenia na masce. We wnętrzu pojawiły się także lepsze materiały wykończeniowe i nowoczesny system inforozrywki.

Tak zmienione Camaro jest więc gotowe na podbój Europy.

2019-Camaro-3

Tyle że… tego nie ma w planach. Przynajmniej jak na razie, fani Camaro są skazani na import indywidualny. Szkoda, bo Mustang miałby bardzo ciekawego konkurenta.

Co ciekawe, klienci w Rosji mogą wybierać spośród kilku modeli Chevroleta.

W ofercie są tam: Tahoe, Traverse, Camaro i Corvette.

A jak moim zdaniem powinna wyglądać gama Chevroleta w Europie, gdyby zdecydował się na powrót? Volt, Bolt, Cruze, Equinox, Camaro, Corvette. Trzymamy kciuki, by ktoś wpadł na taki pomysł.

Chevrolet-Corvette

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie