Samochody używane / Ciekawostki

German style to nuda. Nie ma to jak Golf II GTI po amerykańsku

Samochody używane / Ciekawostki 18.07.2019 233 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 18.07.2019

German style to nuda. Nie ma to jak Golf II GTI po amerykańsku

Piotr Szary
Piotr Szary18.07.2019
233 interakcje Dołącz do dyskusji
Ogromne, chromowane fele, pneumatyka i LS V8? Nie tym razem. Oto Volkswagen Golf II GTI od Callawaya.

Tę nazwę kojarzy każdy fan amerykańskiej motoryzacji, głównie ze względu na tuningowane Chevrolety Corvette. Reeves Callaway, założyciel firmy, nie zaczynał jednak od uturbiania każdego silnika V8 do jakiego mógł się dorwać. Pierwsze doświadczenia z tuningiem mechanicznym zdobywał na samochodach BMW, by potem rozwinąć działalność na inne marki europejskie – w tym Volkswagena.

Volkswagen Golf GTI Mk2 Callaway
fot. www.GatewayClassicCars.com

Firma stała się bardziej znana w 1987 r. (10 lat po założeniu Callaway Cars), kiedy wprowadzono do sprzedaży zestaw twin-turbo dla Chevroleta Corvette C4. W tym samym okresie było też jednak w ofercie coś dla osób o mniej zasobnych portfelach. Albo po prostu lubiących samochody cichociemne.

Tym czymś był właśnie Volkswagen Golf GTI 2. generacji.

Amerykańska wersja tego modelu osiągała moc na poziomie 101-103 KM. Trochę słabo… Ale od czego jest turbodoładowanie?

Volkswagen Golf GTI Mk2 Callaway
Tak to wyglądało, jak było nowe. Pod maską oferowanego egzemplarza niestety nie jest tak pięknie.

Callaway doposażył kompaktowego Volkswagena w kompletny układ turbo. Golf wzbogacił się nie tylko o turbosprężarkę samą w sobie (wraz z zaworem upustowym), ale też o intercooler. Ten ostatni miał, według katalogu zakładu tuningowego, obniżać temperaturę powietrza trafiającego do silnika ze 121 do zaledwie 52 stopni Celsjusza (przy temperaturze otoczenia na poziomie 21 stopni). Seryjny układ sterujący pracą silnika – Bosch KE-Jetronic – otrzymał dodatkowy moduł Microfueler II, który odpowiadał za wzbogacenie mieszanki paliwowo-powietrznej.

Nie poprzestano na kwestiach związanych z układem napędowym – poprawiono zawieszenie i hamulce. Samochód wyróżniał się też stylizacją, przy czym nie wszystkie egzemplarze były identyczne.

Volkswagen Golf GTI Mk2 Callaway

Efekt dziś może nie robi takiego wrażenia, ale wtedy był piorunujący – z 1,8 l pojemności wyciśnięto aż 183 KM! Był to wynik lepszy niż ten osiągany przez Porsche 911 SC z 1983 r., jak informował w 1986 r. magazyn „VW & Porsche”. Tak przygotowany Golf był w stanie rozpędzić się do 60 mph (97 km/h) w 6,8 s – zaledwie o 0,1 s gorszym od wspomnianego Porsche. Choć prędkość maksymalna była niższa (201 km/h w Golfie, 222 w Porsche), to Volkswagen był w stanie znacznie szybciej przejechać 1/4 mili – załatwiał to w nieco ponad 14,5 s, bijąc 911 o ponad pół sekundy.

Volkswagen Golf GTI Mk2 Callaway
fot. www.GatewayClassicCars.com

Wtem!

Na portalu Hemmings.com pojawił się właśnie biały egzemplarz Golfa GTI po kuracji u Callawaya. Samochód znajduje się w tej chwili na Florydzie i wyróżnia się m.in. kompletnym pakietem karoseryjnym firmy Hella, w skład którego wchodziły inne zderzaki, nakładki progów, poszerzenia nadkoli, a także spoiler tylnej klapy. W tym egzemplarzu obrazu dopełniają 3-ramienne felgi Momo; seryjnie większość Golfów od Callawaya poruszało się na obręczach firmy BBS. Oprócz tego mamy tu do czynienia z pakietem Stage II (to ten wzmocniony, wiecie) – tak wyposażony samochód wyposażony był fabrycznie w bardziej wytrzymałe sprzęgło, a 5. bieg manualnej skrzyni miał inne przełożenie.

Volkswagen Golf GTI Mk2 Callaway
fot. www.GatewayClassicCars.com

Jak do tej pory, Callaway Golf GTI przejechał ok. 143 tys. km. To relatywnie dużo jak na takiego rodzynka, tym bardziej że auto mogłoby wyglądać lepiej – felgi są brzydkie, a nadwozie wygląda jak pomalowane pędzlem. We wnętrzu można się doszukać popękanych plastików. Od strony mechanicznej wydaje się być lepiej: właściciel informuje, że nieco ponad 30 tys. km temu regeneracji poddano turbosprężarkę i zainstalowane w tym egzemplarzu regulowane zawieszenie Neuspeed.

Volkswagen Golf GTI Mk2 Callaway
Niebieskie przyciski odpowiadają za katapultowanie foteli – potencjometry ustawia się odpowiednio w zależności od masy pasażerów. Pośrodku znajduje się przełącznik uruchamiający procedurę autodestrukcji. / fot. www.GatewayClassicCars.com

Cena? 30 tys. dol.

Według dzisiejszego kursu, oznacza to kwotę na poziomie niespełna 114 tys. zł. Niestety, obawiam się że biorąc pod uwagę obecny stan wizualny auta, trzeba by być wariatem i zarazem olbrzymim fanem Volkswagena, by w ogóle rozważać taki zakup. Ja nie zaliczam się do żadnej z tych grup.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie