Wiadomości / Ciekawostki

Oto elektryczny SUV Byton M-Byte. Ma 48-calowy ekran tuż pod przednią szybą

Wiadomości / Ciekawostki 07.01.2019 47 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 07.01.2019

Oto elektryczny SUV Byton M-Byte. Ma 48-calowy ekran tuż pod przednią szybą

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk07.01.2019
47 interakcji Dołącz do dyskusji

Myślicie, że ekran dotykowy w Tesli jest wielki? Patrzcie na to. Oto nowy chiński samochód elektryczny, który będzie dostępny też w Europie. Jego ekran ma przekątną 48 cali.

O marce Byton zdarzyło nam się już pisać. Dokładniej – w kwietniu, gdy pokazano prototyp pierwszego modelu tej firmy. Spojrzałem wtedy na projekt wnętrza z olbrzymimi ekranami przed kierowcą i na kierownicy i powiedziałem sobie: to przecież niemożliwe, żeby to wprowadzili.

A jednak.

Oto wersja produkcyjna modelu M-Byte. Wnętrze wygląda właściwie tak samo, jak w aucie koncepcyjnym. Najpierw w oczy rzuca się gigantyczny, szeroki ekran na górze deski rozdzielczej, pod przednią szybą. Ma 48 cali, czyli tyle, co telewizor w waszym salonie (oprócz red. prowadzącego, on ma Biazeta z 21-calowym kineskopem).

Byton M Byte

Inaczej mówiąc – to tak, jakby położyć tam obok siebie 7 iPadów. I jeszcze trochę. Ale to nie jest jedyna „atrakcja” tego kokpitu. Równie ciekawy jest 7-calowy ekran na… kierownicy. Tego jeszcze nie było. To znaczy, były dotykowe przyciski, na przykład w nowych Mercedesach-AMG. Ale wyświetlacz wbudowany w kierownicę to nowość. Producent oczywiście zapewnia, że taki gadżet nie przeszkadza umieszczonej obok poduszce powietrznej.

Czy to już koniec listy ekranów dotykowych w samochodzie marki Byton? Nic z tego. Kolejny wyświetlacz umieszczono na dole konsoli, pomiędzy fotelami. To po to, by różne funkcja były dostępne także dla pasażera.

Zupełnie nic tu nie rozprasza kierowcy…

Byton M-Byte

48-calowy „telewizor” tuż pod przednią szybą i drugi na kierownicy, tuż pod nosem – idealnie! Zwłaszcza nocą musi jeździć się doskonale. Przecież nie ma żadnej szansy na to, by dające po oczach ekrany odwracały uwagę od drogi, prawda? Wyobraźmy sobie, że jedziemy w trasę, na przykład do Bytomia. Nieoświetleni piesi, rowerzyści, traktory. Szanse, że kierowca zauważy je w porę, są niewielkie, bo zapewne będzie w tym czasie zajęty klikaniem, wybieraniem opcji albo oglądaniem czegoś.

Oczywiście firma Byton ma na te problemy gotową odpowiedź.

Chodzi po pierwsze o rozbudowaną obsługę gestami, a po drugie o trzeci poziom jazdy autonomicznej. Samochód jeździ właściwie sam, a kierowca ma tylko stwarzać pozory, że panuje nad sytuacją – czyli musi np. trzymać rękę na kierownicy.

W takim razie po co w ogóle robić przednią szybę? Można zamiast niej zrobić jeszcze większy ekran, na którym będą wyświetlane filmy. Na przykład te z YouTube, z serii „Polskie Drogi”. Wygląda na to, że taka jest przyszłość.

Byton M-Byte ma trafić do sprzedaży w Chinach jeszcze w tym roku. Będzie można kupić go tez w Europie i w Stanach Zjednoczonych, ale dopiero w 2020 r.

No i zapomniałem jeszcze o jednym: technika. Byton będzie mieć akumulatory o pojemności 71 lub 95 kWh. Moc: w zależności od wersji, 200 lub 300 kW (272 lub 408 KM). Zasięg mocniejszej wersji: aż 520 km. Ale jazda w przypadku tego modelu to kwestia co najwyżej drugoplanowa. Klienci będą go raczej traktować jak kino smartfon na kołach. A to, że jeździ, będzie dla nich co najwyżej miłym dodatkiem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie