Wiadomości

Nadchodzi elektryczny Cadillac Escalade. Będzie miał prawie 650 km zasięgu

Wiadomości 22.07.2019 147 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 22.07.2019

Nadchodzi elektryczny Cadillac Escalade. Będzie miał prawie 650 km zasięgu

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk22.07.2019
147 interakcji Dołącz do dyskusji

Duże auto, duży zasięg. Tak się składa, że amerykańskie samochody elektryczne mogą zwykle zajechać na jednym ładowaniu dalej niż te europejskie. Królem w tej kategorii będzie nowy Cadillac Escalade… o ile powstanie.

W zeszłym roku minęło 20 lat, odkąd pierwszy Escalade trafił do salonów. Ewoluował od lekko przerobionego GMC Denali do prestiżowego ulubieńca raperów, dealerów (niekoniecznie samochodowych) i matek wożących dzieci do szkoły.

Przez wszystkie te lata, nieodłącznym elementem Escalade’a był ogromny silnik. Najpierw miał 5,4, a później nawet i 6,2 litra pojemności, a do tego oczywiście osiem cylindrów. Ekologia? Zużycie paliwa? Nikogo to specjalnie nie interesowało.

Ale czasy się zmieniają.

Według wstępnych doniesień, kolejna generacja Cadillaca – spodziewana na rok 2021 – prawdopodobnie doczeka się wersji elektrycznej. Spalinowe też będą w ofercie. Ale w GM zapewne zauważyli, że wielu klientów przesiada się z Escalade’a na Teslę Model X. Tak być nie będzie! – zakrzyknęli i zabrali się za opracowywanie bezszelestnie przyspieszającej odmiany.

Spodziewany zasięg na jednym ładowaniu to 400 mil.

W przeliczeniu na kilometry, to będzie 644. Dla porównania, wspomniana Tesla w wersji Long Range może przejechać 523 km od jednej ładowarki do drugiej. Oba te wyniki są rewelacyjne, przy czym trzeba pamiętać, że Cadillac zadebiutuje najwcześniej za 2 lata. Do tego czasu zasięg Tesli (o ile firma nie zbankrutuje) powinien wzrosnąć.

Amerykańskie wozy mogą zajechać dalej.

Dzieje się tak z dwóch przyczyn. Po pierwsze – klienci tego oczekują. Odległości w USA są dużo większe niż w Europie. Gdy państwo Smith jadą odwiedzić krewnych mieszkających w sąsiednim stanie, pokonują odległość dzielącą np. Warszawę od Paryża. Mogą zatrzymać się raz w przydrożnym motelu i naładować wóz, ale pewnie woleliby tego nie robić co trzy godziny.

Po drugie, wozy takie jak Tesla Model X czy Escalade są ogromne. Jest w nich dużo miejsca na „porządną” i pojemną baterię, a wysoka masa własna nikogo tam nie szokuje.

Europejscy konkurenci wypadają gorzej.

Producenci z naszej strony Oceanu też budują luksusowe, elektryczne SUV-y, ale ich zasięgi nie są tak imponujące. Audi e-tron badany według amerykańskiej normy EPA (czyli tej samej, według której Tesla przejedzie 523 km) może pokonać tylko 328 km. Jaguar I-Pace jest o 48 kilometrów lepszy. Gdy sam testowałem e-trona, jego wskaźnik zasięgu przy pełnym naładowaniu pokazywał ok. 360 kilometrów. Na rynku jest jeszcze Mercedes EQC. Jego spodziewany zasięg według normy EPA to 354 km. Jak to się mówi: bez szału. Jeśli ktoś kupuje samochód elektryczny po to, by dużo nim jeździć, robi bez sensu niech kupi Teslę.

Swoją drogą, ciekawe czy elektryczny Escalade trafi do Europy. CO2 będzie się zgadzać. Tylko że to już trochę nie to samo bez bulgotu V8…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie