Przegląd rynku

„Dopłacę 5000 zł, żebyś przejął moje BMW” – cesja leasingu zalewa serwisy ogłoszeniowe

Przegląd rynku 22.04.2020 377 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 22.04.2020

„Dopłacę 5000 zł, żebyś przejął moje BMW” – cesja leasingu zalewa serwisy ogłoszeniowe

Piotr Barycki
Piotr Barycki22.04.2020
377 interakcji Dołącz do dyskusji

W obliczu pandemii i załamania się części biznesów niektórzy zaczęli już polować na atrakcyjne oferty cesji leasingu. I tak – są nawet takie, gdzie właściciele… chcą dopłacić do tego, żeby tylko ktoś zabrał od nich samochód.

Na przykład w przypadku tego 318i – sprzedający nie tylko nie chce żadnej standardowej opłaty za przejęcie leasingu, ale i… jest gotów dopłacić 5000 zł temu, kto przejmie od niego BMW wraz z leasingiem.

Ale jak to dopłaci 5000 zł?!

BMW 3 F30 usterki
Zdjęcie ilustracyjne.

Tak przynajmniej wynika z ogłoszenia i motyw powtarza się kilkukrotnie, więc raczej nie ma mowy o błędzie. Na osobie, która przejmie leasing, spocznie obowiązek opłacenia 13 rat w wysokości 1948 zł brutto. Brutto, bo mowa o leasingu konsumenckim, z czego zresztą może wynikać ta kusząca propozycja dopłaty – większość takich leasingów jest na firmę, bo i kto nie chciałbym rozliczać takiej sporej miesięcznej kwoty jako kosztów?

Co wiadomo poza tym o 318i? Możliwy jest wykup (choć nie wiadomo, za ile), ale można też auto zostawić w salonie po 13 miesiącach. Cena katalogowa – ok. 170 000 zł. Przebieg – 25 000 km.

W sumie więc zapłacimy za 13 miesięcy jazdy 318i F31 25 324 zł. Odejmując bonus od sprzedającego – 20 324 zł, nie licząc dodatkowych opłat, takich jak np. ubezpieczenie. Średni miesięczny koszty wynosi więc ok. 1563 zł. Nie tak źle.

Tym bardziej, że jeśli chcielibyśmy kupić nową generację serii 3, to przy założeniu wersji 318i (ale mocniejszym – 156 zamiast 136 KM), 3-letnim okresie leasingu, zerowej wpłacie własnej i rocznym przebiegu 20 000 km, miesięcznie będziemy płacić 1947 zł brutto. I to za auto tańsze niż 170 000 zł, choć pewnie możemy liczyć na spory rabat – zresztą F31 pod koniec produkcji też było oferowane w naprawdę dobrych cenach.

Volkswagen Polo 2017

odtwarzacz CD w samochodzie
Zdjęcie ilustracyjne.

3 lata i tylko 30 000 przejechanych kilometrów. W sumie trochę się nie dziwię, bo pewnie trzeba być bardzo cierpliwym, żeby na co dzień przemieszczać się Polo z silnikiem 1.0 o mocy 60 KM. Nie zmienia to jednak faktu, że auto ma przebieg z kategorii właściwie nowe i na miejskie wozidło może się jak najbardziej nadać.

Z jakimi kosztami trzeba się liczyć przy przejęciu leasingu? Odstępne wynosi 100 zł netto, więc jest dobrze na start, chociaż trzeba doliczyć też koszt samej cesji, więc mamy sumarycznie około 1050 zł netto na początek.

Później, każdego miesiąca, będziemy musieli zapłacić ok. 839 zł brutto i 207 zł (zakładam, że również brutto) ubezpieczenia.

Haczyk? Leasing kończy się jeszcze w tym roku, w grudniu, więc autem na tych zasadach nacieszymy się przez około 7 miesięcy – szczęśliwie zostało jeszcze 60 000 km limitu do wyjeżdżenia. Potem możemy je albo zwrócić do dealera, albo wykupić za 28 000 zł.

Policzmy więc na szybko (i na brutto). Jeśli nie będziemy chcieli wykupić auta, to końcowy koszt jazdy przez najbliższe 7 miesięcy wyniesie 8614 zł, czyli 1230 zł. Jeśli natomiast uznamy, że wykupujemy Polo, bo dalej jest świeże, zapłacimy ok. 36 600 zł.

A ile kosztowałoby nas nowe auto? Autor ogłoszenia niestety nie podaje wersji wyposażenia albo ceny katalogowej, ale nie jest to przesadnie bogata odmiana. Do tego nie da się już kupić wersji 1.0 60 KM – najsłabszy obecnie oferowany silnik ma 59, ale kW, czyli 80 KM i kosztuje 59 790 zł. Obstawiam przy tym, że sprzedawane Polo to najbiedniejsza wersja z lakierem, felgami i pakietem Komfort, czyli ok 65 490 zł, nie licząc ewentualnych zniżek.

To – według oficjalnego kalkulatora VW – oznaczałoby, że miesięcznie netto (umowa na 2 lata, 0% wpłaty własnej, roczny limit 20 000 km) musielibyśmy miesięcznie płacić 1186 zł brutto (965 netto) plus ubezpieczenie. Dorzucając 200 zł na ubezpieczenie, wychodzi nam ok. 1390 zł brutto.

Więcej? Tak. Z drugiej strony – to tylko kalkulacja teoretyczna, bez uwzględnienia zniżek. Równie dobrze możemy coś ponegocjować albo wybrać stocka, a wtedy pewnie uda nam się te kilkaset złotych miesięcznie zaoszczędzić. Plus będziemy mieć a) nowe auto i b) nie będziemy musieli za kilka miesięcy go oddawać.

Toyota Corolla 2019

nowy samochód do 80 tys
Zdjęcie ilustracyjne.

Jeszcze lepiej – nie trzeba sprawdzać, czy to już ten poprawiony, sąsiedzi uznają, że jesteś rozsądnym grzybem człowiekiem, a do tego na salonach zadasz szyku, opowiadając, jak to podróżujesz po kraju prestiżowym sedanem.

Dobra, koniec żartów. Corolla jest ciekawa z kilku powodów. Po pierwsze – rejestracja 2019 (w lutym, czyli auto ma ledwo ponad rok). Po drugie – przebieg 30 000 km. Po trzecie – silnik 1.6 132 KM (nie 135 jak podaje sprzedający, chyba że to jakiś dziki tuning), a jak wiadomo, jeśli czegoś nie ma (w tym przypadku turbo), to nie może się zepsuć. Po czwarte – leasing jest do oddania za darmo. Sprzedający wprawdzie nie podaje, jaki jest koszt przepisania leasingu, ale niewiele to zmieni w ogólnym rozliczeniu, nawet jeśli będzie kosztowało ok. 1000 zł.

Ile pozostało do spłaty? Sporo. 45 rat po 1055 zł plus wykup w wysokości 9659 zł. A to oznacza, że żeby zostać właścicielem tej Corolli, musimy przez najbliższe prawie 4 lata wydać 57 134 zł i… jest to kwota netto. Czyli brutto ok. 70 275 zł, co daje realnie 1562 zł miesięcznie.

Ile kosztowałaby taka Corolla jako nowa? Diabli wiedzą, bo po pierwsze nie jest już oferowana, a i stocków raczej już nie znajdziemy. Po drugie – sprzedający nie podał zbyt wielu szczegółów, więc trudno dobrać odpowiednią wersję wyposażenia.

Wiemy natomiast, że nowa Corolla z rocznika 2020 cennikowo startuje od 77 900 zł i tak – można ją kupić w wersji z wolnossącym 1.6, jeśli komuś z dziwnego powodu bardzo na tym zależy. Doposażmy ją o pakiet Style (bo auto z ogłoszenia ma przyciemniane szyby i 17-calowe felgi), dzięki któremu w gratisie dostaniemy m.in. przednie reflektory LED i mamy ok. 84 000 zł. Przy czym bez wnikania w szczegóły obstawiam, że nowa Corolla jest lepsza i lepiej wyposażona od poprzedniej tak czy inaczej.

Inna sprawa, że według cennika promocyjnego dla Corolli z 2019 r., najtańsza wersja zaczyna się od 69 900 zł. Do tego pakiet Style (tym razem promocyjny za 3500 zł) i już mamy ok. 73 000 zł, o ile da się jeszcze dorwać takie egzemplarze. Ewentualnie można poszukać stocków w wersji Comfort, chociaż tu już mówimy o minimum 80 000 zł – 85 000 zł.

Przeglądając natomiast podobne ogłoszenia na Otomoto wychodzi, że taka Corolla jak z ogłoszenia o cesji leasingu jest warta faktycznie ok. 65 000 zł. Czyli – jeśli dodać do tego koszt rozłożenia na 45 rat – nie jest źle.

Mercedes klasy C 2018

Zdjęcie ilustracyjne.

Rocznik 2017, nieco ponad 30 000 km przebiegu – jest nieźle. Wprawdzie nie jest to przesadnie mocna wersja silnikowa (1.6 156 KM), a i wnętrze bez touchpada wygląda trochę dziwnie, ale niech będzie – to w końcu Mercedes.

Na start trzeba się liczyć z wydatkiem 3500 zł – tyle wynosi odstępne. Do tego trzeba doliczyć 32 raty po 1879 zł (zakładam, że netto) i wykup po tym okresie – 24 200 zł. Ewentualnie można wykupić auto od razu od leasingodawcy za 86 213 zł netto, czyli 106 041 zł brutto.

A jak wyglądałoby to w przypadku nowego? Najtańsza odmiana C 180 kombi kosztowałaby – przy wpłacie wstępnej w wysokości 28 191 zł i wykupie na poziomie 1128 zł – 1551 zł netto miesięcznie. To daje nam sumarycznie 122 379 zł netto, czyli 150 526 zł brutto. I mowa o najtańszej wersji. Jeśli dołożylibyśmy opcje i pakiety z auta w ogłoszeniu, wyszłoby zauważalnie więcej.

Jeep Renegade

Zdjęcie ilustracyjne.

SUV musi być w zestawieniu, więc jest. Ok, bardziej crossover, ale wiadomo, o co chodzi.

W tym przypadku mamy do czynienia z Renegade’em z 2018 r., z przebiegiem 36 159 km. Pod maską 1.6 o mocy 110 km – szybko nie będzie, ale co poradzić.

Odstępne na start – 7000 zł. Rata miesięczna – 927 zł brutto, a zostało jeszcze 41 rat (19 spłaconych). Do tego dochodzi wykup w wysokości 12 600 zł (zakładam, że również brutto i że sprzedający zrobił błąd pisząc o 12600 tys.), co daje nam w sumie ok. 57 607 zł.

Nie tak źle, biorąc pod uwagę fakt, że najtańszy dziś wariant Renegade’a wyceniony jest na 73 900 zł i nie można go zamówić z silnikiem 1.6 – rolę bazowej jednostki pełni teraz Firefly Turbo 1.0. Niewielkie turbo jest wprawdzie mocniejsze o 10 km od wariantu wolnossącego, ale pewnie znajdą się tacy, którzy niespecjalnie będą chcieli jeździć Jeepem z litrem pod maską.

Warto czy nie warto?

Nie będzie tu prostej odpowiedzi, bo to zależy. Odpowiedź brzmi raczej: zawsze warto sprawdzić i kilka razy przeliczyć, czy to się naprawdę opłaca. Nawet fakt, że sprzedający nie nalicza sobie żadnego odstępnego albo wręcz dopłaca, nie jest wcale znakiem, że ten interes na pewno nam się opłaci…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać